Jump to content
Szybkidodo

Ciężar koszyczka, a ryby.

Recommended Posts

Witam kolegów wędkarz! Sprawa chyba prosta, w zasadzie tak jak w temacie. Czy jeżeli mam metode np 50g (podam przykład z prawdziwego zdarzenia) to mogę z powodzeniem łowić na nią płocie czy ryba nie szarpie koszykiem etc? Niby głupie pytanie, ale na Wiśle i przy większej gramaturze nie mają problemu. (Jeszcze tak na marginesie, czy jako zygnalizacje mogę wbić żyłkę z patyczkiem w miękka ziemię i ryba szarpnięciem da rade to wyrwać? Czy np zwykła bombka czy tam swinger będzie jednak lepszą opcją?)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Method feeder (chyba o to chodzi?) polega na samozacięciu ryby. Ryba po braniu odpływa i wbija sobie hak który jest przymocowany do przynęty. W tej sytuacji każda ryba godna uwagi ten koszyk przesunie. Method feeder powstał do łowienia karpi na łowiskach komercyjnych, chodzi też o komercyjne rozmiary tych ryb jak i innych gatunków. Method feeder nie służy do łowienia narybku. Podsumowując większa płoć się zatnie a nie chodzi Ci chyba o to by łowić ryby w rozmiarach10-20 cm.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Każdy zestaw można zrobić przelotowo lub na stałe, nawet w method feeder. Ciężar koszyczka/sprężyny ma dwa zadania. Pierwsze to utrzymanie zanętnika w zadanym miejscu, drugie to osiągnięcie odległości połowu. Drugiego nie trzeba tłumaczyć za to pierwsze już i owszem. W wodach stojących lub o bardzo słabym uciągu koszyk lub sprężyna może być nawet bez dociążenia, gdyż sama zanęta ma swoją masę, co warto też uwzględnić przy dobieraniu ciężaru zestawu w drugim zadaniu. W rzece o wyraźnym nurcie obciążenie ma za zadanie utrzymać koszyk właśnie w nim. Zbyt lekki będzie spychany do brzegu i tu masę zanęty należy uwzględnić tylko do cw wędziska a nie masy zestawu.

Zestaw przelotowy ma za zadanie wyłącznie uzyskać odległość i w razie brania ryby oddawać żyłkę do zacięcia. Zestaw montowany na stałe jest zestawem samozacinającym i poprawność użycia wszystkich elementów jest kluczowa. Jest to też trudny zestaw, gdyż wymaga w miarę czystego dna ale to dotyczy wyłącznie wód stojących lub o bardzo słabym nurcie. Każdy zestaw stosowany do połowu w rzece jest samozacinający, gdyż wszystko musi być ustawione na sztywno a żyłka jest oddawana wyłącznie przez hamulec kołowrotka chroniąc ją przed zerwaniem.

Wbijanie patyczka w ziemię jest możliwe tylko warto uwzględnić, że wbicie z siłą 0,5 kg dla nas to betka i będzie się wydawało jako delikatne, dla zestawu to aż 500g.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Temat sygnalizacji brań przy metodzie gruntowej jest naprawdę szeroki. Poczynając od tradycyjnej ciężkiej gruntówki dennej, poprzez wszelkie odmiany wędzisk jakie aktualnie są na rynku szczególnie DS aż do różnorodności łowisk i warunków jakie na nich panują. Jedna rzeka to tysiące miejscówek a wiele z nich skrajnie różni się od siebie. Zestawy można modyfikować na setki sposobów. Często koniec jest taki że wędkarz po zarzuceniu zestawu, braniu i zacięciu i tak nie wie na ile dana ryba się zacięła sama a ile w tym stanowiło jego zacięcie.

Dziś gruntówka pozostał tylko jako wyjściowa podstawa. Przy pomocy wędzisk typu feeder czy uiver można łowić w pół wody czy wręcz z powierzchni. Kij na podpórce z lekko przygiętą szczytówką wcale nie oznacza łowienia z gruntu. Temat bardzo ciekawy  wart zapoznania się z nim.

Edited by ryukon1975

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, ryukon1975 napisał:

Dziś gruntówka pozostał tylko jako wyjściowa podstawa. Przy pomocy wędzisk typu feeder czy uiver można łowić w pół wody czy wręcz z powierzchni. 

