Mój staw ma już ponad 20 lat, ma ok. 65 metrów długości, 20 metrów szerokości i średnią głębokość 120 cm. Od samego początku były w nim karpie i przez cały ten czas woda nigdy nie była spuszczana. Łowię w nim regularnie, ale udaje mi się złapać tylko mniejsze sztuki – takie do kilku kilo. Nigdy nie miałem na wędce naprawdę dużego karpia, choć jestem pewien, że powinny tam być, bo przecież przez tyle lat miały czas urosnąć. Zastanawiam się, czy problem leży w mojej metodzie, zanęcie, czy może te największe są już tak ostrożne, że w ogóle nie reagują na moje zestawy.