Jump to content
Nicco Puccini

RAPR czyli Regulamin Amatorskiego połowu Ryb

Recommended Posts

Poniżej znajduje się link do RAPR w pliku pdf.

http://www.pzw.org.pl/pliki/prezentacje/3/wiadomosci/39226/pliki/regulamin_amatorskiego_polowu_ryb_2011.pdf

W razie jakichś nie jasności i wątpliwości warto pytać na forum, zawsze znajdzie się ktoś, kto rozumie ten dokument lepiej. Zapraszam do lekturki, lepiej wiedzieć co i jak.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nicco, wątek pewnie się przyda. Ponieważ choć większość z nas go dobrze zna, to jednak każdy inaczej może go interpretować. A tu możemy sobie wyjaśnić wszystkie wątpliwości. Jak też nie jasne sformułowania. Czy też poprostu skomentować coś co wydaje się mam że powinno być bardziej sprecyzowane, czy poprostu zmienione/poprawione.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Ozet

Docio,wydaje mi się że kiedyś w RAPR był taki mniej więcej zapis :"Za prawidłowo złowioną rybę,uważa się taką która została zahaczona w obrębie głowy."W aktualnym regulaminie takiego czy też podobnego zapisu nie ma.Czy więc oznacza to że każdą rybę,zaciętą "za kapotę"można w majestacie prawa zabrać z łowiska? Oczywiście łowiąc regulaminową wędką i przestrzegając okresów i wymiarów ochronnych.A może tą kwestie pozostawia się etyce wędkarza.?

Pytanie skierowałem do Docia,ale mile widziane są głosy innych kolegów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I ja z przyjemnością się dowiem, jak to jest, gdy łowimy sami dla siebie. W zawodach spinningowych, sędzia zawsze zaznacza, że zalicza się tylko ryby zapięte w obrębie łba. Podhaczone ryby "za kapotę" należy niezwłocznie uwolnić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Coś mi świta ;), taki zapis zdaje się znajdował w regulaminie przeprowadzania zawodów wędkarskich. Z regulaminu APR nie kojarzę tego zapisu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Był i chyba jest w ramowym regulaminie rozgrywania zawodów. Z RAPR nie przypominam sobie takiego zapisu.

Co do zabierania to cóż można napisać. Chyba tylko to, że rozsądek zawsze jest mile widziany, zarówno przy "koli" z panienką w kawiarni jak i na łowisku. Jeśli ktoś nie zabiera ryb to nie ma tematu. Jeśli zabiera, to sam powinien ocenić, czy ryba, nie tylko będzie miała szansę na przeżycie ale i czy nie przysporzy jej to niepotrzebnych cierpień. 

Zahaczenie za bok lub grzbiet nie jest aż tak groźne. Niejednokrotnie łowi sie ryby wręcz pocharatane, które są w dobrej kondycji. Ale gdybym łowiąc np płocie ;) skusił stadko swoją zanętą, a one żerowały i przy dnie, i w toni, to po spudłowanym zacięciu z dna można trafić za brzuch tą wyżej. Absolutnie to nie jest żaden szarpak ani celowe działanie, jednak szanse na zdrowe życie w rozerwanym brzuszkiem jest niemal zerowe.

Podobnie jest z okonkami, ktore czasem biorą spokojnie ale najczęsciej są bardzo łapczywe. Lekko spóźnione zacięcie i nie znam wypychacza, który bezproblemowo poradziby sobie z hakiem w skrzelach. No a w połowach gruntowych abstrakcją jest jakakolwiek próba udowodnienia iż mozna zaciąć w tempo, gdyż dopiero pierwsze wskazanie pobudza wędkarza do przygotowań, a po chwili jest już za późno. No i kto nastawia się, że okonek 20cm połakomi się na 4 czerwone nr3. Toż to wielka przynęta już jest a jednak w tym roku tego doświadczyłem nad Pilicą. Pierwszy okonek odpłynął z haczykiem. Drugiemu udało mi się przepchnąć haczyk przez skrzala i wyszedł pokrywą skrzelową, po czym powędrował do wody a ja zwinąłem gruntówkę. Kolejne zarzucenie byłoby już celowym połowem okoni ze stada żerującego na czymś przy dnie, akurat w tym czsie i miejscu rzeki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No i wszystko jasne! Jeszcze jako ciekawostkę dot. zawodów mogę dodać, że ryba, która w trakcie holu wypnie się tuż przy brzegu, a wędkarz zdąży ją nakryć podbierakiem, też już się nie liczy w zawodach. Jeśli nikt nie widzi, to przejdzie, ale jeśli inny zawodnik podpatrzy to może być protest i kupa wstydu. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Ozet

Nie dawało mi to spokoju,więc trochę poszperałem w necie i znalazłem.Był taki zapis w regulaminach z 1992 i 98r.A brzmiał on w obu przypadkach tak:"Złowione ryby nieprawidłowo,tzn.zahaczone poza obrębem głowy lub złowione na pętlę linki,należy również wypuścić."Jest to bardzo niezgrabny zapis,ale jeżeli umieścimy go tam gdzie pierwotnie był,nabiera właściwego brzmienia.Znajdował się w rozdziale Zasady Wędkowania,pkt.3 Wędkowanie,ppkt.3.7,tam gdzie teraz mowa jest o rakach i czebaczkach.Jeżeli więc tam umieścimy powyższy, wyrwany z kontekstu zapis,tworzy z poprzedzającym go ppkt.3.6 logiczną całość.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to chylę czoła, nie mam dostępu do starych wydań RAPR.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Ozet

Arturze z Kętrzyna,pewnie taką działalność usprawiedliwia się magicznym określeniem "odłowy selekcyjne".Zresztą najlepiej jak się wypowie nasz "guru",w kwestiach statutowych,regulaminowych i prawnych,czyli Docio.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli w struktury PZW wchodzą też gospodarstwa rybackie. Np.; gosporarstwo rybackie PZW Suwałki

To też je powinny obowiązywać wymiary i okresy ochronne!

