Jump to content
Grzegorz

Jak powinna być wyważona wędka?

Recommended Posts

Godzinę temu, Docio napisał:

Co do wyważenia to nie sugerowałbym się wielkością kołowrotka przy tej czynności lecz jego wagą, gdyż praktyka wali mnie pięścią między oczy wrzeszcząc, że plastyk nigdy nie będzie ważył tyle co metal.

Kołowrotek na drugim zdjęciu Grześka, to Penn Batlle (jeśli się nie mylę?). A jeśli tak, to do lekkich nie należy, a i do plastiku nie można go przypisać. Cały korpus jest metalowy (alu), a jego waga to 360 g + waga żyłki na szpuli. Powinien więc dobrze wyważać ten kijek zwłaszcza, że poniżej kołowrotka ciągnie się długi ogon przesadzistej rękojeści.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jotes najwyraźniej potrzeba jeszcze cięższego kołowrotka, niekoniecznie większego. Wagę żyłki śmiało pomijam, gdyż poliamid ma gęstość 1,14g/cm3 a na szpuli nie ma go więcej jak 4-5g.

Na miejscu autora wątku doczepiłbym jakiś mały woreczek do nóżki kołowrotka i wrzucał nasze monety aż do właściwego wyważenia. Potem wystarczy zliczyć ich wagę. Ważne aby woreczek był doczepiony do nóżki a nie wisiał niżej, gdyż zmieni się wektor siły.

Aha, waga monet.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Środek ciężkosci napewno byl za bardzo z przodu a wędka jest fabryczna nie skracałem dolnika, dla mnie jest dlugość odpowiednia, łowie na kolowrotki penn a one nie należa do lekkich. Wędkę kupiłem po targach wedkarskich może dlatego dobry przedstawiciel zareklamował i bardzo mi sie spodobala wykonanie przelotki wyciecie w uchwycie zeby był kontakt z blankiem i jej waga, ale żeby ważyła 130gr o tej dlugosci i cieżarze wyżutu producent chyba cos okroił i przez to wspaniala wędka nad wodą okazała się troche gorsza. Ale rada p. jotesa i podesłany link z pięknymi wykonczeniami do wędzisk kieruje mnie do próby wyważenia jeśli nie bedzie trzeba dużo to to zrobię bo zle się na nią łowi a sprzedając to duzo na niej stracę

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kij jest lekki 130 g, kołowrotek stosunkowo ciężki i powinien go bez problemu wyważyć. Jedyna niewiadoma jeszcze to długość dolnika ale wizualnie wydaje się długi co tym bardziej powinno wpłynąć na poprawne wyważenie a tu tego nie ma. Niektórzy producenci podają długość dolnika w tym przypadku jej nie znalazłem.

Kij o cw 28 powinien mieć dolnik dość krótki. Nie operujemy tu ciężkim wędziskiem czy takimi też przynętami więc jest zbędne wyważanie go dolnikiem w tym kierunku. Długi dolnik mają kije o dużym cw. Dlatego przy tym kiju dolnik nie powinien moim zdaniem w żadnym wypadku wystawać poza łokieć i podczas zarzucania przynęty obijać wątrobę czy inne części ciała, haczyć o pasy i kamizelki. Waży się niewątpliwie masą a nie rozmiarem kołowrotka dlatego w wcześniejszej wypowiedzi ze zdjęciem podałem rozmiar kołowrotka jak i jego masę. I tu jest zagadka jak mój spinning o tym samym cw 28 g waży kołowrotek o masie 292 g pomimo że masa kija to 178 g a tu nie może Penn wyważyć kija o cw 130 g?

Niżej zdjęcie długości dolnika w moim kiju o cw 28 g, przy takim chwycie jak podczas łowienia.

 

DSCF6334 (2).JPG

Share this post


Link to post
Share on other sites
36 minut temu, ryukon1975 napisał:

Niektórzy producenci podają długość dolnika w tym przypadku jej nie znalazłem.

