Skocz do zawartości

Docio

Forumowicz
  • Zawartość

    2250
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

1008

2 obserwujących

O Docio

Kontakt

  • Strona WWW
    http://www.ssg.pl

Wędkarstwo

  • Lubię
    brak opisu

Informacje o profilu

  • Imię
    Zbyszek
  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    Warszawa

Ostatnie wizyty

6170 wyświetleń profilu
  1. Docio

    Konopie gotowane (niekoniecznie pierwszej świeżości)

    Na lekko podkisły pęczak z bardzo lekkim aromatem goździka podczas gotowania, rybki brały śmiało w Narwi.
  2. Docio

    Zestaw do method feeder

    Kołowrotek może być dobry do techniki "Match" ale na pewno nie do feedera lub innej gruntówki z techniką method feeder. To moje "może" wynika wyłącznie z mojej awersji do tej firmy i wcale nie musi mieć pokrycia w tym zakupie ale na pewno pokrycie ma przełożenie (5,2:1), które zdecydowanie nie pasuje do dużych obciążeń lecz do szybkiego ściągania lekkich zestawów lub przynęt. Odnośnie żyłek lub plecionek odpowiedź również jest prosta. średnicę dobierasz do obciążenia a ilość teoretycznego nawoju podana jest na szpuli. To znaczy, że z praktyki wnioskuję, iż kołowrotek jest o dwa numery za duży. Jest wielkości 600 a do feedera, nawet ciężkiego na rzekę z cw do 150g w zupełności wystarczy wielkość 400. Wytrzymałość plecionki jest zdecydowanie większa od żyłki i w efekcie wyjdzie, że potrzeba jej 4 x więcej niż żyłki, a to już zalatuje lekkim absurdem. Do feedera szukałbym raczej czegoś o jak najbardziej zbliżonych parametrów do tego choć wolałbym jeszcze mniejsze przełożenie <4,0:1, co jest chyba możliwe jedynie w multiplikatorach.
  3. Docio

    Co nowego kupiliście?

    Znaczy...kolor suwaka jest zgodny z kolorem zewnętrznym? No to przynajmniej nigdy nie będziesz szukać, zawsze będzie "to widać" nawet spod sterty akcesoriów. A przy okazji, to kora topolowa?
  4. Jak w każdym, od tego są krętliki. Na ostatni rzut dobrze jest podczepić cięższy spławik bez obciążenia i żyłka sama się odkręci na wodzie. Albo sam dolnik z przelotką i gąbką z płynem do naczyń. Zrzucasz zwoje na podłogę przez przelotkę, wciskasz nasączoną gąbkę i zwijasz, przy okazji czyszcząc żyłkę. Łowiąc w Wiśle, Narwi i wielu innych rzekach, jeszcze w latach 90-tych, było to obowiązkowe po każdym łowieniu aby żyłka nie okazała się jednorazowa. Za to oprócz blokady posiada terkotkę. Przekładając na współczesny, oprócz blokady wstecznego posiada hamulec wolnego biegu. A ta terkotka ma sprężynę prostą, łatwą w wymianie i można łatwo dopasować do gustu siłę terkotki wymieniając 2 cm prostego drutu nierdzewnego.
  5. U mnie funkcjonowało kilka nazw, których najzwyczajniej nie pamiętam. W moim otoczeniu nazywano je "katuszka". Ale skoro proponujecie, to chyba nadal jest do kupienia, jednak i on wymaga sporo umiejętności przy rzucie, tak jak i multiplikator. Wyjątkiem może być wersja posiadana przez wielu, także przeze mnie. Przekręcana stopka mocno ułatwia rzuty. Jednak biorąc pod uwagę sugerowany budzet nie ośmieliłbym się proponować jakiejkolwiek używki a raczej sugerował poczekać z kupnem, dozbierać kasy i kupić dobrą nówkę, która posłuży wiele lat.
  6. Rozumiem, że chodzi o multiplikatory? Te tanie to głównie z plastyku i o idiotoodporności nie można mówić. Także technika rzutów zaprzecza temu wymogowi niezaleznie od ceny. Najtańsze centerpiny, na które w ogóle warto zwrócić uwagę, zaczynają się od ok 300 pln ale zastosowanie ich do feedera, to jak dla mnie pomyłka. I jeszcze jedno. Jak widać kolega Werqet ciągle o karpiach jako docelowej rybce, więc i nad feederem bym się zastanowił. Mam wrażenie, że ktoś czegoś nie zrozumiał z poprzedniego wątku.
  7. Nie ma na rynku takiego kołowrotka a przynajmniej ja nie mam o takim wiedzy.
  8. Docio

