Supergrover
Forumowicz-
Postów
63 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Supergrover
-
Odkąd zacząłem interesować się karpiarstwem chciałem zrobić własne kulki proteinowe. Gdzieś tam z tyłu głowy kołatała się myśl, że może uda mi się też złapać na nie karpia. Nawet w najśmielszych snach nie przypuszczałem, że stanie się to już przy pierwszym podejściu i to w takim stylu… W tym artykule opiszę jak takie kulasy przygotowałem, a w kolejnym zrelacjonuję moją wędkarską przygodę z nimi w roli głównej właśnie. Ważnym argumentem przemawiającym za domową produkcją jest cena kulek. Markowe i dobre jakościowo produkty to koszt nawet 100 złotych za kilogram. Jeżeli uwzględnimy, że na karpiową zasiadkę potrzebujemy minimum kilka kilogramów takiego towaru, to jest to już niebagatelny wydatek. Oczywiście dostaniemy też kulki za zdecydowanie mniejsze kwoty (od 20 złotych), ale ich skład jest wielką niewiadomą. Potem może okazać się, że ryby nie będą takimi kulkami zainteresowane, a my na próżno oczekiwać będziemy na branie. Czy istnieje zatem możliwość korzystania z jakościowo dobrych kulek za stosunkowo niewielkie pieniądze? Tak, pod warunkiem że kulki zrobimy samodzielnie. Dość długo przeglądałem internet w poszukiwaniu optymalnego przepisu. Trafiłem w końcu na recepturę Marcina Janica i trochę ją zmodyfikowałem. Nie bez znaczenia była też pomoc Adama z B.Baits (zawodnicy łowiący na kulki tej firmy wygrali dwukrotnie prestiżowe zawody Srebrny Hak), który cierpliwie odpowiadał na wszystkie moje pytania. Skład kulek oraz orientacyjny koszt zakupionych przeze mnie produktów: 1. Mąka kukurydziana (500 gramów) 2 zł. 2. Mleko w proszku (500 gramów) 10 zł. 3. Mąka pszenna (332 gramów) 1 zł. 4. Mąka sojowa (332 gramów) 6 zł. 5. Szproty wędzone (400 gramów) 10 zł. (promocja w Lidl), 6. Wiórki kokosowe (200 gramów) 3 zł, 7. 12 jajek 5 zł. Na wstępie rozbijamy jajka. Pamiętajcie aby wrzucać je razem ze skorupkami. To przecież materiał zbudowany w 95 procentach ze związków nieorganicznych. W skorupce występuje aż 25 minerałów, a ich skład zbliżony jest m.in. do składu ludzkich kości. Ponoć skorupki jaj kurzych można bezpiecznie spożywać i to z korzyścią dla zdrowia! Karpie wiedzą takie rzeczy intuicyjnie Do jajek dodajemy zmielone szprotki oraz wiórki kokosowe, a całość mieszamy (warto skorzystać z blendera). Wszystko odstawiamy i zabieramy się za przygotowanie bazy do kulek. Bazę tworzymy poprzez wymieszanie następujących składników: mąki kukurydzianej (30%), mleka w proszku (30%), mąki pszennej (20%) oraz mąki sojowej (20%). Zwrócić należy uwagę na rodzaj tej mąki. Mąkę odtłuszczoną wykorzystujemy do produkcji kulek tonących, a tłustą do tych typu pop-up lub zbalansowanych. Moje kulki miały być tonące, więc skorzystałem z mąki sojowej odtłuszczonej. Wszystkie składniki bazy wsypujemy do mocnego worka na śmieci. Worek pompujemy, a całość mieszamy (jak pokazałem na filmie). Następnie stopniowo dodajemy bazę do części płynnej i wyrabiamy ciasto. Ciasto ma właściwą konsystencję, kiedy odchodzi od ręki. Każdy kto pomagał żonie przy drożdżówce, lub robił choć raz ciasto na pizzę będzie wiedział kiedy jest dobre. Następnie owijamy je w folię i wkładamy na 1,5 godziny do lodówki żeby się „przegryzło”. W dalszej części naszych kulinarnych zmagań przystępujemy do przygotowania wałków. Można to zrobić ręcznie, ale wtedy kształt kulek będzie nieregularny (może to być zaletą, bo karpie do takiej przynęty podejdą bardziej ufnie). Moje ciasto przepuściłem