Na forum jerkbait ktoś pisze, że w Luviasie długość dolnika od środka stopki kołowrotka do końca dolnika to 41cm. Tym bardziej to dziwne że przy tak długim dolniku, nie można tego spina dość łatwo wyważyć. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dokładnie dziwne że nie można go przy tak długim dolniku wyważyć. Sam fakt takiego długiego dolnika "41 cm" przy takim kiju też jest dziwny. Nawet mi pomimo że nie jestem najmniejszy będzie on wychodził daleko za łokieć. Na samą myśl już mnie brzuch boli.:)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak pisal P.Jotes foregrip jest do trzymania wedziska sprawdzajac srodek ciezkosci na tym modelu wedki przy kolowrotku o wadze ok 300gr byl on poza calym uchwytem, korek na tej wedce ten u gory ma ok 3cm jest to jak wykonczenie a uchwyt z wycieciami zeby mies kontakt z blankiem kiedy ma byc stoscwany? A w jego miejscu to wedka sie wywraca do góry kolowrotkiem jak by ważył 1kg a nie 130gr opis w katalogu tej wedki nie jest zgodny ze to swietnie wywazony kij

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro zastosowano taki uchwyt kołowrotka to rzeczą oczywistą jest że aby go wykorzystać trzeba w tym miejscu trzymać kij. Inaczej całe odsłanianie blanku nie ma sensu.  Tak samo trzymam kij na zdjęciu bo tu też blank jest odsłonięty. Niestety ale coś tu jest nie tak ale nie wypowiem się w imieniu producenta co to takiego.

13951885_DSCF6275.JPG

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, Ozet napisał:

Dla mnie to nieporozumienie "wybulić" 900zł , żeby później upychać w dolniku jakieś ołowiane wałki.

A ja chcesz dostosować kij do kołowrotka lżejszego niż zalecany? Bardzo eleganckie podał Jotes.
Ołowiane wałki były dobre w epoce shakespeare'a skłądanego w czechosłowacji i pierwszych germin pustych w środku ;)
W sumie mozna było dołożyć ze dwie trzy setki i poskładać kij od zera; wtedy pasowałby napewno.
Ciekawe czy producent nie był uprzejmy podać dedykowanego kołowrotka lub jego wagi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W moim przypadku odsłonięcie wygląda tak

20181010_163634.jpg

 

Do tej wedki zalecany był super lekki kolowrotek luvias jego waga nie bedzie wieksza niz 300gr nie pamietam teraz i są chyba 2 wielkosci. Wedke mam juz 10 miesiecy pierwsze pol roku lezala bo lowilem na inny kij a jak zabieral bym sie za przerabianie to myslal bym zdjać dolnia pianke i dolozyc koncowke z odwaznikami jakie sa w sprzedazy oczywiscie nie sam tylko przez kogos kto sie tym zajmuje jesli bedzie to mozliwe

Share this post


Link to post
Share on other sites

Inny uchwyt kołowrotka ale sens jego działania ten sam. Chodzi o to by w czasie prowadzenia przynęty jakaś część dłoni spoczywała na blanku i przez to znacznie lepiej wędkarz czuł co się dzieje z przynętą. Każdy kontakt z dnem, kamieniem czy rybą jest mocniejszy dlatego że nie tłumi go korek czy pianka.

Share this post


Link to post
Share on other sites
43 minuty temu, ryukon1975 napisał:

Skoro zastosowano taki uchwyt kołowrotka to rzeczą oczywistą jest że aby go wykorzystać trzeba w tym miejscu trzymać kij. Inaczej całe odsłanianie blanku nie ma sensu.

To ma być tylko i wyłącznie efekt wizualny, jak dzielona rękojeść. Jeśli ktoś myśli, że fragment gołego blanku pomaga wyczuć delikatne brania, to mu szczerze współczuję, bo został nabity w butelkę przez marketing. Reklama dźwignią handlu, a każda wymyślona i dobrze zareklamowana głupota, przyciąga tłumy naiwnych...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najwiekszy model kolowrotka luvias to 3012 a jego waga 245gr tak wlasnie wyczytalem

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Jotes napisał:

To ma być tylko i wyłącznie efekt wizualny, jak dzielona rękojeść. Jeśli ktoś myśli, że fragment gołego blanku pomaga wyczuć delikatne brania, to mu szczerze współczuję, bo został nabity w butelkę przez marketing. Reklama dźwignią handlu, a każda wymyślona i dobrze zareklamowana głupota, przyciąga tłumy naiwnych...

