Skocz do zawartości
szymonxx

Co nowego kupiliście?

Rekomendowane odpowiedzi

Wczoraj zajrzałem do mojego ulubionego sklepu po robaki, i przy okazji  ;) dokupiłem dwa spławiki do bata i gumki.

IMG_20171202_130058.jpg

Niestety, znów na węglowym kilu. Ale one takie ładne .... te spławiki ...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, wind napisał:

Niestety, znów na węglowym kilu. Ale one takie ładne .... te spławiki ...

Co Ty Daniel masz przeciwko węglowym kilom? 80% moich spławików (do bata i bolonki), ma właśnie takowe. Może i spławik z metalowym kilem jest bardziej stabilny w wodzie (lepiej się trzyma wody), ale dla mnie ma więcej wad niż zalet. Przy rzutach bolonką, spławik z metalowym kilem "lubi" koziołkować w locie, co często prowadzi do splątań zestawu. Spławik z metalowym kilem, potrafi samoczynnie zmieniać położenie na żyłce, jeżeli jest na nim zbyt mało koszulek, albo gdy są ciut za luźne. Należy uważać przy zmianie jego położenia, bo łatwo można wyrwać korpus z kila (albo odwrotnie). Przy tym metalowy kil często się trwale odkształca, co trudno idealnie usunąć. Spławik z kilem węglowym jest bardziej trwały, stabilny w locie, wystarczą dwie koszulki aby spławik pewnie "trzymał się" żyłki. Znacznie lepiej też sygnalizuje brania podnoszone. Jedynie gdybym łowił "tyczką", to pewnie często sięgał bym po spławik z kilem metalowym. :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, Ozet napisał:

Może i spławik z metalowym kilem jest bardziej stabilny w wodzie (lepiej się trzyma wody),

poza tym szybciej staje ;) .

Myślę, że to bardziej siła przyzwyczajenia, i jakieś takie irracjonalne być może, ale silne przekonanie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jedni wolą kiedy szybciej staje, inni kiedy wolniej opada. ;) A teraz już w temacie. Wybór spławika z takim czy innym kilem, to pewnie w dużej mierze kwestia upodobań, doświadczeń, przyzwyczajenia. Jest takie powiedzenie: "Jeżeli łowiąc wydaje ci się że wszystko jest dobrze, to znaczy że jest dobrze." Są pewne ogólne zasady doboru spławika z metalowym bądź węglowym kilem. Zacytuję w tym miejscu Dariusza Ciechańskiego - "Dziadka": "Zasada zastosowania kila z określonego materiału jest bardzo prosta i przez większość znanych mistrzów wędkarstwa spławikowego akceptowana. Jedynym wyjątkiem jest angielski mistrz Stew Gardner który w 80%  używa spławików z węglowym kilem (jest to głównie spowodowane faktem , że większość swoich wypadów na ryby ogranicza do bardzo płytkich łowisk – 80 centymetrów wody na maksa).
Spławik z metalowym kilem szybciej się ustawia i zarazem szybciej jest gotowy do sygnalizacji brania. Jest jeden wyjątek od reguły. Podczas delikatnych brań wykładanych korzystniejszy jest spławik z kilem  z węgla lub karbofibreksu.
Wszelkie łowiska od 1,2 metra głębokości do 3 metrów powinien być stosowany kil metalowy. Łowienie przy silnym wietrze i prądach przeciwstawnych wyklucza całkowicie stosowanie kila węglowego. Stabilny( przez kil metalowy ) spławik zachowuje się niczym jacht oceaniczny i nie wychyla się popychany przez siłę wiatru . Łowienie z opadu takich ryb jak płoć natomiast wymaga zastosowania kila węglowego, jednak zawsze jest inny sposób (strzelanie z konopi i kastera i sprowadzenie ryb na dno).
Zastosowanie spławików z kilem metalowym na łowiskach poniżej 1 metra głębokości odradzam z uwagi na częste splątania podczas zacinania na bardo krótkim topie. W tym przypadku zachowuję się lepiej spławik z nie za długim kilem węglowym . Wszelkie spławiki na łowiska karpiowe lub podczas łowienia walecznych ryb, powinny być zaopatrzone w kil węglowy lub z karbofibreksu z uwagi na większą elastyczność materiału oraz jego wytrzymałość. Kolejny przykład to spławiki do bolonki, gdzie przy zarzucaniu występują znaczne przeciążenia materiału i zastosowanie metalowego kila  jest ryzykowne."