Nie tylko lecz realnie, jest podstawą do ciężkiej denki jak i metody spławikowej. Jak ktoś ogarnie te podstawy sprzed niemal wieku, to nie wędzisko będzie decydowało o tym, co ma dobrać do zestawu ani czy będzie łowił w pół wody, czy z powierzchni. Niepotrzebny mi feeder czy inne specjalistyczne wędzisko aby tak łowić, gdyż wszystkie to gruntówki, w których część szczytowa jako wskaźnik brań określa jego "specjalistykę". Mnie wystarczy zwykły bambus, bo to konstrukcja zestawu decyduje w jaki sposób będziemy łowić, a z kolei o tym decyduje, to prawda, specyfika łowiska.

No, szczytówka od quiwer różni się na tyle, że teoretycznie do niczego innego nie można jej wykorzystać. Teoretycznie gdyż widziałem samoróbki dzwonka i świetlika wkręcane w tulejkę, więc można, tylko producenci jeszcze tego nie widzieli aby ukraść pomysł i rozpoczęć produkcję. Teraz już wiedzą ale i tak spartolą bo jest w tym pewien haczyk. Niemniej wszystkie te udziwnione wędziska są w generalnym odwrocie i to od lat, gdyż poza radością producenta z kasy przynoszą właścicielom samych kłopotów. Takim wędziskiem quiwer można łowić tylko na określonych łowiskach i w określonych warunkach pogodowych, dlatego większość sklepów nie ma tych wędzisk w ofercie.

Z wędziskiem feeder w ogóle jest ciekawa historia. Do dziś nie wiadomo, czy to Brytyjczycy ukradli projekt Niemcom, czy odwrotnie. W 1990 lub 91 roku odbyły się dwie duże imprezy wędkarskie w jednym czasie. Jedna w Wielkiej Brytanii, nie pamiętam miasta, druga w Niemczech we Frankfurcie. W WB przedstawiono innowacyjne wędzisko feeder a w Niemczech winklepicker. Te same parametry, dosłownie, różnica w rękojeści. Niestety winklepicker zatrzymał się w czasie i jest tak samo w odwrocie jak quiwer i inne egzotyczne rozwiązania a feeder się rozwija. Rozwija się na tyle, że z początkowego cw do 20 g doszedł już do 200 g. Po drodze zahaczył 40 g, 60 g, 80 g i 100 g. Wtedy "do akcji" wkroczyli marketingowcy i rozmnożyli wędzisko na light feeder 1-40 g lub winklepicker z cw 0-20 g, picker z cw 40-80 g, feeder 80-100 g i heavy feeder od 120 g w górę, który właśnie pojawił się na rynku. Raz, około roku 2005 pojawiła się nazwa ultra heavy feeder z cw 150 g ale szybko zniknęła, gdyż słusznie przewidywano, że nazw zabraknie przy tak szybkim rozwoju, albo "zakasował" ich Ron Thompson, który wypuścił surfcast z cw do 250 g, który wskazywał brania tak jak feeder. Dziś feeder o cw 180 lub 200 g to nic szokującego i nadal pozostaje jako feeder. 

Z kolorowymi szczytówkami (wskaźnik brań), też było zamieszanie. Dosłownie każda firma inaczej barwiła szczytówki w zależności od proponowanej wytrzymałości. Bzdura ale wędkarze w to wierzyli nim sami nauczyli się, że wytrzymałość jest zbliżona ale siła na ugięcie już nie. Sami opracowali jak sprawdzić nowe szczytówki i wszelkie bajki o kolorach i wytrzymałości poszły się je... Producenci jednak są czujni i o ile wcześniej nie było problemu z doborem szczytówki jakiegokolwiek producenta do jakiegokolwiek wędziska, to szybko pozmieniali ich średnice i zaczęły się wędrówki do sklepu z górnym składem w celu dopasowania wspomnianej. Do takiej sytuacji na pewno też przyłożyło się zwiększanie cw wędzisk i najzwyczajniej szczytówki z obsadą o średnicy milimetra dla wędzisk z cw do 80 g były za słabe przy feederach z cw do 120 g, gdzie średnica ta wynosiła już 1,5 mm.

Jakby nie nazywać tych wędzisk, czy to feeder, czy winklepicker, quiwer, surf, sumówka, czy nawet karpiówka, to wszystko wędziska gruntowe podlegające tym samym dawnym zasadom co historyczne bambusy. Zmienia się jedynie osprzęt, wytrzymałość wędzisk i stosowane wskaźniki brań. Gdy ktoś przejrzy historię postów "Mocarny" i obejrzy jego filmiki to zobaczy skuteczność tradycyjnej gruntówki bez magii współczesnego marketingu. Gość zaczyna od podstaw i jestem pewny, że będzie miał sukcesy, bo żaden wskaźnik ani żadne wędzisko nie zastąpi wiedzy jaką on nabędzie. Nowoczesne rozwiązania tylko uczynią jego wędkowanie wygodniejszym ale nie skuteczniejszym.

