Jump to content
czarny

Sandacz na wisle na woblery i na ukleje

Recommended Posts

Fakt Ozet, nie napisał tego wprost, ale mimo wszystko nie pozostanie przestrogą, że spiningować nie można.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest woldi

spiningować nie można

spinningować nie, ale już podciągać.... :P Podobno jest to też świetny sposób na sumy

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Ozet

Tak szczerze, to też jestem prawie pewny że chodziło o spiningowanie rybką. Ale podobno wszelkie wątpliwości, powinno rozstrzygać się na korzyść oskarżonego. Ciekawy problem poruszył Woldi. Bo czy podciąganie rybki np. co 15 sek. to tylko zmiana jej położenia, czy już spining?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Panowie bo takie jest już życie, że wszelkie ograniczenia muszą być uszczegółowione do granic absurdu. W przeciwnym razie pozostaje wiele luk i jeszcze więcej interpretacji, których nikt normalny nie jest w stanie ogarnąć a na pewno nie jest w stanie przewidzieć. Można zapytać się, po co to wszystko? I tak postawione pytanie pozostanie bez echa nawet u twórców tych zapisów. Nie z powodu zbagatelizowania tematu lecz ze świadomości idiotyzmu treści umożliwiającej tą dowolność.

Uniwersalizm jest bardzo dobry gdy współistnieje kodeks etyczny, który jest ściśle przestrzegany. Niestety w PZW takowy nie istnieje a próby zaostrzenia zapisów ustawowych kończą się tak, jak się kończą.

 

W tym konkretnym temacie są, jak dla mnie, tylko dwa zagadnienia. Pierwsze jest jasne, czy spinningował, czy nie. Drugie jest już wielce kotrowersyjne, czy główka jig z haczykiem jest nadal tylko haczykiem, czy częścią przynęty spinningowej (sztucznej). :) 

Pytania wredne i po prawdzie nie oczekuję odpowiedzi ani jakichkolwiek deklaracji, gdyż moim celem nie jest ukrzyżowanie autora, który dzieli się swoimi przemyśleniami. :) Niemniej smrodek pozostanie, :D 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Ozet

Docio, masz oczywiście rację, że nie ma sensu uszczegóławiać przepisów do granic absurdu. A znając kreatywność braci wędkarskiej, pewnie znaleźliby drogi ich obejścia. Teraz o haczykach. Dla mnie haczyk jigowy z główką, jest z oczywistych względów haczykiem, tyle że z dociążeniem. (Tak jak koń z siodłem, nadal jest koniem ) Myślę że nie ma sensu, przypisywanie określonego typu haczyka konkretnej metodzie. Bo te zastosowania przenikają się. Haczyki przypisane obiegowo metodzie gruntowej czy muchowej, z powodzeniem stosowane są w spiningu(zbrojenie paproszków) A kotwiczka kojarzona z łowieniem drapieżników, znajduje zastosowanie np. w łowieniu amurów na śliwki. Taka jest praktyka wędkarska. Więc dobrze że regulamin zakreśla tylko ogólne ramy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

doświaczenia które przeprowadzam nad wodą dokonuje z pełną świadomością konsekwencji tańczenia na skraju regulaminu i możliwości pociągniecia mnie do odpowiedzialności. W tym roku będę testował ukleje z gruntu na bocznym troku, muszę tylko wymyślić coś żeby trup nie wisiał na tym troku a był nad dnem i żeby nim poruszał prąd rzeki moim planem jest wpompowanie strzykawką powietrza w ukleje tak żeby miała lepszą wyporność i troszkę pracowała, wtedy to będzie typowa gruntówka. Może i szokuję moimi pomysłami ale ktoś mądry potrafi wyciągnąć z nich wnioski i wykorzystać dla siebie w sposób regulaminowy. Ja sam nawet nie uważam się za wędkarza interesuje mnie ichtiologia:) moje doświadczenia opisuje tylko i wyłącznie w celach informacyjnych i nie biorę odpowiedzialności za szkody wywołane nieregulaminowym połowem ryb związanych z nadesłanym materiałem.