przez dyszę zamontowaną na końcu maszynki do mielenia mięsa (korzystałem z zestawu do nabijania kiełbas). Trzeba pamiętać, że ciasto po przepuszczeniu przez dyszę zwiększa swoją średnicę. Jeżeli robimy (tak jak w moim przypadku) kulki o średnicy 16 mm, musimy przygotować stosunkowo węższe wałki. Moje miały 14 mm i przyznam, że były trochę za szerokie. Wałki wrzucamy do rollera (można dostać go już za niespełna pięć dych) i kręcimy kulki. Potem wrzucamy je do pojemnika z niewielką ilością bazy i obtaczamy. Spowoduje to, że kulki nie będą się do siebie kleić. Teraz pozostaje nam już tylko zagotować wodę (dadajcie do niej sól, która zadziała jak konserwant zwiększający żywotność produktu) i nasze kulki poddać termicznej obróbce. Swoje wyciągałem po 2’ od wypłynięcia, ale przy innych średnicach ten czas może być różny. Wystarczy je jeszcze wysuszyć i można śmigać nad wodę. Pamiętajcie, że dłużej suszona kulka jest trwalsza, ale jak będziecie suszyć ją krócej to będzie intensywniej pracować w wodzie. Według mnie warto zająć się produkcją kulek. Nie jest też to szczególnie trudne. Ich koszt jest stosunkowo niewielki (zapłaciłem 37 PLN za 2,6 kg kulek), a skład pewny. Nic też tak nie cieszy jak kapiszon złowiony na własnoręcznie zrobioną przynętę. Jeżeli kogoś z Was zainteresował mój artykuł zachęcam do obejrzenia filmu. Pokazałem w nim jak krok po kroku takie kulki zrobić. Na końcu zademonstrowałem też ryby jakie na te kulki wraz z kolegą złowiłem. Wyniki połowów przerosły moje oczekiwania. Wy też spróbujcie! Pozdrawiam, Marcin.
-
Ciąg dalszy szuwarkowej kuchni. Tym razem hicior, co potwierdziły wykonane (na wodzie PZW) testy. Kulki zdecydowanie sprawdziły się w boju, więc z pełną odpowiedzialnością udostępniam film i polecam do samodzielnego wykonania.
-
Po dłuższej przerwie melduję się z nowym podwodnym filmem.
-
Sezon wędkarski jeżeli tylko pogoda na to pozwala rozpoczynam na lodzie. Potem na przełomie zimy i wiosny staram się wybrać gdzieś z batem na kanał, a kolejnym żelaznym punktem w moim wędkarskim terminarzu jest wiosenny feeder. Zazwyczaj sezon feederowy zaczynam w kwietniu. Optymalne warunki do takiego wędkowania to stabilne (przez kilka dni) ciśnienie oraz świecące słońce. Ważny jest też wybór miejsca. Szukam zawsze płytkich zatoczek i wybieram takie w których stronę wieje wiatr. Wiatr spycha górną warstwę ogrzanej słońcem wody w stronę tej zatoczki i temperatura wody jest tam wyraźnie wyższa. Ryby takich właśnie miejsc na wiosnę szukają. Staram się żeby zestaw na jaki łowię był jak najbardziej czuły. Ryby żerują w tym czasie dość chimerycznie, brania są delikatne, a poza tym dla wielu gatunków (chociażby leszcza i karpia) jest to czas tarła, więc rybkom bardziej amory w głowie niż jedzonko. Od dawna nie używam już rurek antysplątaniowych czy innych tego typu wynalazków. Zestaw końcowy usztywniam poprzez wykonanie skrętki, na szczycie której umieszczam krętlik. Do krętlika przyczepiam koszyczki zanętowe, które w zależności od potrzeb mogę bezproblemowo wymieniać. Na wstępie jest to duży koszyk którym nęcę. Po wybraniu odpowiedniego miejsca do wędkowania, żyłkę główną zaczepiam na klipsie kołowrotka. Dzięki temu nęcę i łowię w tym samym miejscu. Długi (minimum 50 cm) przypon umieszczam na końcu skrętki. Ważne jest żeby haczyk znajdował się znacznie poniżej koszyczka, bo pozwoli nam to uniknąć splątań. Niebagatelną rolę odgrywa tutaj żyłka główna na klipie kołowrotka. Po zarzuceniu zestawu gdy zblokuje się ona na kołowrotku cały