Proces przebiega w temperaturze 100 o C, to oczywiste, ponieważ bez podniesienia ciśnienia, wyższej temperatury nie osiągniemy. Pasteryzację wykonujemy 2-3 krotnie. W żadnym wypadku, raz po raz, bo to tylko strata gazu. Rzecz w tym bakterie przy pierwszym gotowaniu nie giną, pozostaje takie coś, co po ostygnięciu powoduje ponowny rozwój bakterii.
Dlatego czekamy z ponownym gotowaniem, aby im dać szansę, po to aby zaraz je zabić, gotując po raz drugi. Jak jesteśmy ostrożni, to i trzeci. Ja gotuję dwa razu i wystarczy, żyję do dziś. Gotujemy od 30- 45 min każdorazowo. Słoiki używajmy z zamknięciem Twist i nie żałujmy sobie, za każdym razem nowe zakrętki. Uszczelki gumowe, tradycyjne , nie zalecam.
Oszczędniejszym i bardziej pewnym sposobem na zabicie bakterii jest stosowanie szybkowaru ( bakterie coli giną w 118 o C).
Na dno kładziemy coś, aby uniemożliwić kontakt słoika z dnem ( pęknie), zalewamy wodą, podobnie jak w poprzednim wypadku do 2/3 wysokości słoika, zamykamy szybkowar i gotujemy 0,5 godz. Liczymy czas, jak to w szybkowarze, od pierwszego wyrzutu pary przez zawór ciśnieniowy. Gotujemy tylko raz, bo wszystko udało się zabić na śmierć
Po wyjęciu obracamy do góry dnem i pozostawiamy do wystygnięcia. Dobrze przygotować sobie etykiety do naklejenia.