    początki udziału w zawodach

    Zanęta sama nie złowi ryb tym bardziej, że w koło będzie mnóstwo aromatów, które będą kusiły ryby. Pamiętam jak zawodnicy na tym forum pisali o wręcz konieczności wcześniejszego odwiedzenia łowiska i "zbadania" go, czyli znalezienia takiego składnika jaki najbardziej tamtejszym rybkom odpowiada. Może to być zgoła nieoczekiwany aromat, więc jak zawsze, warto eksperymentować.
  9. Dostałeś. Krętlik montuje się pomiędzy żyłką główną a przyponem. Wyjaśnione w tekście. Nie czytałeś? Na stojącą wodę przydatny, na rzekę...można pokombinować, choć zwykła, mocna podpórka będzie wygodniejsza.
  10. Zdecydowanie. Sam pod spławik stosuję stoper z nici, mini koralik (może ma z 0,5 mm średnicy ) i najmniejszy krętlik z agrafką. W zestawie pod koszyk lub sprężynę stosuję tylko dolny stoper a właściwie własny patent aby obciążenie nie zbijało węzła na krętliku do przyponu.
  11. Docio

    PZW czy komercja ??

    Można i tak, po dawnemu ale bądź świadomy, że się ograniczasz. Pod feeder też można podczepić bombkę lub inny sygnalizator ale rozwiązuje późniejszy problem z rzeką. Dzwonek i świetlik też można pod feeder podpiąć bez problemu. Nie piszesz o planowanym obciążeniu lecz uwzględniając lokalizację jaką wpisałeś to najbliższa godna uwagi rzeka, to Wisła. Odcinek najbliższy Twojej lokalizacji jest pełen jazów i progów dennych, więc jakiegoś hardcoru nie ma i spokojnie feeder z cw do 120 g wystarczy. Kołowrotek wybierz cały metalowy w wielkości 300-400 to posłuży Ci przez wiele lat jak będziesz go konserwował.
  12. Czytałem wszystko i mam wrażenie, że ktoś Ci naopowiadał, że teleskop jest wygodniejszy i łatwiejszy w obsłudze, a to nieprawda. No ale po kolei. Skoro znajdzie się miejsce na teleskop, to i znajdzie się miejsce na niewiele dłuższe wędzisko składane. Krótki teleskop w wersji travel to dość długi czas rozkładania ze względu na dużą ilość składów, w których przelotki muszą być w miarę równo, inaczej o dobrych rzutach można zapomnieć. Wędzisko trzyskładowe rozłożysz kilka razy szybciej. W krótkim teleskopie nie ma możliwości przewożenia go z zamontowanym zestawem. W długim jest to teoretyczne tak jak i w wędzisku składanym, gdyż pozostawienie kołowrotka na blanku bez pokrowca i miejsca na niego, niechybnie skończy się wygięciem kabłąka. Koszyczki, duże obciążenie z wyłączeniem śrucin pod spławik, sam spławik zawsze trzeba odczepiać, gdyż coś się zniszczy. Najczęściej ciężki ołów i koszyczek obijają się o blank i lakier pęka. Podobnie ze spławikiem tylko tu pęka lakier na nim i nasiąka potem wodą. W krótkim teleskopie dodatkowo może zajść potrzeba demontażu śrucin pod spławik, gdyż nie przejdą przez górną przelotkę. A teraz rozsądek, czyli ekonomia. Jak wspomniał Wartburg nie da się pogodzić spławika i gruntu z koszyczkiem. Może pozostań ze spłąwikiem przy bacie a zakup wędzisko pod grunt. W przyszłości możesz dokupić jakieś wędzisko pod łowienie odległościowe lub wręcz przepływankę. W tym drugim przypadku bat też nie jest zły choć "woda płynąca" w ogóle mi nic nie mówi, gdyż to może być rzeczka 10 m szerokości lub któraś z większych rzek nizinnych. Kołowrotek do wędziska gruntowego musi być mocny i w nienajlepszym wyborze pochłonie większość z budżetu 200zł. Coś lepszego przekroczy tę kwotę. A dlaczego musi być lepszy? Ano dlatego, żeby podczas ściągania ciężkiego zestawu nie rozsypał się w rękach albo nie "zgrzytnął" po czym okazuje się, ze zęby głównej przekładni poskładały się i masz w dłoniach kawałek złomu za 100zł. Nie, to nie będzie złom, bo do 200 zł to możesz jedynie plastyk kupić na obudowie i kiepski stop cynkowy na mechanice. Mimo mojego pesymistycznego przedstawienia problemu decyzja nadal pozostaje w Twoich rękach.
  13. Docio

