Witam, ostatnio ze znajomymi wybrałem sie do Trzcianki (Pow. Czarnkowsko- Trzcianecki) na oczywiście łowienie. Przez 2 dni nic na haczyku prócz cierników. Dowiedzieliśmy się od lokalnych wędkarzy, że dużo osób jeździ na jeziora do pobliskiej Człopy. Wykupiliśmy na miejscu pozwolenia (szukaliśmy sprzedającego zezwolenia wśród autochtonów) i połapaliśmy 3 dni. Jezioro Trzebiń było OK. Woda czysta, ryby ostrożne ale ładna Płoć, choć nie w dużej ilości (spławik).
Jez. Młyński Staw nieco mało przejżyste ale za to mnustwo płoci i trochę leszcza (tylke że małe). Ale zabawa była przednia. Tyle że to nie w tym dziale .... bo dojeżdzając na łowisko stanęliśmy jak wryci. 50 m od jeziora stoi drweniany kuter (jak się dowiedzieliśmy z lat 50tych). Wewnątrz restauracja z rybami. Byliśmy tam dwa razy. Polecam w Człopie łowiska (ponad kilkadziesiąt małych jezior śródleśnych) a wieczorem rybka na kutrze (aż przypominają sie wyjazdy na dorsza.. )
Połamania wędziska.