Witam serdecznie.
Przeżyłam kiedyś na łódce przygodę z burzą i chciałam się poradzić co w podobnej sytuacji najlepiej zrobić.
Otóż parę lat temu wybrałam z koleżankami na spacer łodzią(na wiosła,z kabiną do spania,długość około 6m,drewniana) po jeziorze(wąskie,zalewowe, długość około 3km). Pogoda była piękna, wiał leciutki wiaterek. Popłynęłyśmy prawie w sam koniec zeby poopalać z dala od wścibskich oczu.
Niespodziewanie temperatura powietrza nieznacznie spadła i wiatr się wzmógł. Postanowiłam, że wracamy do przystani.Pływanie łodzią z kabiną podczas wiatru do przyjemności nie należy. Nie spieszyłam się jednak. Za chwilę nadciągnęły "brzydkie" chmury, jezioro porośnięte jest lasem do okoła więc nie było widać ich wcześniej. Łodka trochę "tańczy"(wiatr w bok), ale daje się prowadzić.
Nagle zagrzmiało. Mocniej nacisnęłam na wiosła,ale nie uciekłam przed burzą. Został dystans około 2km wiatr się wzmaga,grzmoty co raz bliższe, dziewczyny panikują, a ja nie wiem co zrobić. Zacumować przy brzegu? Nie ma miejca bez drzew-cumowanie pod drzewem, zły pomysł. Podpłynąć do małego molo?Metalowe barierki to niezła antena, odpada. Zostać na wodzie i powoli płynąć?Jesteśmy najwyższym punktem na wodzie, co też nie jest optymistyczne.
Ostatecznie wybrałam jednak powrót do przystani. Dziewczyny do kabiny, płyniemy dalej.
Historyjka skończyła się dobrze. Nie wiem jednak czy podjęłam właściwą decyzję, jeśli nie to jaka jest właściwa. Na przyszłość chciałabym wiedzieć jak postąpić.
Jeśli zastanawiacie się czemu piszę to na forum wędkarskim, a nie żeglarskim? Na tym drugim same instrukcje jak zachować się na jachcie, odgramianie jachtów,maszty jachtów,jak płynąć jachtem w burzę.... a o łódkach wędkarskich nie ma ani słowa.