PS:wszystkie złapane ryby zawsze wypuszczam :)

„Kto próbuje – może przegrać. Kto nie próbuje – zawsze przegrywa.”

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szantopierz technika nazywa się paternoster a w rybkę wsadź kawałek styropianu. :) Nie pisz o bocznym troku bo to niezmiennie kojarzy się ze spinningiem. Może w nazewnictwie tkwi szkopuł?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Ozet

No właśnie, to nazewnictwo... Podejmowano próby uporządkowania tegoż, ale z dość marnym skutkiem. Paternoster nazwa funkcjonująca od dziesięcioleci, a dla wielu zupełnie niejasna wręcz obca. A boczny trok, już sama nazwa techniki mówi wszystko i oddaje istotę tej techniki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

myślałem że paternoster wyszedł z obiegu... dziękuję że kolega mnie poprawił( to religijne określenie Pater Noster - Modlitwa Pańska ) ten styropian to dobry pomysł głównie chodzi o to by trup dobrze pracował, następną moją uwagą jest że trupy muszą być duże nie jakieś tam 5cm ukleje bo zwyczajnie są zbyt małe... z obserwacji wiem że na 13cm trupa biorą sandacze w przedziale od 1kg do 1.6kg taka rybka to żaden sukces. Trzeba też wybadać łowisko to nie jest tak że tylko ukleja, czasami  sandacze żywią się innym narybkiem tym który jest najbardziej dostępny, na jesieni są to kiełbie( są dwa gatunki kiełbia nie objętego ochroną  ) oczywiście są jeszcze inne narybki na które okresowo(kumulucja narybku w kątach ostróg) nastawia się stado mętnookich ale to już będzie nieregulaminowe... pozatym trzeba też umieć rozpoznać żerowanie sandacza przy powierzchni:) a mało kto zwraca uwagę na dziwne chlapnięcia na wodzie:) a biją przy górnej grani przykosy

Share this post


Link to post
Share on other sites

W skrócie to jest tak. :) W ciągu dnia sandacz potrafi podnieść się z dna i uderzyć o ile jest głodny. Jak nie jest to nic go nie skusi. Wieczorem sytuacja się zmienia i sandacz, jak i mały sum, podąża na płycizny. Nie blaty ale wypłycenia przy wysepkach, skarpach, kamiennych umocnieniach itp, gdzie żeruje na wszelakiej drobnicy, którą jest w stanie połknąć, czyli w grę wchodzą smukłe rybki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

a co sądzicie o metodzie  drop shot?? ponoć daje rewelacyjne wyniki w połowie okoni i sandaczy, i jakby zastosować ukleje na haku drop shota na twardym feederze z solidnym obciążeniem tak stacjonarnie ciekawi mnie czy przyniosło by to jakieś efekty.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oryginalny drop shot jest zakazany.

 

Fakt, swojego czasu rozpętałem niezłą jazdę na portalu pewnego miesięcznika ;).

Share this post


Link to post
Share on other sites

za komuny radio wolna europa też było zakazane;) i faktycznie nikt nie słuchał... wracając do tematu dobrze, że ta kwestia została rozwiana spór chyba jest o oryginalne prowadzenie zestawu... Docio czytałem te komentarze na media:D bardzo nie chcę ale muszę przyznać Ci racje czyli: prowadzenie zestawu drop shot w wersji oryginalnej jest zakazane na wodach PZW

Edited by szantopierz

Share this post


Link to post
Share on other sites

W oryginale to choćby nie wiem jak się człowiek starał, to o prowadzeniu mowy być nie może. :) Jest rzut, jest praca i jest zwinięcie zestawu. :) 

Aby było śmieszniej nie jest to metoda nowa. Łudząco podobna do bocznego troka z zastosowaniem "specjalnych" przynęt podobnyych do małych ośmiorniczek, była ostro propagowana z dziesięć lat temu jako rozwiązanie na mocno zarośnięte łowiska i bassy. Zasada pracy identyczna jak drop shot.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szkoda, że temat trochę zboczył, bo choć nie na czasie to bardzo mi bliski. Na pewno do niego wrócę :)

Może na początek coś z własnych obserwacji.

