Jump to content
Mocarny

Pierwsza łódka

Recommended Posts

Witajcie! 

Na co polecacie zwrócić uwagę przy wyborze pierwszej łódki? Nie musi mieć możliwości montażu żadnego silnika, bo wystarczą mi wiosła. Jakie powinna mieć wymiary aby powiedzmy stabilnie wędkowały dwie osoby lub rekreacyjnie można było pływać we dwie osoby dorosłe plus dziecko? Oczywiście jak na pierwszy tego typu środek transportu chciałbym aby to było z dolnej półki cenowej, ale przede wszystkim musi być bezpieczne. Pozdrawiam! 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na swoją wagę. Poważnie, nie kpię, znam to z autopsji. Jestem ciężki >120 a byłem jeszcze cięższy. Przy większości łódek postawienie stopy obok niewidocznej osi łódki powodowało, że chciały się od razy wywrócić. Inne dopiero gdy na ławeczce przesunąłem dupsko i to nie na burtę ale kawałek. Bezpiecznie się czułem dopiero w drewnianych o wadze 300+ kg. W nich mogłem nawet stanąć.

Dwie osoby w łódce. Siedzenie na rufie lub dziobie nie jest złe ale przez godzinę. Potem pozycja staje się niewygodna i wędkowanie przestaje być przyjemnością. Dwie ławeczki w środku to podstawa dla dwóch osób a to już łódka 4,5 m długości, więc tanio nie będzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Osobiście waga waha mi się w okolicach 80kg. A gdybym tak chciał coś małego na jedną osobę? Możecie wrzucić link do jakiejś przykładowej łódki godnej uwagi? Bo sam znajduje już nawet takie za 600zl, ale jakoś podejrzanie tanio. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
31 minut temu, Mocarny napisał:

(...) Bo sam znajduje już nawet takie za 600zl, ale jakoś podejrzanie tanio. 

Jeśli masz zapędy samobójcze, to będzie w sam raz... ;)

@Docio ma rację, poniżej 400-450cm nie ma co próbować. Inna sprawa, że nie planujesz silnika i twierdzisz, że wystarczą Ci wiosła, a ja mam do tego pytanie. Jak szybko potrafisz wrócić do brzegu przed nadejściem burzy? Chyba, że zamierzasz pływać tylko blisko brzegu. Bezpieczeństwo na wodzie to podstawa, a to przekłada się na pieniądze. Wiem coś na ten temat, bo jestem od lat żeglarzem i przeżyłem w 2007 r. słynny, biały szkwał w Mikołajkach. Zginęło wówczas 12 osób, a uszkodzonych jachtów też było "na pęczki".

Zapowiadało się niewinnie granatową chmurą:

image.png.bb555a328fd833b133a8d7b6fc8e0268.png

a skończyło się tak:

image.png.1a3ccc7b39cd067185249d6228a1ef08.png

image.png.cf97dda1b45602d1a064db412d2fb0da.png

image.png.e76faab974f952cc9aabbe331a12ed7b.png

image.thumb.png.404de77d2b2087ab29a73cc870ec2790.png

Z wodą nie ma żartów.:(

Edited by Alexspin

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedyś za dzieciaka sporo wioslowalem i na łódkach i kajakach, więc nie będzie to dla mnie coś całkiem nowego, tylko kwestia przypomnienia. Jestem raczej ostrożny, więc gdy zobaczę jakieś niepokojące objawy to albo się będę trzymał brzegu, albo całkiem wyjdę na ląd. Będąc na środku jeziora na rowerku wodnym też może nas spotkać tragedia, więc nie ma co z góry pisać czarnych scenariuszy.. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Twój cyrk, Twoje małpy..."

Pogadaj z @Jotesem, On ma łódkę i jest w tym temacie Guru.

Edited by Alexspin

Share this post


Link to post
Share on other sites
29 minut temu, Mocarny napisał:

A gdybym tak chciał coś małego na jedną osobę? Możecie wrzucić link do jakiejś przykładowej łódki godnej uwagi?