A przy okazji. Nie ma wędziska, które odpowiadałoby starym bambusom. Osobiście miałem po ojcu wędzisko 4,5 m które nie bało się ciężarka 500 g na Wiślane sumy. Uległem modzie, poszedłem wpierw w szklaki a potem w kompozyty i węgiel a teraz wiem, że to nie było do końca dobre. Bambus przez lata zmarniał i nie dało się go uratować a odpowiednika nie ma i nie wiem czy będzie. Owszem są wędziska z cw 500 g a nawet większe, ale to wypierdki ok 3,0 m, którymi nie poderwie się takiego obciążenia z dna aby nie wpakować go w wiślane kamienne rafki i stracić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z powodu nadmiaru tego sprzętu gruntowego są kłopoty z pisaniem o nim. Dlatego że nie jest on w żaden sposób ujednolicony. Każdy nazywa i dzieli po swojemu.

U mnie jest to proste:

picker/quiver -wędziska z DS do 3-3,3 m dł cw do 50 g

feeder- kije od 3,3 - 4,2 m cw-60-250 g podziały na lekkie to już sprawa dyskusyjna

Czy to dążenie do feederów o cw 250 g i większym ma sens? Według mnie żadnego. Kij pomimo że przenosi bardzo ciężki zestaw musi mieć czułą szczytówkę do sygnalizacji brań. Stosowany jest w tych samych miejscówkach co feedery o cw 150 g.

Natomiast zastosowanie go w rynnie z szybkim nurtem i dużą głębokością sprawi że ta szczytówka sygnalizacyjna zegnie się w pałąk i przestanie spełniać swoją rolę. W takich miejscówkach wraca do łask ciężka gruntówka denna z twardą szczytówką a brania to czyste samozacięcia. Jedna tak jak napisałem to temat na długi artykuł a nawet cały cykl artykułów by z tego wyszedł.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, ryukon1975 napisał:

Z powodu nadmiaru tego sprzętu gruntowego są kłopoty z pisaniem o nim. Dlatego że nie jest on w żaden sposób ujednolicony. Każdy nazywa i dzieli po swojemu.

Czy to dążenie do feederów o cw 250 g i większym ma sens? Według mnie żadnego. Kij pomimo że przenosi bardzo ciężki zestaw musi mieć czułą szczytówkę do sygnalizacji brań. Stosowany jest w tych samych miejscówkach co feedery o cw 150 g.

Natomiast zastosowanie go w rynnie z szybkim nurtem i dużą głębokością sprawi że ta szczytówka sygnalizacyjna zegnie się w pałąk i przestanie spełniać swoją rolę. 

Ano właśnie, bo to nie producenci zrobili podział tylko marketingowcy. Podział stworzony nie na potrzeby użytkowe lecz zwiększenia sprzedaży. :) 

Na szczęście projektanci tak nie myśleli. Pierwszy feeder miał cw do 20 g, dziś mają do 200 g a szczytówki jako wskaźniki dają radę. Kto wie co wymyślą następnego aby pokazywało brania a nie było sztywną pałą. Osobiście nie przesądzam przyszłości bo ostatnie ćwierć wieku jasno daje do zrozumienia, że sprzęt wędkarski to temat jak najbardziej otwarty.