Znalazłem w żołądku sandacza krąpia 22cm Sandacz nie był jakimś monstrum miał ok 5kg

Sandacz to zbieracz/padlinożerca. Często olewa nasmaczniejszego żywca, a łyka trupka z rozcietym brzuchem lub filet.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie mam doświadczenia z trupkami, nigdy też nie łowiłem sandacza na żywca.

 

Wydaje mi się zbyt szlachetną rybą żeby łowić ją w ten sposób.

Nie mniej często obserwuję innych wędkarzy, sporo czytam, oglądam filmy z różnymi metodami.

 

Metoda na trupka wydaje się mało aktywna ale przynosi efekty.

 

Ostatnio jeden ze znajomych próbował złowić węgorza na martwą ukleję.

Moczył ją całą noc i nic...

Kiedy rano postanowił wyjąć trupka, w momencie wyjmowania zestawu zaatakował sandacz, w słusznym rozmiarze 82cm.

Też miałem taki przyłów na Zatoce Gdańskiej.

Miałem na haku martwego tobiasza ok 15cm i dryfowałem swobodnie na wietrze.

Długo nie chciało nic uderzyć.

Postanowiłem sprawdzić zestaw.

W momencie poderwania z dna uderzył sandacz.

 

Wydaje się, że ruchoma martwa rybka jest atrakcyjna dla drapieżnika.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Metoda na trupka wydaje się mało aktywna ale przynosi efekty.

 

Może i tak, może to metoda dla leniuchów, ale skuteczna jak jasny gwint. Ja na trupka łowię tylko w czerwcu - to jest najlepszy miesiąc na tą metodę, potem już tylko guma i kogut. Na trupka połowiłem najwięcej TAKICH a jako przyłów trafiają się i TAKIE. Na dodatek można zaciąć prawdziwe monstrum. Miałem już takie nocki, że musiałem się barować z sumami. Bezczelne typy gryzły w czerwcu w okresie ochronnym, a jak nastawiałem się w lipcu na nie, to olewały człowieka. Jednej tylko nocy czerwcowej miałem trzy kolosy, które po zacięciu przestawiały łajbę na dwóch kotwicach. Oczywiście hole zakończyły się moją porażką, bo przecierały żyłkę o racicznice - na szczęście, bo samemu na łodzi nie dałbym sobie rady z nimi...  :)

Edited by Jotes

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja na trupka łowię tylko w czerwcu - to jest najlepszy miesiąc na tą metodę, potem już tylko guma i kogut. Na trupka połowiłem najwięcej TAKICH a jako przyłów trafiają się i TAKIE. Na dodatek można zaciąć prawdziwe monstrum. Miałem już takie nocki, że musiałem się barować z sumami. Bezczelne typy gryzły w czerwcu w okresie ochronnym, a jak nastawiałem się w lipcu na nie, to olewały człowieka. Jednej tylko nocy czerwcowej miałem trzy kolosy, które po zacięciu przestawiały łajbę na dwóch kotwicach. Oczywiście hole zakończyły się moją porażką, bo przecierały żyłkę o racicznice - na szczęście, bo samemu na łodzi nie dałbym sobie rady z nimi...  :)

 

:D  Z tymi sandaczami u nas podobnie.

Najlepszy miesiąc to ponoć czerwiec a ja najwięcej ich łowię późną jesienią.

Może czas zmienić przyzwyczajenia?

 

Rybki piękne, gratuluję z całego serca.

A propos sumów to rzeczywiście giganty trudne do pokonania nie będąc odpowiednio przygotowanym.

Zawsze masz szansę go wyjąć, tego Ci życzę.

Skoro miałeś je na haku to wiesz gdzie są i co gryzą.

Na pewno też wiesz jak go wymęczyć.

To ogromny łeb a reszta to napęd.

Samemu rzeczywiście trudno wyjąć ale jak go pokonasz to możesz być dumny i spełniony.

Satysfakcja gwarantowana, będzie Pan zadowolony :D

 

Życzę powodzenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×