Jump to content

All Activity

This stream auto-updates

  1. Today
  2. Yyyyy, nie byłbym tak do końca... Znam osobiście kilku napaleńców, którzy celowo nastawiali się na wzdręgi z obrotówkami nr 0 i mikro woblerkami, mieli efekty. Czy na karpie i leszcze też się nastawiali tego nie wiem. Z muszkarzami jest jeszcze gorzej. Latem nie jest problemem aby nad miejską Wisłą, u mnie, spotkać gościa z muchówką łowiącego w miejscach gdzie nikt inny nie łowi. I łowią skutecznie dobro wszelakie jakie pływa.
  3. Gdzieś już czytałem o tym że min karpie mogą być łowione jak drapieżniki. Chyba nikt nie nastawia się świadomie na łowienie karpii albo leszczy na spinning?
  4. Yesterday
  5. W jednym z pierwszych wydań "Wędkarstwo jeziorowe" T. Andrzejczyka, wspominał on, że ichtiologowie dostrzegli, iż dorosłe i odpowiednio duże osobniki ryb karpiowatych nabierają cech ryb drapieżnych. Nie dotyczy to wyglądu, oczywiście, lecz diety. Kanibalizm wśród ryb jest znany u wszystkich gatunków, zarówno sklasyfikowanych jako drapieżne jak i tych spokojnego żeru. U tych drugich szybko on mija i są jakie są opisywane jednak, jak wspomniałem na początku, gdy osiągną pewien wiek oraz wielkość coś się im w ich móżdżkach przestawia i nader często lubią sobie przekąsić "kolegą". Zawiłość ta jest nadal w opracowaniu naszych ichtiologów gdyż nie ma jednolitego schematu takiej drastycznej zmiany diety. Nie wiem jak jest na dzień dzisiejszy ale duże parcie na te badania były od połowy lat 80-tych do końca lat 90-tych ubiegłego wieku. To w tamtym czasie można było przeczytać, nie tylko w wędkarskiej prasie, o złowieniu różnych karpiowatych na przeróżne spinningowe wabiki, z których wyraźnie wyróżniały się te, które prowadzi się wolno lub w sposób przerywany. Był też reportaż z pewnego PGR-yb, które od lat borykało się z chowem po wpuszczeniu (zalecanym przez ówczesnych ichtiologów), do jednego z jezior tołpyg, które wyżarły niemal cały zooplankton. Przypadek sprawił, że jeden z okazów został złowiony na twistera. Po ogłoszeniu o darmowych licencjach dla spinningistów, którzy będą polować wyłącznie na tołpygi, przez sezon letni wyłowiono wszystkie osobniki, które zostały wpuszczone. Najbardziej ekstremalny przykład jaki pamiętam, takiego połowu, to było złowienie karpia bodaj 12,5 kg na zestaw okoniowy z bocznym trokiem w Zalewie Zegrzyńskim. Niemniej była to informacja bardzo lokalna i może gdzie indziej, co nie poszło w eter ogólnokrajowy, złowiono jeszcze większy okaz na jeszcze słabszy zestaw.
  6. Fajne w wędkarstwie Michale jest to, że każdy może naleźć coś dla siebie. Łowienie aktywne drapieżników jest dla mnie formą ćwiczeń fizycznych . Jak się wydreptam po piachach, chaszczach, etc. to wracam do domu szczęśliwy. A co do castingu... to tylko metoda..., ale same branie - kiedy linka nie jest załamana przez rolkę kabłąka - jest bardziej emocjonujące. Brzęczenie hamulca nie daje mi tyle frajdy, co doznania z przytrzymywania kciukiem kręcącej się szpuli. Czujesz każdy metr wysnuwającej się linki. Łowienie zestawem ze szpulą ruchomą zaczęło mnie bawić, bo stosunkowo mała liczba wędkarzy ją stosowała. I przeświadczenie, że na lekko się nie da.... tym bardziej mnie motywuje. A że czasem mogę być bardziej ułomny w stosunku do fanów stałoszpulowców... przeżyję! Ryby są tylko miłym dodatkiem
  7. Ja swoje blaszki wyklepuje z miedzianej rurki ktora przecinam wzdluz.Taka od wody.Jak ją wygrzeje w ogniu jest mięciutka.Wyklepuje kulką od łożyska.Czyszczę papierem i pobielam cyną do lutowania. Zalewam cyną lub ołowiem,zależy, cięższa-lżejsza.Prościzna pozdrawiam.
  8. Moja wiedza na temat spinningu jest znikoma, casting to już w ogóle szczątkowa. Nie kręci mnie takie łowienie kiedy mogę siedzieć albo stać na brzegu. Wolę spławik i grunt. Spinninguje w zimie kiedy nie mogę wytrzymać w domu a pogoda nie sprzyja siedzeniu