Mogę być nabity nawet w beczkę. Jednak jeśli nie chwyciłbym tego kija w tym właśnie miejscu to nie widzę na jego zdjęciach żadnego innego wygodnego miejsca do tego by go trzymać.

Share this post


Link to post
Share on other sites
39 minut temu, ryukon1975 napisał:

Jednak jeśli nie chwyciłbym tego kija w tym właśnie miejscu to nie widzę na jego zdjęciach żadnego innego wygodnego miejsca do tego by go trzymać.

Zgadza się i dlatego z łatwością wciśnięto tłumowi kit, że to cudownie poprawia czucie przynęty. Większość moich kiji też ma ten bajer, ale nigdy w to nie uwierzyłem, bo przeczy temu logika. Przy zakupie tego "patentu" włączyło mi się jednak lepsze wyczucie kitu marketingowego. Czemu? Ano temu, że gdyby to miało rzeczywiście zadziałać, to blank nie powinien mieć zupełnie kontaktu z foregripem, a ten musiałby być złączony z uchwytem na kołowrotek, jednak blank powinien mieć ok 2 mm luzu pomiędzy swoją średnicą, a średnicą wewnętrzną foregripu, uchwytu na kołowrotek i jeszcze minimum 3/4 długości rękojeści - ot, takie niezależne zawieszenie, rura w rurze. Połączenie tego "superczułego" systemu z reargripem mogłoby być dopiero max w 1/4 długości rękojeści od dołu.  Wtedy mogliby mnie przekonywać, że poprawili czułość kija. Jednak i tak musiałbym to jeszcze zweryfikować w praktyce. ;) 

Edited by Jotes

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgadzam sie ze to wszystko chwyty i teraz będe bardziej uważał przy zakupie sprzętu tylko zdziwiony jestem ze firma na takim poziomie mogla wypuscic taka wedke w takiej cenie lepiej sie lowi na te po 200zl niz na jedna z flagowych...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Grzegorz napisał:

Zgadzam sie ze to wszystko chwyty i teraz będe bardziej uważał przy zakupie sprzętu tylko zdziwiony jestem ze firma na takim poziomie mogla wypuscic taka wedke w takiej cenie lepiej sie lowi na te po 200zl niz na jedna z flagowych...

Kiedyś to była firma z produkcją wyłącznie w Japonii i Malezji. Cała produkcja pod kontrolą. Teraz pootwierała manufaktury w dziwnych krajach i dostępny sprzęt jest w bardzo śmiesznych cenach porównując z wyrobami bazowymi. To, że coś jest drogie i firmowane marką nie ma już przełożenia na jakość, gdyż 90% sprzętu produkowane jest w Chinach. Jedynym wyznacznikiem jest wyraźny napis "made in", bo to już na cle jest sprawdzane.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odnoszę wrażenie, że na tym zdjęciu 20190218_162846.jpg

gdybyś przesunął palec o kilka mm, jak sugerował Jarek, wędzisko odzyskałoby równowagę, a nie byłby to wcale zły punkt. Zobacz jak wyważała się Catana na pierwszym z zamieszczonych przeze mnie zdjęć i muszę Ci powiedzieć, że wcale nieźle się nią łowiło mimo takiego wyważenia. (Kołowrotek "trzysetka" 308g).

Ostatnio dla mojej Pani kupiłem Chubstera 305cm i nie wyważa go nawet kołowrotek ważący 412g, ale już chwyt za foregrip pozwala na komfort i nie przemęcza ręki z kołowrotkiem 308g.