Te nowe tworzywa na korpusy kołowrotków z domieszką opiłków metali na razie są w fazie początkowej i jeszcze ładnych kilka lat minie nim to dopracują. Jednak może to być dobra alternatywa dla metalowych korpusów. Może być, nie przesądzam, że nie, czas i życie pokaże tak jak pokazało w kwestii żywic. Współczesne węglówki tylko w małej części zawdzięczają swoje właściwości nowszym włóknom węglowym. Zasadniczym elementem było opracowanie nowych żywic, które faktycznie były przełomem w pracy, konstrukcji i wadze blanków. Trudno zapomnieć wstrząs w wędkarstwie jaki zafundowali wszystkim Włosi na zawodach ze swoimi nowymi, "tajnymi" wędziskami - bolonkami. "Tajnymi" gdyż nikt o nic ich nie podejrzewał, wyglądały jak zwykłe teleskopy. Zdeklasowali wszystkich wędziskami pięciometrowymi (Irlandia 1991), które wtedy były dwa razy cięższe, miały gorszą pracę, bardziej podobną do kompozytu i cw do 15 g. Drugi raz pod Bolonią (stąd nazwa), wędziskami siedmiometrowymi w 1996 i wtedy zaczął się bum na tę technikę. Ich wartość wtedy szacowana była na poziomie podstawowych tyczek zawodniczych, czyli ok 40 tyś pln. A dziś są dwa razy lżejsze, mają możliwość dopasowania pracy blanku do wymogów wędkarza a i cw już jest do 30 g. O cenie nie wspominam, każdy może sprawdzić w sklepie :) i to wszystko nie z powodu cudownych mat węglowych ale żywic stosowanych do ich nasączania.

Z drugiej strony, przy współczesnym parciu na ochronę środowiska, na stosowanie materiałów biodegradalnych, wcale mnie nie zdziwi jak za kolejne ćwierć wieku w sklepie będzie można kupić tylko bambusy i tonkiny, spławiki z kory, balsy, trzciny bez lakieru i kołowrotki z full metal body. Tylko czym zastąpią żyłki, bo ołowiane ciężarki w niektórych krajach już prawie zniknęły a zastąpiły je kamienne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 hours ago, Szybkidodo said:

(Jeszcze tak na marginesie, czy jako zygnalizacje mogę wbić żyłkę z patyczkiem w miękka ziemię i ryba szarpnięciem da rade to wyrwać? Czy np zwykła bombka czy tam swinger będzie jednak lepszą opcją?)

Zwykła bombka będzie lepsza. Weź pod uwagę że ryba musi najpierw pokonać opór wędki a później wyrwać patyczek. Jest to możliwe ale przy łowieniu dużych ryb które będą już zacięte. Brania będą widoczne bez patyczka ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dorcio, poniechaj :)
Masz świadomość że prowokujesz mnie do długawej apologetycznej wypowiedzi n/t tradycyjnych materiałów na wędizska splawki i kołowrotki?
Zresztą co by "Młodemu" szkodziło jakby sobie stuningował pare ruskich teleskopów /czy innego ścierwa/ do takej czy innej metody, pare ruchów 10 zł inna szczytówka  i zaraz ma kij o żądanych parametrach....
Na temat bambusu taktycznie zmilcze bo radosne peany n/t tygrysiego na płotki i wdręgi czy cienkościennego wietnamczyka na na spłąwik XXL czy tonkinach na sumy nie wspomne-mogłbym toczyć dni kilka bez przerw na sen ale komu by sie chcialo to czytać.....
PS macie tu jeszcze drobnego off topa :)
Teleskopik :)

Edited by Wartburg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ooooo, początek filmu przypomniał mi, że wędkarstwo w Japonii ma się nijak do wędkarstwa w jakimkolwiek innym zakątku świata. Ci ludzie na pomoście...wszyscy mają bardzo podobne wędziska, których produkcję widać w dalszej części. Wszyscy mają takie same podbieraki, żyłki, spławiki a nawet haczyki i przynętę, a wszyscy łowią tylko jeden gatunek rybki. Choć ubiór już nie jest tak restrykcyjnie wymagany to sprzęt nadal tak. To nie połów lecz sztuka, jak łucznictwo czy sztuki walki. Nie dopuszczą do połowu kogoś z innym sprzętem, bo to nie honor. Nie pamiętam nazwy tej rybki ale to u nich wiekowa tradycja oraz najwyższy stopień wtajemniczenia. Cały osprzęt kosztuje tyle, że...mało kogo na coś takiego stać. Nie pamiętam dokładnie ile, znając nazwę rybki można wyszukać w sklepach japońskich, bo to ma być japońskie a nie z Ali. :) Nie pamiętam ile ale pamiętam, że gdy po raz pierwszy zetknąłem się z tą informacją, to miałem skojarzenie z mniejszym kredytem hipotecznym.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Docio napisał:

O Nie pamiętam ile ale pamiętam, że gdy po raz pierwszy zetknąłem się z tą informacją, to miałem skojarzenie z mniejszym kredytem hipotecznym.

Hamerykańskie współczene klejonki to naprawde tanie zabawki :P
8-10 k$
Tak galeria "dziadostwa z epoki kamienia łupanego" :ph34r:

Edited by Wartburg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×