Jump to content
Ozet

Konopie gotowane (niekoniecznie pierwszej świeżości)

Recommended Posts

Gdy konopie są dobre to widać jak z boku powyłaziły im takie małe kremowe kiełki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

OK.
Dziś wyniki będą pewnie niemiarodajne, zobacze pod koniec tygodnia a narazie posypie parę razów w jedne dziure pęczak w drugą konopie :)

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 hours ago, Wartburg said:

Pogubiłem sie, cholerstwo gotuje się pół wieku nawet namoczone :(
To powinno popękać jak pszenica czy trzeba utłuc, kombinował ktoś z gotowaniem skiełkowanej kopopi?
Mam "fazę" na dolną Narew w wersji jak na moje możliwości UL potestuję :)

 

Zwykle gotuję około 30 min i zostawiam do ostygnięcia. Większość pęknie i pokaże się biały kielek.

W sobotę gotowałem trochę inaczej. Zalałem ciepłą wodą z kranu i gotowałem kilka minut, wyłączyłem gaz i później znowu gotowanie przez 5 min. Powtórzyłem ze 3 razy i tak ugotowanych konopii jeszcze nie miałem. Praktycznie wszystkie miały kiełki :)

Konopie były jednym ze składników niedzielnej zanęty. Efekty połowów zamieściłem w dziale gruntowym ;)

Pewnie dużo zależy od odmiany konopii.

Share this post


Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, zwykły michał napisał:

Pewnie dużo zależy od odmiany konopii.

Oooo, święte słowa. Patrząc na zdjęcie Wartburga licho wie, które stara się on przyrządzić, albo mu się tylko wydaje, że przyrządza. :diabelek: 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jakie mnieli na gołebiaku takich wziołęm pół wiadra, 
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niewiem :ph34r:
Sciga mnie Franciszek Józef a w kuchni jest Smok.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Drobny dodatek do przemyśleń,
Jako iz czasy kiedy do telewizora na rzece dawało sie płatki i było po sprawie mineli; ostatnimi laty testowałęm zanęty firmowe czasami tuningowane, z mizernymi raczej efektami od tego roku koniec, na środku stołu straszy maszynka do mięsa zbiórka suchego chleba dla konia ogłoszona po sąsiadach i wiadra pozostałych składnikow zakupione na gołębiaku,
Pierwsze testy konopie mielone w zanęcie i dosypane gożdzików skuteczne na rzece-leszcz.
W planach badania  "pszenicy na otro" na pobliskich gliniankach :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Od siebie dołożył bym parzoną kaszę kukurydzianą i trochę ziarna. 

Zawsze mnie ciekawiło używanie ostrych przypraw na ryby. Przymierzam się do spróbowania chilli.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Michał nie rób tego. Prosić lub straszyć można do woli ale ja postaram odwołać się do Twojego rozsądku argumentami naukowymi w postaci linków.

chilli

kapsaicyna

nocyceptor

Tu poproszę o dość dokładne przeczytanie w tej właśnie kolejności i refleksję w odniesieniu do śluzówki, oczu, skrzeli...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Używam czystej kapsaicyny w pracy, często mam do czynienia z bardzooo ostrą papryką. Zapach stezonych kapsaicynoidow jest jedyny w swoim rodzaju, uczucie nie ma sobie równych ;) Mam tutaj na myśli czołówkę światową w swojej dziedzinie określana na 8 lub 9/10 możliwych punktów. 

Zdrowy rozsądek podpowiada coś innego a można spotkać ostre przynęty w sklepach wędkarskich. Coś w tym musi być.

Większość przypraw podrażnia nos albo oczy. Ryby o tym nie wiedzą i biorą na przynęty z czosnkiem, kminkiem, cynamonem lub kolendrą. Układ nerwowy ssaków i ryb jest na tyle różny że to co my odczuwamy jako dyskomfort może być kompletnie obojętne. Poza tym przyprawy zawierają naturalne antybiotyki i to przyciąga ryby.