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Pod choinkę zrobiłem sobie prezent, kupując w sklepie internetowym Wedkarski.com, bat Turion Kongera 7m. Chodziło mi o mocny bat do łowienia  płociów, leszczów, karasiów i linów. ;) Patrzę jest promocja na te baty, zniżka 20%. Myślę sobie "nie przepiłem, to se kupię". Miał być mocny i taki jest. Przeprowadziłem już testy na sucho, podnosząc podwieszone ciężarki od 50g do 250g. Wyważenie, jak to u Kongera,  co najmniej dobre. Na wiosnę odbędą się testy już "w warunkach bojowych", wtedy też coś więcej o nim skrobnę. tmp-cam--176936335.thumb.jpg.8f779edff92b11e929296d807172acec.jpgtmp-cam--1308136440.thumb.jpg.0be4cf59cd19b857daf7d064cb18fdf1.jpg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Niedawno bawiłem turystycznie w drugiej stolicy Polski i oczywiście nie omieszkałem odwiedzić tamtejszych sklepów wędkarskich. Fishpoint mnie całkiem rozczarował, za to w Wędkarskim Krakowie zakupiłem, a jakże ;) , spławiki. Dwa karpiowe modele od Robinsona

IMG_20180210_162348.jpg

oraz Mirox-a, urzekła mnie jego ... antenka :D

IMG_20180210_162336.jpg

Już po powrocie nabyłem w hurtowni motoryzacyjnej zgrabne pudełko na drobiazgi, już nawet wiem jak je wykorzystać.

IMG_20180212_150155.jpg

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jak to mówią u mnie na wsi - pudełków nigdy zadość. Zwłaszcza na pewnym etapie wędkarskiego stażu, gdy trzeba gdzieś upakować "różne różności" (a wyrzucić szkoda, bo przydać się może). Widzę że spławiki są świeżo po kąpieli, więc nasuwa się pytanie: "trzymają" deklarowaną gramaturę?
 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Okazało się, że najbezpieczniejszym sposobem transportu było umieszczenie w butelce PET po wodzie. Szczerze mówiąc nie wiem, czy zobaczą inną wodę ;)  .

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
43 minuty temu, wind napisał:

Szczerze mówiąc nie wiem, czy zobaczą inną wodę ;)  .

To tak jak połowa moich. Mam ich na "dwa życia", ale jeszcze kupuję nowe, czasem strugam własne... 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Śliczności i cudności... :) Wind, jeżeli nie łowiłeś na przystawkę, to masz świetne alibi żeby tej techniki posmakować. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Chybaś oszalał, jeszcze mi rzeka zabierze ;) To nie są spławiki do łowienia :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

The risk is fun, jak to mówią gdzieniegdzie. A wiadomo że każdy spławik lubi pływać. :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Trochę spartańskie w swej surowości. Ale jak im opalisz te pióropusze, nałożysz jakiś makijaż, to będą wcale przystojne. :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Andrzej, ja bym jednak te pióropusze opalił, zamiast je "omotkować". No ale ja nie jestem aż tak oryginalny. ;)
Też stosowałem długie lata spławiki piórowe, ale w odwrotnej wersji.
Jak widać na zdjęciu, cieńszy koniec stosiny pióra jest antenką spławika, natomiast grubszy koniec z komorą powietrzną, stanowi zasadniczy korpus. W tej wersji są bardziej "nośne". Spławiki wykonane z piór łabędzia, gramatura 4 - 4,5g. Na żyłce mocowałem je jednopunktowo, ale można też nałożyć koszulkę na antenkę i mocować dwupunktowo. Ze względu na kształt tych spławików, celność rzutów oględnie mówiąc nie była zbyt idealna, ale nie miało to większego znaczenia, gdy łowiłem na granicy nenufarów i otwartej wody, nęcąc szeroko luźnym ziarnem. tmp-cam-377083230.thumb.jpg.8bc0587574a34e72820065d092af01ca.jpg

 

Edytowane przez Ozet

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zrobie i ja parę odwrotnych a na "łabądzia" uważaj bo można posiedzieć jak za kolec jeżozwierza bez paszportu czy kieł nosorożca :/
 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
45 minut temu, Wartburg napisał:

Zrobie i ja parę odwrotnych a na "łabądzia" uważaj bo można posiedzieć jak za kolec jeżozwierza bez paszportu czy kieł nosorożca :/
 

Andrzej, ja na łabędzie nie poluję, wykorzystuję tylko "dary natury". ("Wysoki sądzie, jam kur nie kradł, jam tylko wór trzymał". ;) ) Dwukrotnie (w różnych latach), chodząc na spin, zdarzyło mi się trafić na pozostałości żerowania jakiegoś drapieżnika, prawdopodobnie lisa (a może  watahy zdziczałych psów?) W obu przypadkach z łabędzia zostały tylko zupełnie nie tknięte skrzydła i trochę grubych kości. Wykorzystałem więc tylko nadarzające   się okazje.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja nie sugeruje że polujesz na łabędzie tylko żyjemy w ciekawym kraju w którym obowiązują ciekawe przepisy, żeby się nie okazało ze przestępcą zostajemy na skutek znalezienia zgubionego pióra.....
Kolegę "ścigneli" na lotnisku ze 3 kolce jeżozwierza posiadał....

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×