nasz zestaw prostuje się i dzięki temu sygnalizacja brań jest jeszcze lepsza. Jeżeli chodzi o haczyki to używam tylko kutych i tylko tych z oczkiem. Rozmiar jaki stosuję to 8 i 10. Przypony wiążę za pomocą węzła bez węzła, a włos kończę (w zależności od tego na jaką przynętę wędkuję) gumką lub push stopem. Warto też żyłkę zamienić na miękką plecionkę, bo karpie mają dość ostrą płetwę grzbietową i żyłka stosunkowo często się przeciera. Jeżeli chodzi o przynęty to musicie kombinować. Sugeruję żeby były raczej małe, ale co w danej chwili posmakuje rybkom trudno stwierdzić. Nad wodę zabieram robaki, kukurydzę, pellet (8-10 mm) i mielonkę. Jeżeli zainteresował Was artykuł zachęcam do obejrzenia filmu z takiej właśnie wiosennej wędkarskiej zasiadki.
-
Sezon wędkarski jeżeli tylko pogoda na to pozwala rozpoczynam na lodzie. Potem na przełomie zimy i wiosny staram się wybrać gdzieś z batem na kanał, a kolejnym żelaznym punktem w moim wędkarskim terminarzu jest wiosenny feeder. Zobacz cały artykuł
-
W imieniu łowcy dziękuję. Zachęcam do subskrypcji kanału.
-
a drugiego prawie
-
Zawsze marzyłem aby wybrać się na połowy łososia - niekwestionowanego króla ryb. Pomorski Przewodnik Wędkarski zorganizował licytacje na rzecz chorej Magdy (klik), gdzie można było taki rejs wygrać. Postanowiłem więc pomóc i jednocześnie spełnić wędkarskie marzenie – zapolować na tę piękną rybę. Udało mi się jedną z licytacji wygrać i kilka dni później popłynąłem na fantastyczną wyprawę wędkarską po naszym bałtyckim morzu. W poniedziałek 20 marca o godzinie ósmej stawiliśmy się wraz z Pawłem na przystani rybackiej w Helu. Po raz pierwszy w życiu miałem wyruszyć na wyprawę w poszukiwaniu łososia. Metodą połowu miał być trolling. Po kilkunastu minutach przygotowań związanych z ogarnięciem łodzi Tropheus oraz przeładowaniem sprzętu wędkarskiego wypłynęliśmy w morze. Po dopłynięciu na łowisko rozpoczęliśmy rozstawianie zestawów. Przyznam szczerze, że nie spodziewałem się, iż zajmuje to tyle czasu i jest tak bardzo skomplikowane. Paweł mimo, że był bardzo zajęty cierpliwie tłumaczył mi co to jest planer, winda czy flasher. Pokazał też jak to się wszystko rozstawia. Potem przystąpiliśmy do wędkowania. Przez pierwsze dwie godziny nic się nie działo. Korzystaliśmy więc z fantastycznych okoliczności przyrody, a ja czekałem na upragnione branie. Co jakiś czas dochodziły do nas meldunki z innych łodzi o złowionych łososiach, ale u nas póki co nic się nie działo... Potem nastąpiło pierwsze branie. Paweł zaciął rybę i oddal mi wędkę, abym na własnej skórze przekonał się co znaczy prawdziwa moc na kiju. Holowanie tak silnej i walecznej ryby nie jest łatwe. Twierdzę wręcz, że to ciężka praca, która bardzo szybko odkłada się w bicepsie. Po kilkunastu minutach holu, popełniłem niestety drobny błąd i ryba wypięła się niecały metr od burty. Stosując terminologię piłkarską do przerwy 1-0 dla Salmo salar. Walczymy dalej! Przez kolejne godziny nic ciekawego się nie działo. Radio milczało, więc pozostałe łodzie również nie miały kontaktu z rybami. Powoli zaczynałem tracić nadzieje. Paweł cały czas mnie jednak pocieszał i twierdził, że często zdarza się na jego łodzi branie tuż przed spłynięciem. Nie pytajcie mnie czy w tamtym momencie mu wierzyłem, ale … tak się właśnie stało. J Parę minut po siedemnastej (na pół godziny przed powrotem) zanotowaliśmy kolejne branie. Z sercem walącym jak dzwon, ale też w pełnym skupieniu rozpocząłem kolejny i bardzo ostrożny hol. Wykorzystałem całą moją