    Sandacz w stawie

    No to o karasiu. Pomijam błędne tłumaczenie nazw łacińskich przyjęte w naszym naukowym i potocznym nazewnictwie. Stosuję te powszechne. Jeśli jest to karaś pospolity (złocisty), to sprawa jest zamknięta. Jeśli jednak jest to srebrzysty i na pewno nie ma innego gatunku w wodzie, to sprawa jest wyjątkowo ciekawa. Ciekawa na tyle, że mógłbyś, nikt nie może Ci nakazać, poinformować o tym fakcie lokalnego ichtiologa, czy to w RZGW, czy PZW, czy też w wydziale środowiska gminy. O co chodzi. Karaś srebrzysty w naszych wodach w 99,999% występuje jako rodzaj żeński. Ten ułamek procenta to rozwiązanie samej matki natury, która zmieniła samiczkę w samca by stało się możliwe podtrzymanie gatunku. Jest to zjawisko niezwykle rzadkie i dlatego warte uwagi a fakt skarłowacenia nie jest aż tak istotny, gdyż to rozwiązanie środowiskowe a nie genetyczne. Nie wiem jak to teraz wygląda w świecie badań naukowych ale kiedyś można było na takiej rewelacji zarobić. Przyjechaliby, zbadali, odłowili i zapłacili a Ty miałbyś czysty staw przygotowany do realizacji planów. A nawet gdyby nie zapłacili to problem też byłby rozwiązany, jednak trzeba mieć pewność, bo Michał ma rację. Po kilkunastu pokoleniach pigmenty ryb zmieniają się i dostosowują do otaczającego ich środowiska. Dlatego okonki ze zbiorników potorfowych tak często są niemal czarne, karasie pospolite nie czerwono-złote lecz brązowe, dotyczy to także wzdręg, szczupaków i wszelkich gatunków bytujących w toni a nie powierzchniowych.
  14. Docio

    Sandacz w stawie

    To może i ja słówko. Staw 20x25 m to 500 m2. Hektar wody to 100x100 m, czyli 10000 m2. W hektar wody wchodzi 20 takich stawów, czyli Twój staw to 5% hektara. I teraz, jak mnie pamięć nie myli. Woda zasiedlana w sposób naturalny, z pełną selektywnością gatunkową może oddać ok. 100-150 kg ryby i umrzeć. Bez naruszania ekosystemu ok 30-50 kg. Gospodarka stawowa nieintensywna pobiera z hektara wody 300-400 kg ryby jednego lub dwóch gatunków. Łowiska specjalne optują w granicach 200-300 kg. Gospodarka super intensywna potrafi wyhodować nawet 700 kg ryby ale tu już do wody idzie chemia i antybiotyki z powodu zagęszczenia i skażenia wody przez tak dużą populację. Resztę łatwo policzyć jak to się ma z Twoim stawem i ilością zarybień. Sam się dziwię, i nie życzę tego Tobie ani nikomu, że jeszcze jakiejś epidemii nie zaliczyłeś w tej wodzie. Może to pogłębienie było przysłowiowym "rzutem na taśmę", choć zapewne przypadkowym, i przy okazji pozbyłeś się nagromadzonych na dnie nieczystości. Roślinność jest bujna przez ilość odchodów jakie pozostawiają ryby ale i tu jest pewna granica, bo przyjdzie zima, lód pokryje śnieg i fotosynteza będzie jedynie teoretyczna a przyducha zaistnieje błyskawicznie. Mało przekonujące? No to z innej beczki. Oczko wodne. Płytki zbiornik najczęściej pozbawiony roślin dennych, ciągle natleniany z przewidzianą populacją 1 szt rybki do 20 cm na 10 m2. Głęboka woda nie powiększa powierzchni wody. Daje rybom schronienie, lepsze warunki przetrwania zimą, czyli stabilizację termiczną, większe możliwości pokarmowe i rozwój bentosu, który w płytkiej wodzie nie zaistnieje, a przynajmniej nie w takim rozmiarze i różnorodności.
  15. Docio

    Szczęśliwego Nowego Roku 2019

    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku. Aby nie był gorszy od obecnego.
×