Nie ma takiej łodzi, by była godna uwagi - przynajmniej mojej. Jeśli już się porywasz na kupno łodzi, to każda jedna godna uwagi musi być bezpieczna, a taka kosztuje, odpowiednio waży i odpowiednio mierzy. Na moje łowisko nie wypłynąłbym w wanience dziecięcej. Moja łajba - bezpieczna! - mierzy 4,30 na 1,80 m i waży dobrze ponad 200 kg. I jak wspominał Docio, jest odpowiednio przystosowana do dłuższych nasiadówek, bo mam zainstalowany na niej obrotowy fotel. A za taką łajbę używaną trzeba już zapłacić minimum 3 tys zł.

Share this post


Link to post
Share on other sites
23 minuty temu, Mocarny napisał:

Jestem raczej ostrożny, więc gdy zobaczę jakieś niepokojące objawy to albo się będę trzymał brzegu, albo całkiem wyjdę na ląd.

To nie ma nic wspólnego z ostrożnością. Buza pojawia się znienacka, jak przypomniał Alex. I o ile chmury burzowe są jeszcze "bezpiecznie" daleko, to na długo przed nimi pojawia się szkwał. Takie szkwały łapały mnie kilkakrotnie kilometr od brzegu, a mimo, że byłem na silniku elektrycznym Maxum 55 Turbo, to spłynięcie do najbliższego brzegu trwało wieczność. Skóra na dupie się marszczyła, ale ja wychowany nad wodą, stary kajakarz i wędkarz, żółty czepek, spieprzałem jak neptuś, bo z żywiołem nie ma żartów. A nic nie zwiastowało takiego niebezpieczeństwa, było pogodnie i słonecznie, chmury burzowe pokazały się zaledwie gdzieś na linii horyzontu, ale ten porywisty wiatr był szybszy... 

Edited by Jotes

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgoda, wszystko rozumiem i pisałem o ostrożności raczej w kontekście, że nie będę z siebie robił bohatera, tylko grzecznie uciekam. Widzę u siebie na wodzie 70cio letnich panów, którzy w malutkiej łodzi wiosluja sobie bez problemu i przez ostatnie 20 lat nie slyszalem o żadnej tragedii.. zdaje sobie sprawę, że z żywiołem nie ma żartów, ale myślę że nie ma też co popadać w paranoję. Jak już mówiłem całe rodziny pływają na rowerach wodnych, kajakach czy właśnie łódkach, bo to dosyć turystyczne miasto i myślę, że oni są w gorszej sytuacji, niż pojedynczy wędkarz nawet w nie za dużej łodzi wioslujac.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Mocarny napisał:

Zgoda, wszystko rozumiem i pisałem o ostrożności raczej w kontekście, że nie będę z siebie robił bohatera, tylko grzecznie uciekam.

Ja nie pisałem o bohaterstwie, tylko o świadomości, a zmiany pogody, to nawet IMGW nie potrafi przewidzieć i w porę ostrzec. 

A to, że ludzie pływają, całymi rodzinami nawet? Starsi panowie po siedemdziesiątce pływają? I co z tego? Ja wciąż widuję debili, jak po dwóch pływają na wanienkach dziecinnych - to nie moja sprawa i nie moje życie. Ja mogę jedynie wskazać zagrożenia, a to kupujący decyduje o swoim losie. I nic mi do tego, ale uwagę zwróciłem i wskazałem zagrożenia. 

Rowerek wodny jest bezpieczniejszy, bo ma konstrukcje podobną do katamaranu. Kajak szybszy. A turyści głupsi od doświadczonych wędkarzy (wobec ww zagrożeń)... 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiem ile masz pieniędzy, ale wiem, że masz swój rozum. Dwuosobową, klasyczną i NOWĄ łódkę wędkarską, spokojnie kupisz za +/-2tys, która będzie ci służyła latami jeśli będziesz o nią dbał. Jak nie zamierzasz odpływać nie wiadomo ile km od brzegu, to taka ci wystarczy. Na allegro czy olx jest takich masa, do wyboru do koloru. Jak będziesz słuchał się starych wyjadaczy, co pozjadali wszystkie rozumy na tych swoich jachtach z turbo silnikami i obrotowymi krzesełkami, to skończysz z kredytem, bo ci nakładą do głowy, że żeby kupić dobrą i bezpieczną łódkę, to trzeba wydać min 10tys..... Widze chmury burzowe, czy zrywający się wiatr to spływam, nie popadajmy w paranoje....