Co do długości Dolników, to chyba przoduje SHIMANO, Dolnik tej Catany ze zdjęcia przy długości wędziska 270cm wchodził niemal pod pachę, a mimo to wyważenie było takie jak na fotce. Jarek napisał o 2cm poza łokieć i zgodziłbym się na to jako maksymalną długość. Osobiście wolę, jeśli Dolnik kończy się najdalej równo z łokciem, wówczas o nic nie zawadza i wędzisko jest w pełni manewrowe.

Grzegorzu, nie kombinuj z dciążaniem dolnika, popróbuj sposobu trzymania wędki, jak sugerował Jarek, za foregrip i zobaczysz jak szybko do tego przywykniesz.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Docio napisał:

Kiedyś to była firma z produkcją wyłącznie w Japonii i Malezji. Cała produkcja pod kontrolą. Teraz pootwierała manufaktury w dziwnych krajach...

"Dziwnym krajem" była by wspomniana wyżej Malezja, gdyż w historii firmy nie ma nic o tym kraju.

Historia firmy Daiwa.
Daiwa to gigantyczna korporacja obejmująca swoim zasięgiem cały świat.  Firma matka oraz główne fabryki zlokalizowane są w Japonii. Daiwa jest globalnym liderem w zakresie innowacyjności, oferty oraz wielkości ogólnej sprzedaży między innymi sprzętu wędkarskiego. Koncern posiada, poza Japonią, swoje Autoryzowane  Przedstawicielstwa oraz centrale produkcyjne w Stanach Zjednoczonych, w Australii, na Tajwanie, we Francji, Tajlandii oraz w Niemczech. W roku 1977 Daiwa rozpoczęła również  produkcję najwyższej klasy wędzisk w Wishaw w  Szkocji.  Brytyjska fabryka to szczególne miejsce, ponieważ stanowi jeden z niewielu już bastionów europejskiej tradycji w produkcji sprzętu wędkarskiego.
 
Daiwa rozpoczęła swoją działalność w roku 1958, wówczas właśnie owocem  wizji  i ogromnego wkładu pracy  ojca przedsięwzięcia, Yoshio Matsui, stała się firma Daiwa Seiko Inc. w Nakano, Tokio. Pierwotnie  koncentrowano się głównie na kołowrotkach ale  już w roku 1964, uruchomiono  produkcję wędzisk w nowo otwartej do tego celu fabryce. 
Przedsiębiorstwo o niewielkim zasięgu w szybkim tempie przeobraziło się w giganta o znaczeniu międzynarodowym. Ważnym  celem przyszłego lidera w branży wędkarskiej było mocne wejście na  rynek amerykański, i tak  w roku 1966 zawiązano w Los Angeles Daiwa Corporation, w następnej kolejności  firma zagościła w  Australii, gdzie w 1972 powołano do życia przedsiębiorstwo Daiwa Whyte-Hall Pty. Ltd. w Sydney. Europejska ekspansja  przypada  na rok 1977 – w szkockim Wishaw powstaje Daiwa Sports Ltd. W rzeczywistości wejście na rynek w Europie stało się  punktem zwrotnym w historii firmy, a to dlatego iż od tej chwili Daiwa zainicjowała budowę specyficznego programu  ściśle dostrojonego do specyfiki wędkarstwa brytyjskiego oraz europejskiego. Bardzo szybko tyczki, matchówki, spinningi, muchówki, a z czasem również  wędziska karpiowe z logo Daiwa Scotland, sygnowane „Made in UK” stały się bardzo prestiżowym i  pożądanym towarem na Wyspach  i w całej Europie. Wciąż i nieustająco, wędziska z brytyjską flagą to synonim nieporównywalnej doskonałości. To selektywne produkty dla wymagających wędkarzy świadomych tego, czego naprawdę oczekują od sprzętu tak wysokiej klasy.
Firma rozrasta się dalej - równolegle powstają kolejne fabryki w Japonii:  w 1970 - Hiroshima Factory i Tochigi Factory, a w 1971 zapoczątkowano produkcję wędzisk w fabryce Taiwan Daiwa, Ltd. w Kaohsiung City. W roku 1970 Daiwa wchodzi na giełdę.
 
