Witam wszystkich. Bardzo chciałbym nauczyć się łowić sandacza z opadu. Niedawno pytałem o rodzaj i kolory gum, teraz moje pytanie o prowadzenie przynęty. Podbijam na raz, na dwa lub samym kołowrotkiem, zmieniam gumy na większe i mniejsze, kolor taki i taki. Jeżdżę nad rzekę czasami rano i wieczorem, jestem jeszcze przed świtem lub zostaję po zmroku. I NIC! Od 3tyg. nie miałem ani puknięcia. Łowię w Warcie za Poznaniem i wiem że sandacz tu występuje ponieważ latem miałem parę brań i złowiłem dwa niewymiarowe, poza tym widziałem w klatce polujące DUŻE sandacze tuż pod powierzchnią wody. Bardzo proszę o rady ponieważ bardzo chcę nauczyć się łowić sandacza z opadu, a jak tu się nauczyć jak nic nie pstryka? Dodam że, wszystkie sandacze będę wypuszczał na wolność. Proszę o pomoc.