Temat już lekko zapomniany, ale skoro znalazłem to się wypowiem. Od dwóch miesięcy łowię z kolegami nad zalewem w Ozorkowie, na początku naszymi przynętami były kulki proteinowe i inne wynalazki oraz kukurydza. Efekt? Dziesiątki godzin bez jakiegokolwiek brania. Po przerzuceniu się na biale bądź czerwone robaki nie można odgonić się od sumików karłowatych, lepsze to niż nic. Dopiero od około 2 tygodni kiedy dwóch z nas przerzuciło się na spining zaczęliśmy wierzyć, że są tu ryby. Póki co wyłowiliśmy okonia, 3 sumy i 1 szczupaka. Chętnie usłyszę o efektach połowów na innych stawach PZW w okolicy, bo trochę odmiany się przyda, a nie mamy pojęcia gdzie się wybrać.