I obowiązują. Wszystko jest ujęte w ustawie i znanym rozporządzeniu o przydługiej nazwie, wystarczy przeczytać. Czując jednak, że chodzi o coś innego to od razu można stwierdzić, że rybacy to też ludzie i zdecydowanie bardziej pod presją niż wędkarze, gdyż od połowu zależy byt rodziny. Do tego należy dodać zgody wojewody na odłów niewymiarków lub w okresie ochronnym a o czym absolutnie nie musimy wiedzieć. Mimo tego jeśli ktoś uważa, że wszyscy wedkarze, mimo wspomnianego braku presji, biorą tylko wymiarowe rybki i zgodnie z limitem, to ja osobiście się tu ukorzę. :)

A poważnie, to najczęściej widzi się odłowy maluchów lub w okresie ochronnym ryb, które nas oburza ale nie wiemy, że zgodę na to wydał wojewoda na wniosek gospodarującego. Wniosek poparty jest badaniami i całkiem sporą ilością podpisów potwierdzających stan faktyczny osób niezależnych od gospodarującego. Wbrew pozorom nie jest proste i tanie uzyskanie takiego wniosku/pozwolenia formalnie, o wiele prościej zrobić jakąś "samowolkę". Dlatego, w czasach powszechnych przekrętów, całkiem słusznie członkowie różnych organizacji domagają się przejrzystości działań różnych podmiotów władających ich majątkiem, choćby teoretycznym.

 

@Ozet nie czuję się guru w tych sprawach, ot trochę się orientuję. Nie przyjmę na swoje barki takiego ciężaru ale, jak będę wiedział, zawsze pomogę. Za to zawsze chętnie podyskutuję. :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Koledzy, od 1 stycznia 2016 ma obowiązywać nowy Regulamin APR. ZG PZW przygotował nam kilka niemiłych niespodzianek, kila spraw doczekało się unormowania.

Jak dla mnie odebranie prawa do wędkowania małżonce w ramach moich składek to niemiła niespodzianka.

Cały tekst tutaj.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na szybko odnotowałem dwie nieprzyjemne zmiany, w tym ta podana przez Ciebie, kilka całkiem pozytywnych oraz jedną, w którą będę musiał się wgryźć, bo to zaskoczenie totalne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I obowiązują. Wszystko jest ujęte w ustawie i znanym rozporządzeniu o przydługiej nazwie, wystarczy przeczytać. Czując jednak, że chodzi o coś innego to od razu można stwierdzić, że rybacy to też ludzie i zdecydowanie bardziej pod presją niż wędkarze, gdyż od połowu zależy byt rodziny. Do tego należy dodać zgody wojewody na odłów niewymiarków lub w okresie ochronnym a o czym absolutnie nie musimy wiedzieć. Mimo tego jeśli ktoś uważa, że wszyscy wedkarze, mimo wspomnianego braku presji, biorą tylko wymiarowe rybki i zgodnie z limitem, to ja osobiście się tu ukorzę. :)

A poważnie, to najczęściej widzi się odłowy maluchów lub w okresie ochronnym ryb, które nas oburza ale nie wiemy, że zgodę na to wydał wojewoda na wniosek gospodarującego. Wniosek poparty jest badaniami i całkiem sporą ilością podpisów potwierdzających stan faktyczny osób niezależnych od gospodarującego. Wbrew pozorom nie jest proste i tanie uzyskanie takiego wniosku/pozwolenia formalnie, o wiele prościej zrobić jakąś "samowolkę". Dlatego, w czasach powszechnych przekrętów, całkiem słusznie członkowie różnych organizacji domagają się przejrzystości działań różnych podmiotów władających ich majątkiem, choćby teoretycznym.

 

@Ozet nie czuję się guru w tych sprawach, ot trochę się orientuję. Nie przyjmę na swoje barki takiego ciężaru ale, jak będę wiedział, zawsze pomogę. Za to zawsze chętnie podyskutuję. :)

Jakie pozwolenie na łowienie nie wymiarowych ryb?

Jaki przepis daje mu praw wydawać decyzję nie zgodną z prawem? Trąci jak nic machloją.

 

Tym bardzie jeśli chodzi o wody PZW. To taką decyzję można zaskarżyć. I nie trzeba duża argumentów szukać. Wystarczy wskazać na RAPR, tam wymiary się zwiększa, bo ryb coraz mniej, a tu wydaje pozwolenia na odłów zagrożonych ryb?

Tak więc odrazu jest na straconej pozycji z oskarżenia publicznego. Bo takim przypadkiem jako oskarżyciel publiczny śmiało się zainteresuje Rzecznik Praw Obywatelskich. Bo łamie w nasze prawa konstytucyjne.

 

Wędkarze powinni pisać skargi do wojewody, a jak będzie wojewoda takie bzdurne pozwolenia wydawał. To wyżej i do prasy. Więcej wojewodą nie będzie i nie będzie szkodził wodom i społeczeństwu.

Edited by Artur z Kętrzyna

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×