W roku 1984  powołano do życia kolejne przedstawicielstwo w Europie, przedsiębiorstwo Daiwa France S. A. w Rouen, a w 1990 Daiwa Cormoran GmbH  Grobenzell  koło Monachium w Niemczech. Następne firmy zależne powstały na Tajlandii (Daiwa Seiko Thailand Co., Ltd. – 1995 rok), Tajwanie (Enterprise Daiwa FT Co., Ltd. – 2002 rok) oraz w Chinach (Zhongshan Dasheng Sporting Goods Ltd. – 2003 rok). W Polsce Daiwa otworzyła swoje Przedstawicielstwo w roku 2006 w wyniku tego wydarzenia pożądana przez wszystkich Daiwa stała się dostępna również na rynku polskim. Następnie Daiwa wkroczyła na rynek czeski i słowacki a także węgierski również w tych krajach torząc swoje Przedstawicielstwa.  
Obchodzony w roku 2008 jubileusz 50-ciu lat istnienia koncernu Daiwa stał się pretekstem do podsumowania działalności  zapoczątkowanej przez założyciela firmy Daiwa, Yoshio Matsui i z całą stanowczością można potwierdzić iż Daiwa jest liderem i zamierza  tę pozycję utrzymać. 

(Tekst pochodzi ze strony: www.daiwa.info.pl/daiwa-doswiadczenia/historia# )

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dla ciekawych długosci dolnika

IMG-20190219-WA0001.jpg

 

Zrobiłem test i zawiesiłem obciążenie dopiero 35gr pozwolilo mi ja wyważyc mimo tego cieżaru wędka wydaje sie lżejsza i da sie wykonać jakis ruch nadgarstkiem do ewentualnego podbicia wczesniej bylo bradzo bardzo ciężko 

20190219_184926.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dolnik jest stanowczo za długi. Trzymając kij w tym miejscu co na zdjęciu ręka będzie boleć po godzinie łowienia. I nie od zarzucania ale od wyciągania jej w przeróżnych wygibasach żeby zakończenie tegoż dolnika nie wchodziło w konflikt z wędkarzem. Pół biedy na jakimś czystym terenie ale jeszcze dojdą jakieś krzewy czy gałęzie drzew które trzeba będzie ominąć wędziskiem i przynętą podczas zarzutu to klęska.

Jeśli przy tak długim dolniku nie da się tego kija wyważyć to nie wiem co ktoś chciał osiągnąć dopuszczając to jakby nie patrzeć drogie dziwo do produkcji.

Dodam jeszcze że przy tych dodanych trzydziestu pięciu gramach dociążenia cała idea niesamowicie lekkiej wędki poległa jeszcze przed wyjściem nad wodę.

Edited by ryukon1975

Share this post


Link to post
Share on other sites
44 minuty temu, Grzegorz napisał:

Dla ciekawych długosci dolnika

To typowa rękojeść na rynek amerykański, bo oni lubują się w tak długich rękojeściach. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, Grzegorz napisał:

Zrobiłem test i zawiesiłem obciążenie dopiero 35gr pozwolilo mi ja wyważyc

Na pocieszenie mogę ci powiedzieć, że nie jesteś jedyną osobą, która dokonała nietrafionego zakupu. Oczywiście zawsze szkoda i przykro jest, gdy takich doświadczeń doznajemy na własnej skórze. Ale zapewniam cię, że takie wpadki pamięta się bardzo długo i wtedy stajemy się ostrożniejsi. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja osobiscie lubię tak długi dolnik bo czasto opieram go o brzuch jak już boli ręka ciągnąc piękną duża rybę z wisły. do lowienia na miekkie przynety używam innej wedki o innych paramertach do tego przystosowanych i wtedy mam krótki dolnik

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak między wódkę, a zakąskę... :huh:

Grzesiek, co postanowiłeś z tym felernym kijkiem? Będziesz dociążał dupkę i doważał go? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×