wędkarską wiedzę i umiejętności. Cały też czas jak mógł pomagał mi Paweł. Po trzydziestu minutach ekscytującej walki, kilku mega odjazdach przy burcie ukazała się wspaniała ryba. Piękna, zdrowa, srebrna i tłusta mamuśka. Na pierwszy rzut oka większa od mojego uda. Szybka akcja z podbierakiem w wykonaniu Pawła i ryba wylądowała na pokładzie. Po opanowaniu emocji zmierzyliśmy łososia. Miarka pokazała 107 centymetrów. To mój pierwszy łosoś w życiu i od razu medalowy (srebrny medal jest od 100 cm). Rekord Polski to 128 cm. Po zmierzeniu ryby i krótkiej sesji zdjęciowej zaczęliśmy zwijać zestawy, bo nie chcieliśmy żeby noc zastała nas na wodzie. Paweł usiadł za sterem, a ja wpatrywałem się w morze. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Udało się! Ten dzień nie mógł skończyć się lepiej. Jeżeli ten artykuł Was zaciekawił, zachęcam również do obejrzenia filmu z tej wyprawy. Zamieściliśmy go na kanale wędkarskim Wodnik Szuwarek. Miłego oglądania życzę. PS. Specjalne podziękowania kieruję do właściciela łodzi Tropheus – Pawła. To fantastyczny człowiek i bardzo dobry szyper. Mam nadzieję, że jeszcze niejeden raz wypłynę z nim na morze w poszukiwania króla Bałtyku. Tego i Wam życzę. Cały czas możecie też przystąpić do licytacji na Pomorskim Przewodniku Wędkarskim i tym samym wesprzeć chorą Magdę. Wielki Post (modlitwa, post i jałmużna) to idealny czas na takie działania. Licytacje znajdziecie pod tym linkiem (KLIK). Pozdrawiam, Wodnik Szuwarek Team.
-
Zawsze marzyłem aby wybrać się na połowy łososia - niekwestionowanego króla ryb. Pomorski Przewodnik Wędkarski zorganizował licytacje na rzecz chorej Magdy (klik), gdzie można było taki rejs wygrać. Postanowiłem więc pomóc i jednocześnie spełnić wędkarskie marzenie – zapolować na tę piękną rybę. Udało mi się jedną z licytacji wygrać i kilka dni później popłynąłem na fantastyczną wyprawę wędkarską po naszym bałtyckim morzu. Zobacz cały artykuł
-
Jakiś czas temu trafiłem na film gdzie wędkarz ze wschodu łowił właśnie na tę pastę. Wyniki miał przednie, a na wędce meldowały mu się głównie karasie i karpie. Oczywiście w sporych ilościach. Zestaw z którego korzystał do wędkowania w Polsce się nie nadaje (chociażby ze względu na RAPR), ale po drobnych przeróbkach sprzętowych możemy tę pastę zaadoptować. Wykonanie tej pasty jest stosunkowo proste, a koszt więcej niż przystępny (niecałe 3 zety), więc postanowiłem ją zrobić i przy najbliższej okazji przetestować. Podstawowe składniki to groch łuskany (0,5 kg) oraz kasza manna (200 gramów). Opcjonalnie możemy dodać takie składniki jak barwnik spożywczy lub kurkuma (celem poprawienia koloru), czosnek granulowany (smak i zapach) lub miód (smak i konsystencja) ale przy tak intensywnie pachnącej przynęcie/zanęcie jest to moim zdaniem zbytek. Zdjęcia 1 i 2 - gotowa pasta. Część możemy zapakować w woreczek foliowy (warto posmarować już uformowaną pastę olejem) i zamrozić. Wszystkich, których ten artykuł zainteresował zachęcam do obejrzenia filmu, który wraz z synem nakręciłem i umieściłem na kanale wędkarskim Wodnik Szuwarek. Pokazujemy tam jak taką pastę wykonać. Mimo, że robiliśmy ją po raz pierwszy ... udała się. Moim zdaniem pasta najlepiej spisze się przy łowieniu na bata (mocno trzyma się na haczyku) lub przy metodzie gruntowej (oblepiamy nią sprężynkę). Można też spróbować łowić nią koszykami do methody. Oblepić sam koszyk, a przynętę (groch, kukurydzę, kulki o podobnym smaku czy kolorze) umieścić (wbijając sam hak) na samej górze. Testy niebawem.