Share this post


Link to post
Share on other sites

Okej, dziękuję za wskazanie zagrożeń, których byłem świadomy. Temat jednak dotyczy pomocy przy wyborze pierwszej łódki i tego wolałbym się trzymać. Padły sugerowane wymiary, za to również dziękuję jest to już jakiś punkt zaczepienia, ale może ktoś z własnego doświadczenia będzie mógł zaproponować coś innego? Każda wyprawa na wodę to ryzyko, każde wyjście na grzyby to ryzyko, ba! Każde wyjście z domu to ryzyko. Jednak powtórzę raz jeszcze, nie dajmy się zwariować..

Share this post


Link to post
Share on other sites
35 minut temu, AutorVidmo napisał:

Nie wiem ile masz pieniędzy, ale wiem, że masz swój rozum. Dwuosobową, klasyczną i NOWĄ łódkę wędkarską, spokojnie kupisz za +/-2tys, która będzie ci służyła latami jeśli będziesz o nią dbał. Jak nie zamierzasz odpływać nie wiadomo ile km od brzegu, to taka ci wystarczy. Na allegro czy olx jest takich masa, do wyboru do koloru. Jak będziesz słuchał się starych wyjadaczy, co pozjadali wszystkie rozumy na tych swoich jachtach z turbo silnikami i obrotowymi krzesełkami, to skończysz z kredytem, bo ci nakładą do głowy, że żeby kupić dobrą i bezpieczną łódkę, to trzeba wydać min 10tys..... Widze chmury burzowe, czy zrywający się wiatr to spływam, nie popadajmy w paranoje....

Tak się rozpoczyna drogę do nieszczęścia, ale @Mocarny, jeśli wolisz słuchać dyletantów i niedoświadczonych laików, niż wieloletnich żeglarzy i doświadczonych wędkarzy łodziowych, to Twoja sprawa, Twoje zdrowie, Twoje życie...

Nie życzę powodzeni, bo nie widzę na to perspektyw... :angry:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie chodzi o to kogo wolę słuchać, bo dobrze mieć opinie z różnych stron na różnych poziomach doświadczenia aby wyciągnąć jakieś swoje wnioski. Jezioro mam długie, ale wąskie, więc z każdego punktu jest dosyć blisko do brzegu i naprawdę od 20 lat nie było żadnej tragedii. Statystycznie większe prawdopodobieństwo, że stanie mi się coś w drodze nad wodę niż na samej wodzie, więc nie ma co panikowac. Wydaje mi się, że jakaś 3.5metrowa łódka za 2 tysiące nie jest najgorszą opcja.. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

A może zacznijmy od podstaw. Napisz jakie to jezioro lub jakie Cię interesują do pływania. Nazwy bardzo by ułatwiły sprawdzenie w Google Map. Wiadomo, że woda wodzie nierówna a w innym wątku pisałeś, że za szczupłym obszedłeś jezioro z każdej strony, no to za duże być nie może.

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 minut temu, Docio napisał:

 

