Skocz do zawartości

Ozet

Forumowicz
  • Zawartość

    913
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

1068

O Ozet

  • Tytuł
    Profesjonalista
  • Urodziny 26.12.1961

Wędkarstwo

  • Lubię
    Wędkarstwo spinningowe
    Wędkarstwo spławikowe

Informacje o profilu

  • Imię
    Zbigniew
  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    Nadwarcianin lewobrzeżny Konin/Osiecza
  • Zainteresowania
    Wędkarstwo, szachy,geografia,sport, oraz cała masa innych rzeczy po trochu.

Ostatnie wizyty

2904 wyświetleń profilu
  1. Po przejrzeniu działów "Zanęty i przynęty", "Spławik" i "Gruntówka", oraz bezowocnym przeszukiwaniu zawartości forum na podstawie słów kluczowych, tudzież nazwy użytkownika, poddałem się. Wciełło, wessało to czego szukałem, niczym kosmiczna czarna dziura. Dlatego właśnie założyłem nowy temat. Kiedyś Michał (zwykły) napisał w jakimś temacie, mniej więcej coś takiego, że sprawdza mu się w zanęcie konopie gotowane i to nie pierwszej świeżości. I właśnie chciałem podrążyć ten wątek lekko podkisłych konopi, gdyż mam pewne poszlaki żeby sądzić że coś w tym jest. Więc zwracam się Michał do Ciebie, żebyś rozwinął ten wątek na podstawie swoich doświadczeń. (Jest jeszcze taka ewentualność że ktoś inny napisał o tych konopiach, więc niepotrzebnie "czepiam się" Ciebie.) PS. Na priv nie pytałem, bo pomyślałem że w temacie na forum może rozwinąć się jakaś ciekawa dyskusja.
  2. Ozet

    Co nowego kupiliście?

    A to figlarz z Ciebie Jotesku.
  3. Ozet

    Co nowego kupiliście?

    Najbardziej podoba mi się etui, w tym jakże męskim kolorze. ;) :)
  4. Ozet

    początki udziału w zawodach

    Jonasz, to o czym powyżej piszesz, dotyczy bardziej strategii i taktyki nęcenia/donęcania, oraz samej techniki łowienia. Owszem, są to czynniki bardzo istotne podczas zawodów (i łowienia w ogóle), mające kluczowe znaczenie dla końcowych efektów łowienia. Ale to nadal nie rozjaśnia nam podstawowej kwestii, czy zanęta X prosto z paczki, jest lepsza od tej samej zanęty X, ale "podrasowanej" dodatkami. A może odwrotnie? Myślę że tak do końca ten dylemat nigdy nie będzie jednoznacznie rozwiązany, bo zawsze będzie grono wędkarzy święcie przekonanych o "magii dodatków", oraz tych którzy ufają producentowi, dobierając "gotowca" pod konkretny typ łowiska, ograniczając tym samym elementy przypadkowości. Od indywidualnych upodobań zależy którą drogę (zanętową) wybierzemy, ważne żeby ta droga doprowadziła nas do zamierzonego celu.
  5. Ozet