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, zwykły michał napisał:

Zapach stezonych kapsaicynoidow jest jedyny w swoim rodzaju, uczucie nie ma sobie równych ;)

Potwierdzam. Ja właściwie do każdego jedzenia obficie dokładam sobie ostre papryczki piri piri, jalapeno i malutkie chili. Podobno mają też właściwości zabezpieczające człowieka przed rakiem. Ja zawsze mam w lodówce takie smakołyki.

Michał wypróbuj na rybach i daj cynk. Te lotne cząsteczki, które mogą drażnić, to pod wodą powinny się zwyczajnie rozmyć niosąc ze sobą chmurę zapachowo - smakową, wabiącą ryby.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Michał zrobisz jak chcesz, nie mam na to wpływu, jednak... :) 

Kapsaicyna nie rozpuszcza się w wodzie, więc tworzy zawiesinę, która może się przemieszczać z ruchem wody a nie rozcieńczać.

Jest składnikiem gazów pieprzowych do samoobrony cywilów, który psiknięty w stronę twarzy wywołuje lekką duszność, pieczenie wilgotnych i odsłoniętych części skóry oraz łzawienie. Takie samo psiknięcie psu może go zabić. Nie wiem jakie oddziaływanie ma na ryby jednak one tak jak psy i ludzie posiadają nocyceptory, które powodują u nas te wszystkie objawy.

Do kapsaicyny można się częściowo przyzwyczaić, służby specjalne są trenowane, Jotes jest już tak zaprawiony, że ilość, która nas już torturuje jemu co najwyżej przeczyści zatoki. :) 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

hihi. Jotes kiedys zezarl dwie papryczki chili, takie po 10-12 cm, wygral zaklad o flache, a zaraz potem poszedl sie wysiusiac. No, to bylo makabryczne doswiadczenie, bo ok pol godz musial spedzic nad umywalka i zimna woda. Nie zrobcie sobie tego! :huh:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja wydłubałęm dokłądnie nasiona potem wykonałem wzmiankowane czynności.....


 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jadłem kiedyś kebaba po którym strach było iść do kibla przez kilka dni. Pieczenie w ustach trwało bardzo długo a układ pokarmowy ma trzy końce ;)

 

1 hour ago, Docio said:

Michał zrobisz jak chcesz, nie mam na to wpływu, jednak... :) 

Kapsaicyna nie rozpuszcza się w wodzie, więc tworzy zawiesinę, która może się przemieszczać z ruchem wody a nie rozcieńczać.

Kapsaicyna słabo rozluszcza się w wodzie. Po dodaniu do wody byłby widoczny biały osad na dnie naczynia. Gotowanie papryki w wodzie będzie mało wydajne ale rozpuszcza się w tłuszczach i dlatego można jeść pikantne potrawy. Oprócz tego jest związkiem lotnym i dlatego kichamy od zapachu papryki. 

Dodawanie papryki do zanęty nie sprawi że będzie bardzo ostra. Nawilżanie zanęty zimną wodą doprowadzi do tego że nie rozpuści się wiele. Rozpuszczą się też inne związki które będę miały właściwości wabiace ryby. Część rozpuści się w tłuszczach a inne w wodzie.

3 hours ago, Jotes said:

Michał wypróbuj na rybach i daj cynk. Te lotne cząsteczki, które mogą drażnić, to pod wodą powinny się zwyczajnie rozmyć niosąc ze sobą chmurę zapachowo - smakową, wabiącą ryby.

Wypróbuję i nie omieszkam napisać. Kapsaicyna nie rozpuszcza się w wodzie ale są też inne związki. Coś w tym musi być ;)

Robiłem doświadczenie z uwalnianiem kapsaicyny z tabletek i wychodziło na to że w czystej wodzie o temp 37C jest słabo rozpuszczalna. Nie pamiętam ile dokładnie ale wydaje mi się że mniej niż 1% Taki wynik po 15 min i nic nie zmieniło się po 3 godzinach.

Jeśli ktoś ma taką potrzebę to dobrze rozpuszcza się w etanolu ;) Wódka powinna pomóc na przepłukanie ust po nadmiernym spożyciu. Sam nie próbowałem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mleko jest dobrym neutralizatorem ale dlaczego - nie mam pojęcia. :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Żucie plastra czegoś tłustego /np boczek, upiornie tłusty baleron/ działa lepiej niz np jogurt

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×