-
Jakiś czas temu trafiłem na film gdzie wędkarz ze wschodu łowił właśnie na tę pastę. Wyniki miał przednie, a na wędce meldowały mu się głównie karasie i karpie. Oczywiście w sporych ilościach. Zestaw z którego korzystał do wędkowania w Polsce się nie nadaje (chociażby ze względu na RAPR), ale po drobnych przeróbkach sprzętowych możemy tę pastę zaadoptować. Zobacz cały artykuł
-
Film nie należy do wędkarskich. Zademonstrowałem w nim kamerkę sportową, którą ostatnio kupiłem. Jak sam szukałem info o niej to niestety stwierdziłem, że polskojęzycznych filmów na jej temat prawie nie ma. Coś tam więc postanowiłem wydukać na jej temat.
-
Do rozstrzygnięcia konkursu został raptem tydzień. Przypomnę, że dodatkowo wygrać możecie dwa woblery widoczne na zdjęciu. Szczegóły na filmie powyżej. Zachęcam do udziału.
-
Zapraszam do udziału w konkursie z okazji 300 subów. Nagrody wydaje mi się godne, a formuła konkursu niezbyt wymagająca.
-
Spory nurt utrudnia obserwację, ale jedna z ryb przed obiektywem zameldowała się przednia.
-
Zachęcam do zapoznania się z artykułem oraz udziału w konkursie. Do wygrania książka z autografem autora. „Przygoda, która zapiera dech w piersiach. Dosłownie” – pierwsza polska książka o łowiectwie podwodnym.
-
Woda trącona, więc i jakość pozostawia sporo do życzenia, ale że po raz pierwszy udało mi się nagrać lipienia to ten krótki film postanowiłem wrzucić.
-
Chciałem nagrać karpie ale pływały tylko płotki i okonie. Niektóre okonie to już spore garbusy.
-
Film byłby pewnie dłuższy ale jeden z wędkarzy widząc, że wrzucam coś co chwilę do wody przyczepionego na żyłce zadzwonił po Policję , bo myślał że kłusuję. W sumie zachowanie godne pochwalenia... szkoda tylko, że mnie nie spytał co robię. Widać, że sporo ryb choruje na wrzodzienicę.
-
Zarząd Koła PZW Gdynia Port serdecznie zaprasza wszystkich wędkarzy na Otwarte Zawody Spinningowe o puchar Prezesa. Impreza ma na celu promowanie wędkarstwa, rekreacji, sportu wędkarskiego oraz kształtowanie etyki wędkarskiej. Firma Eljacht jest fundatorem echosondy Dragonfly 5DVS Echosonda 5" z sonarem CHIRP i CHIRP DownVision o wartości 2099 PLN. Marka Regatta Great Outdoors w ramach programu „Rusz się” ufundowała vouchery na zakupy w sklepach Regatta na kwotę 1000 PLN. Lux-Tap Radosław Owerko - profesjonalne tapetowanie jest fundatorem sprzętu wędkarskiego marki Jaxon dla najlepszych wędkarzy. Patronat medialny nad imprezą objęły: Pomorski Przewodnik Wędkarski, kanał wędkarski Wędkarskie Eskapady oraz postępowy magazyn wędkarski Spławik i Grunt. Termin zawodów: 08 października 2016 roku. Dyscyplina zawodów: Metoda spinningowa. Zawody na żywej rybie. Łowimy z brzegu, bez wykorzystania środków pływających. Dopuszcza się brodzenie. Minimalna odległość od wędkujących to 10 metrów. Każdy z zawodników zobowiązany jest do posiadania przyrządu do wyczepiania przynęt z pysków ryb oraz podbieraka. Szczegółowy regulamin zostanie przedstawiony na zbiórce przed zawodami. Jeżeli podczas zawodów spinningowych nie uda się wyłonić miejsc 1-6 organizator zastrzega sobie prawo do przeprowadzenia drugiej tury zawodów w formie wędkarskich zawodów rzutowych. PODZIAŁ NAGRÓD: 1 miejsce: Puchar Prezesa + Echosonda Dragonfly 5DVS 5" z sonarem CHIRP i CHIRP DownVision o wartości 2099 złotych ufundowana przez firmę Eljacht. 