  9. Białoryb udaje mi się łowić dosyć często. Najczęściej trafia się w okresie wiosennym. Po karasiach złowionym na 4 cm wahadełko i wirówkę już chyba nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć. Karpiowi nie przeszkadzała stalka
  10. Byl to przypadkowy zaczep u wybrzezy Kopenhagi z zamyslem na dorsza. Czyli oczywiscie Baltyk.
  11. Last week
  12. Kolejna ryba teoretycznie nie łowiona na spinning. Gratulacje
  13. W moich okolicach cebule mówi się na ludzi bardzo skąpych i to właśnie miałem na myśli. I wybacz mi jeśli sprawiałem wrażenie, że będziesz mi mógł narzucać kogo i kiedy mogę klasyfikować. Otóż nie. Mam swój rozum i wedle niego mogę klasyfikować ludzi. Co oczywiście nie oznacza, ze uważam się za lepszego pod jakimś względem.
  14. Dwa dni nie byłem, ale dziś udało mi się przepchnąć na zebraniu sprawozdawczo-wyborczym wniosek o górne wymiary dla okonia, sandacza i szczupaka. Uwierzyłem w ludzi . Cieszę się, bo teoretyczna cebulandia głosowała "za"!
  15. Co oznacza "cebulandia"? W czym jesteś lepszy, że tak klasyfikujesz ludzi? Równie dobrze mogę napisać, że tylko cebulandia używa "robinsonady". Fajnie, nie?
  16. może tańsze niż paprykarz i cebulandia pastę rybną robiła na kolacje.
  17. A co ma nie być. Robiący własne spławiki, we własnej osobie, zna to doskonale.
  18. Na to jeszcze nie wpadłem ale spróbuję żywicę mam w domu (na marginesie dodam że bardzo lubię z niej odlewać ). Mam też projekt podajnika wykonanego tylko z metalu ale on musi jeszcze dojrzeć.
  19. Coś w tym jest, bo ja też wolę strugać własne woblery, które nie są tak piękne jak w sklepie i to czasem za kilkanaście złotych. Ale za to wiem że moje woblery są zrobione specjalnie pod moje wymagania. Ciężko jest dostać wobler 9-10cm, który ma ok 15-17g do dalekich rzutów i jest pływający, a jeszcze ciężej "neutralny". Dlatego opracowałem technikę robienia woblerów z PCV spienionego. Jeden wraz z malowaniem to ok 30-40min pracy. A satysfakcja ze złowienia sandacza czy bolenia na własny woblerek motywuje. Mikołaju, jeśli chcesz zamaskować te foremki to jest sposób - Żywica epoksydowa i trochę żwiru. Wymieszaj żywicę, wysmaruj nią foremki i zanim żywica wyschnie obsyp nią drobnym żwirem. Po wyschnięciu foremki będą wyglądały jak ulepione z piasku. Żywicę możesz kupić w małej tubce dwuskładnikowej za parę złotych.
  20. Mikołaj jak Ty mnie zaimponowałeś w w tym momencie Przyjemność złowienia czegokolwiek na taki koszyk musi być niesamowita. Powodzenia!
  21. Ja przeczuwam że bezcenna jest również satysfakcja ze złowienia ryby na własny podajnik
  22. Widziałem coś podobnego w Polsce tylko że w folijkach strunowych. Była tam uklejki i jazgarze. A ostrzeżenie żeczywiście ciekawe.
  23. Kupno 4X 15 zł w 3 min. i 1 min. odebrania z paczkomatu + święty spokój - bezcenne. Więcej sztuk na moich wodach przez rok nie byłbym w stanie stracić. Ale trzymam kciuki za udane projekty!
  24. To teraz podsumujmy farba 10 złotych 1 kilogram ołowiu 10 złotych nakrętki 0 złotych drewniana forma 0 złotych drewno już miałem 5 złotych za klei kuchenka na której to topiłem 0 złotych pożyczyłem od kolegi (można również zrobić ognisko w miejscu do tego przeznaczonym ) a i 6 złotych bo potrzebowałem puszki. Jak nie trudno obliczyć koszt 20 podajników tego typu to 31 złotych no nigdzie nie znajdę lepszej ceny za podajniki i to z foremką
  25. Zatem życzę idealnych kształtów, które dla ryb będą nieobojetne i będą brać bez opamiętania
  26. Ten link jest już doby (chociaż kształt i wielkość kolanek mi nie odpowiada). A skąd wież że wszystkie materiały użyte do produkcji tamtych były dobre. A klej już sprawdzałem w akwarium (nie interesowałem się jeszcze wędkarstwem) jakoś obecność sklejonej rurki niezbyt przeszkadzała bojownikowi a była to skala nano w porównaniu do przepływowego jeziora (akwa liczyło 25 litrów). I niestety każda farba w stanie płynnym jest toksyczna dla środowiska .
  1. Load more activity
×
×
  • Create New...