    początki udziału w zawodach

    Ja natomiast lubię dodać coś od siebie, nadać zanęcie taki bardziej osobisty kształt, bo wtedy moja wiara w skuteczność zanęty jest większa. Wiem, że w przypadku zawodów dużo bezpieczniej jest zastosować zanętę prosto z paczki, gdyż ryzyko popełnienia błędu jest mniejsze, niż wtedy gdy dodajemy coś od siebie. Ale lubię eksperymentować i mam tą skłonność odkąd zacząłem w miarę świadomie nęcić ryby mieszankami własnej roboty, czyli od połowy lat 80-tych poprzedniego wieku. Wtedy o zanętach takich jakie znamy współcześnie, nikomu się nawet nie śniło. Robiło się wtedy zanęty, ze wszystkiego co było pod ręką, i mogło służyć do zwabienia ryb. Podstawą własnoręcznie wykonywanych zanęt był chleb, czy to namoczony, czy też suszony i zmielony, czasem bułka tarta jeżeli udało się ją kupić. Innymi pożądanymi produktami spożywczymi, nadającymi się do zanęt były różne kasze np. manna, jęczmienna, gryczana, kukurydziana. Wszelakie mąki, ciastka kruche, herbatniki, sucharki, wiórki kokosowe. Trzeba wiedzieć, że dostępność do tych produktów wówczas, nieraz graniczyła z cudem. Jak się trafiło, to się kupiło, takie to były czasy. Na targowiskach z produktami rolnymi, można było kupić ziarna zbóż (pszenicy, owsa, jęczmienia, kukurydzy), które po zmieleniu (jako śruta), znakomicie nadawały się do zanęt. Również otręby pszenne, które świetnie spulchniały mieszanki zanętowe, poprawiając ich pracę. Czasem udawało się kupić na targowisku nasiona roślin oleistych, takie jak słonecznik i siemię lniane, które znacząco zwiększały walory smakowe zanęty, oraz ich właściwości wabiące. Zioła dla nadania określonego zapachu mieszance zanętowej, kupowałem w sklepie Herbapol. Wyjątkiem był nostrzyk, który zawsze pozyskiwałem z okolicznych pokopalnianych hałd. Z wymienionych wyżej produktów, metodą prób i błędów, "tworzyłem" zanęty na swoje starorzecza, rzekę Wartę, ciepłe i zimne kanały, oraz inne akweny. Do swoich zanęt dodawałem zwykle gotowane/parowane ziarna (pszenicę, kukurydzę, pęczak), czasem białe robaki z własnej hodowli. Ryb było dużo, zanęty sypkie były im praktycznie obce, więc zwykle ufnie "wchodziły" w zanętę. Zwykle, ale nie zawsze, bo niektóre zestawienia smakowo-zapachowe w jednych łowiskach się sprawdzały, a w innych już niekoniecznie, więc znów trzeba było szukać czegoś pod ich gust. Do dzisiaj w łowieniu indywidualnym, bardzo często stosuję własne mieszanki na bazie śrut zbożowych i bułki tartej. Od tamtych czasów pozostało mi zamiłowanie do atraktorów ziołowych, czy to w postaci mielonych pojedynczych ziół, czy też ich mieszanek. Do dzisiaj mam skłonność do kombinowania, eksperymentowania z dodatkami, nawet jeżeli wyjściowo mam w ręku zanętę renomowanej firmy. Mam łowiska gdzie grubsza płotka (ale i leszczyk), lubi gdy w zanęcie są konopie gotowane, na innym konopie surowe ale drobno zmielone pięknie ściąga płotki, na kolejnym leszcze lubią gdy w zanęcie jest sporo pieczywa żółtego, na jeszcze innym sprawdza się orzech arachidowy mielony wraz z łupiną, bo zanętę z tym dodatkiem lubią tam płotki, leszcze, liny i karasie. I nie byłbym sobą gdybym tych składników nie dodał do zanęty, czy to łowiąc indywidualnie czy też podczas zawodów.
  6. Ozet

    początki udziału w zawodach

    Dzięki. Po namyśle zostaję przy zanętach które dość dobrze dotychczas poznałem, bo trochę szkoda mi kasy i czasu na kolejne testy, żeby stwierdzić ich przydatność w swoich łowiskach. (I wcale nie jest pewne że od razu wyciągnął bym właściwe wnioski.) Czyli z polskich będą to niektóre zanęty Traper i Niwa (Milewski), natomiast z zachodnich trzy konkretne zanęty: Marcela - Gold Pro Bream i Turbo Black, oraz GG Sensasa. Zanętami zachodnimi w razie potrzeby "podrasowuję" polskie mieszanki, albo też mieszam je w różnych konfiguracjach między sobą, gdy chcę żeby zanęta była bardzo "silna", bo np. w ciepłych kanałach tylko na takie ryby reagują.
  7. Ozet

    początki udziału w zawodach

    Bez przesady Jonasz, zaraz tam "głupi". Każdemu kto pisze w pośpiechu, zdarza się palnąć jakiegoś "babola". Jonasz, tak a'propos zanęty Champion Feed. Którą z zanęt z Champion Feed szczególnie sobie cenisz i w jakich łowiskach Ci się sprawdza? (Lubię eksperymentować.)
  8. Ozet

    Co nowego kupiliście?

    No i oczywiście z żadnym okręgiem, porozumienia dranie nie podpisali, tradycyjnie zresztą. Adam, zadzwoniłem do skarbnika swojego koła. Składka okręgowa wynosi na ten rok 125zł (+90zł członkowska).
  9. Ozet

    początki udziału w zawodach

    Jest dokładnie odwrotnie, bo gdyby było tak jak napisałeś, to byłaby sytuacja wręcz idealna, zwabić ale nie nakarmić. Spożywka ma niestety to do siebie, że istnieje ryzyko przekarmienia ryb, szczególnie wtedy gdy jest ich w łowisku niewiele, albo akurat słabo żerują.
  10. Ozet

    Co nowego kupiliście?