Jezioro Trzesiecko, Szczecinek. Linia brzegowa dookoła ma koło 14km, więc nie jest wybitnie duże. Jest rozległe, ale wąskie, dlatego napisałem, że nawet ze środka nie jest daleko do brzegów. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dość typowe jezioro rynnowe, na takich akwenach często występują dość silne podmuchy wiatru, ktory wpadając w wąski tunel zwiększa swoje nasilenie. Na szczęście jezioro ma układ północno-zachodni, a u nas dominują wiatry pałudniowo-zachodnie i zachodnie, więc jest mniejsze prawdopodobieństwo tego typu zjawisk. Szerokość akwenu średnio 0,9km, więc jest niewielka i odległość nawet ze środka jest również niewielka, co sugeruje, że jezioro jest dość bezpieczne. Mimo to pływanie po nim w jakiejś balijce jest igraniem z niebezpieczeństwem, bo pogoda potrafi płatać figle. Zdecydowanie odradzałbym kupowanie jakiegoś nie sprawdzonego, chybotliwego pływadełka. Choćby podbieranie większej ryby i spowodowany tym przechył może być przyczyną tragedii. Ostatnio było kilka przypadków utonięć nieodpowiedzialnych wędkarzy, którzy zlekceważyli niby bezpieczną wodę.

Edited by Alexspin

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Mocarny napisał:

Wydaje mi się, że jakaś 3.5metrowa łódka za 2 tysiące nie jest najgorszą opcja.. 

Sumienie i rozum nie pozwala mi zaproponować czegokolwiek rodzinnego. Takie absolutne minimum będzie dwa razy droższe nie licząc przyczepki. To co z wielką obawą mogę zasugerować wygląda tak ale w związku, że to ma być rodzinne, to jest to wybór wybitnie spacerowy. Nie, nie twierdzę, ze nie możesz wziąć spinningu ze sobą. Dno łódki pozwoli Ci wstać ale bez harcy i tańców ani Twoich, ani rodzinki.

Zupełnie inaczej jest gdybyś zdecydował się na samotne wyprawy i wyłącznie rodzinne wycieczki. Specyficzne dno tej łódeczki daje jej wyjątkową stabilność, choć również odradzam harce. Ten typ i podobne jemu są na tyle lekkie, że wiosłowanie jest niekrępujące, choć mogą nieco przeszkadzać kolana. ;) Ma bardzo małe zanurzenie i jest naprawdę przyjemna w prowadzeniu.

A przy okazji. Nie wiem, czy kombinujesz rozwiązanie na dach samochodu, czy też przyczepka. Slipy masz nad jeziorem jeśli większa, cięższa i przyczepka. Ta mniejsza spokojnie wejdzie na relingi a rozwiązania są pokazane na YT.

I kolejne. Nie wychodząc z domu, nie będąc nad jeziorem, nigdzie nie dzwoniąc, trafiłem na zatoczkę rdestnicy przeszytej. :D Czasem warto obejrzeć zdjęcia znad wody użytkowników. Google Earth ma ich całkiem sporo.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jasne już w którymś poście pisałem, że mogę zrezygnować z towarzystwa podczas wędkowania, skoro to tak utrudnia sprawę. A jeżeli chodzi o rodzinne wycieczki, to sporadycznie w okresie letnim chciałbym po prostu zabrać córkę ze sobą już bez wędek. Ani przyczepka ani dach samochodu nie będzie konieczny, bo łódka ma być na jeziorze na stałe. Dziękuję za konkretna odpowiedź. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
28 minut temu, Mocarny napisał:

pisałem, że mogę zrezygnować z towarzystwa podczas wędkowania, skoro to tak utrudnia sprawę

Nie, nie utrudnia ale aby była bezpieczna dla wszystkich wchodzimy w zakres cenowy, co najmniej trzykrotnie wyższy. Trudno aby rodzinka w łódce siedziała jak mumie w kinie. A to pić, a to ciastko lub kanapka, a to coś fajnego w wodzie, oparcie się na burcie, ręka do wody i już nabieracie wody, a reszta nie uprzedzona nie równoważy i wszyscy opadają na burtę - nieszczęście gotowe. Znam to z praktyki, kumpel jak chciał opłukać rękę to ja musiałem się odchylać w drugą stronę. W innej będąc sam wylewałem wodę po deszczu. Przesunąłem dupsko może o 20 cm od środka i następną rzeczą jaką poczułem to była przeciwległa burta, która grzmotnęła mnie w plecy. A nasz forumowy Spławik66 kilka lat temu wciskał się do małej łódeczki z zaokrąglonym dnem. Odradzaliśmy mu, wrócił po 10 minutach cały mokry. Na szczęście wszystko stało się przy brzegu.