2 miejsce: Voucher 400 PLN na zakupy w sklepach REGATTA + sprzęt wędkarski JAXON od firmy Lux-Tap. 3 miejsce: Voucher 300 PLN na zakupy w sklepach REGATTA + sprzęt wędkarski JAXON od firmy Lux-Tap. Miejsca 4-6: Voucher 100 PLN na zakupy w sklepach REGATTA + sprzęt wędkarski JAXON od firmy Lux-Tap. Miejsce zbiórki: Stanica koła PZW Gdynia-Port (południowa części jeziora Kamień). Zawody mają charakter otwarty. Opłata startowa: Członkowie koła Gdynia Port - 25 zł, Pozostali - 50 zł, opiekunowie 25 zł (opłata cateringowa). * młodzież biorąca udział w zawodach do 16 roku życia zwolniona z opłaty. Osoby, które brały udział w sprzątaniu brzegów jeziora w dniu 17.09.2016 r. również są zwolnione z opłaty. UWAGA: do udziału w zawodach upoważnia również zezwolenie okresowe (np. 1-dniowe) na amatorski połów ryb w wodach użytkowanych przez Okręg PZW w Gdańsku. Oczywiście wraz z kartą wędkarską. E-zezwolenia zakupić możecie TUTAJ (klik). Przypominamy, że cały czas trwa również promocja dotycząca opłat wędkarskich. Szczegóły TUTAJ (klik). ROZKŁAD JAZDY: godz. 7.00 - zbiórka przy stanicy koła nad jeziorem Kamień (ul. Jeleńska), godz. 7.00-8.00 - odbiór kart startowych, odprawa, wytyczne do zawodów, zapoznanie z regulaminem, godz. 8.00 - rozpoczęcie zawodów spinningowych, godz. 14.00 - koniec zawodów spinningowych, od godz. 14.00 – na terenie stanicy koła odbędzie się pokaz prawidłowego korzystania z echosondy na bazie sprzętu firmy RAYMARINE, który poprowadzi Wojciech Wiśniewski z Centrum Wędkarstwa w Gdańsku. Następnie odbędzie się poczęstunek, ogłoszenie wyników i wręczenie nagród. Zapisy w terminie do 07.10.2016 r. do godz. 18.00 przyjmują: Sklep wedkarski.com, ul. Łużycka 1/3, 81-537 Gdynia (osobiście). Mirosław Olender: tel. kom. 668-025-760 (poprzez SMS). Krzysztof Kwasiborski tel. kom. 501-080-424 (poprzez SMS). * w treści sms należy podać: imię i nazwisko, nr koła wędkarskiego (lub wykupiona opłata) oraz dopisać "zapisuję się na zawody spinningowe". Ilość miejsc nieograniczona. Młodzież wyłącznie z opiekunem pełnoletnim.
-
Wędkowanie z synem.
-
Gdyby ktoś znalazł wolną chwilę to zapraszam do obejrzenia filmu z wakacyjnego wędkowania. Za ewentualne komentarze, lajki i subskrypcje z góry dziękuję.
-
Jeszcze tylko przez tydzień możecie wziąć udział w konkursie (klik). Zachęcam do udziału.
-
Cześć. Nowy film na kanale - króciutki.
-
Zapraszam do obejrzenia części drugiej z Krążna. Tak spektakularna jak poprzednia nie jest, ale jesiotr pływa przed kamerą jakbym mu zapłacił. Zachęcam też do udziału w konkursie z okazji 200 subskrypcji.