    Pewnikiem na sumy. U nas zima, więc kto żyw zbroi się i rusza nad Ebro. Tam zima bardziej przyjazna. PS. Bo jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby polscy wspaniali wędkarze, łowili na zimowiskach ryby "metodą szarpaka" (na podcinkę, na "kosę".) Nie nie, to niemożliwe bo nasze wyspecjalizowane służby: PSR; Policja; SSR, nigdy by do takiego procederu nie dopuściły.
  11. Ozet

    początki udziału w zawodach

    Pytanie Liggetta było bardzo ogólnikowe, więc siłą rzeczy nasze odpowiedzi musiały być ogólnikowe. Jeżeli autor tematu nigdy jeszcze nie brał udziału w jakichkolwiek zawodach, to teraz śmiało może powiedzieć, "wiem, że nic nie wiem". Ale odpowiedzi musiały być dość ogólne, bo nic nie wiemy o łowisku, które będzie terenem zawodów, w których Liggette ma zamiar zadebiutować. O gatunkach ryb tam dominujących, o technice jaką ma zamiar łowić. Wielce prawdopodobne że będą to podrzędne zawody towarzyskie, gdzie króluje pinka i ziarno, zarówno w zanęcie jak i na haczyku. (Bez ironii, bo wiem z własnego doświadczenia, że każda ranga zawodów może dawać satysfakcję, czy to pod względem sportowym, czy też czysto rekreacyjno-towarzyskim.) W wielu zawodach stricte towarzyskich, wędkarze rzadko stosują jokersa/ochotkę choćby ze względu na koszta, więc wyrafinowane proporcje glina - zanęta, na niewiele im się zdadzą. Ba, takie mocno zubożone ziemią/gliną zanęty, będą wręcz nieskuteczne, jeżeli nie podrasujemy ich odpowiednią ilością jokersa. Jeżeli zanęta jest tylko z pinką i/lub ziarnem, to musi być "mocna", żeby utrzymać rybę. Jonasz, przyznaj się "bez bicia", że jakieś 60-70% z tych 350kg ziemi, zużywasz do łączenia jej z jokersem (może czasem także z grubą ochotką). Gdyby nie obowiązkowy jokers, to tej ziemi zużywał byś zdecydowanie mniej. Oczywiście wiem doskonale, że porywanie się na starty w zawodach powyżej poziomu koła, bez ochotki/jokersa, to porażka już przed startem, przysłowiowa "kaplica". W tym konkretnym przypadku kolegi Liggette, nie wiemy nic "gdzie, co, jak i czym" zamierza łowić, bo być może skomplikowane proporcje mieszanek nie są mu w ogóle potrzebne, przynajmniej na razie. Żeby udzielić autorowi tematu porady praktycznej, przydatnej "tu i teraz", musielibyśmy wiedzieć coś więcej w kwestiach które poruszyłem wyżej.
  12. Powyższy certyfikat użytkownika centerpinów "od zawsze do nadal" , jest najlepszą rekomendacją że i do feedera się nadają.
  13. Nie Docio, nie miałem na myśli żadnej wersji multiplikatora, tylko coś takiego. Nie wiem jak w innych regionach Polski, ale we wschodniej Wielkopolsce, nazwa "gwiazda" była dość popularna. Słyszałem ją od dzieciństwa z ust starszego pokolenia spinningistów i gruntowców. Aha. No to zamiast "kołowrotek do feedera", wpisz w wyszukiwarkę: "kołowrotek do karpiówki ". (Niestety, ale tylko tyle jestem w stanie Ci pomóc.)
  14. Werqet, postawiłeś takie wymagania, że mogą je spełnić kołowrotki od 300zł w górę. No może wszystkie te wymogi (łącznie z "debilo odpornością"), mógłby spełnić jakiś stosunkowo tani kołowrotek o ruchomej szpuli typu "gwiazda". W poprzednim swoim temacie "Karpiówka dla początkującego", ostatecznie zdecydowałeś się na feedera, więc proponuję żebyś szukał kołowrotka do feedera. O co mi chodzi. Jeżeli pójdziesz do sklepu wędk. i powiesz że chcesz kołowrotek na karpia do 140zł, to w 99% przypadków, będą Ci wciskać kołowrotki z wolnym biegiem. A więc nie dość że kołowrotek tani, to jeszcze dodatkowy "duperel", obniża jakość kołowrotka. Bo żeby zainstalować dodatkowy "bajer" i jeszcze zmieścić się w kwocie 100-140zł, to niestety trzeba użyć gorszej jakości materiałów, aby suma sumarum ich produkcja się kalkulowała. Do feedera wolny bieg nie jest Ci wcale potrzebny (o ile będziesz łowił tą techniką zgodnie z jej ideą). A więc jest choćby szansa, że taki "goły" kołowrotek bez "pierdółek", będzie ciut lepszy, nieco mocniejszy. Takie firmy jak Konger, Robinson, Mikado, mają w swojej ofercie takie tanie kołowrotki, dedykowane wprost do feedera. Konkretnego modelu Ci nie polecę, ale znajdziesz różne propozycje wpisując w wyszukiwarkę: "Kołowrotek do feedera".
  15. No i fajnie. Bierz tego Golden Liona, będziesz miał czułą a jednocześnie mocną wędkę za niewielkie pieniądze. Zwłaszcza że jak piszesz nieco wyżej, masz już trzy szklaki, ciężkie i sztywne. PS. Pozwoliłem sobie wnieść pewne poprawki w cytowanym fragmencie tekstu.
×