Nie wymyślamy, nie wydziwiamy, uczymy się na przeżyciach innych bo to naprawdę dobra strona for. Też już z dekadę temu pewien kolega pisał jak złapała go typowa letnia burza na Zalewie Koronowskim. Miał elegancko spasowany elektryk do łodzi, szła jak miodzio po wodzie. Do tej burzy właśnie. Od samego czytania włosy stawały dęba a te "zmarszczki na tyłku", które wspomniał Jotes, pochodzą właśnie z jego relacji. Od tamtej pory kilkukrotnie można było przeczytać jak to udało się zdążyć dobić do brzegu, bo ktoś zamienił silnik na dwa razy mocniejszy. Jak to mimo silnego wiatru łódź płynęła do przodu a nie cofała się, jak to wreszcie przydało się targanie drugiego aku, bo pierwszy padł po 20 min gdy cały czas do brzegu było 50 m.

Nie ma uniwersalnego rozwiązania, każdy powinien zadbać o siebie w miarę swoich możliwości i rozsądku. Gdybyś napisał, że łowisz na Śniardwach, to w ogóle bym Ci żadnej łodzi nie polecił, bo to tak specyficzna woda, że strach.

Przypomniało mi się jeszcze jedno. Nie potrzeba burzy aby wpaść w opały na wodzie. Wystarczy zmiana frontu atmosferycznego z niżu na wyż lub odwrotnie. W zależności od różnicy ciśnień tych frontów wiatr dmucha z określoną siłą a niebo może być nawet bez jednej chmurki. Jeśli dmucha w stronę przeciwną niż port, to można nie dopłynąć.

Edited by Docio

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyli łódka około 3.000.-  PLN. Do tego trzeba zakupić obowiązkowe wyposażenie absolutne minimum 1.000.- PLN. Do tego najtańszy składnik obowiązkowa rejestracja. Wreszcie opłaty za stacjonowanie łodzi i przechowanie w okresie zimowym.

Po wyjaśnieniu @Mocarnego nie piszę o przyczepce, bo takową - gdyby zaszła taka potrzeba - zawsze można wypożyczyć.

Proponuję, żeby @AutorVidmo porównał koszty ze swoją wyceną +/- 2.000.- :P

Edited by Alexspin

Share this post


Link to post
Share on other sites

Więc powiedzmy 4.500 ze wszystkim. Wypożyczenie łódki na cały dzień kosztuje u mnie 30zl, biorąc pod uwagę, że przy mojej częstotliwości wypraw raz w tygodniu bym wyskakiwal na łódkę (optymistyczna wersja) w sezonie od maja do października, to zwróci się po 6 latach :( w wersji realistycznej po 10 latach. Chyba trzeba jeszcze raz przemyśleć sprawę :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Do tej pory z brzegu łowiłeś w okolicy Wieży Bismarcka. A co z innymi miejscami? Niektóre wyglądają zaprawdę apetycznie. :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites
56 minut temu, Mocarny napisał:

Więc powiedzmy 4.500 ze wszystkim. Wypożyczenie łódki na cały dzień kosztuje u mnie 30zl, biorąc pod uwagę, że przy mojej częstotliwości wypraw raz w tygodniu bym wyskakiwal na łódkę (optymistyczna wersja) w sezonie od maja do października, to zwróci się po 6 latach :( w wersji realistycznej po 10 latach. Chyba trzeba jeszcze raz przemyśleć sprawę :D

:brawa::)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja jak coś kupuję, czy to sprzęt, czy łódź, silnik i echosondę, czy nawet kartę wędkarską, nigdy nie patrzę, czy to mi się kiedyś zwróci. Gdyby tak podchodzić do wszystkiego, to szkoda z domu wychodzić, bo nijak się ten wysiłek nie zwróci. Więc wychodzę z założenia, że ma mi dobrze służyć, a nie zwracać koszty, bo musiałbym rybami handlować, żeby koszty się zwróciły. Ale wtedy, to już nie ma mowy o hobby. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×