Witam Panowie,
Od tygodnia codziennie chodziłem na rybki, kilka dni zaczynalem okolo 15 do 17 i teraz weekend od 6 do 10... i nic, kompletnie nic.. zakładałem gumy woblery obrotowki.. ciezkie przynety jak i lzejsze i lipa..
mozliwe, ze cos robie zle albo po prostu mam pecha nie wiem.. takze pytanie do was : Jak prowadzic przynety, przykladowo obrotowke rzucam i sciagam kolowrotkiem i tak w kolko.. gumy staram sie rzucac, czekac az opadnie.. pomalu zwijac podbijac.. linke staram sie tez miec naprezona nie wiem nie wiem..
Jeżeli chodzi o sam casting, no to w pierwszy dzien pojawialy sie brody oraz problem z rzuceniem na satysfakcjonujaca odelglosc.. takze wiecej bylo rozplatywania jak samego rzucania.. problem byl dlatego, ze bylo ciemno, i ani nie widzialem gdzie leci przyneta ani kiedy uderzy w lustro wody.. kolejne dni były juz bardziej jak satysfakcjonujace.. na poczatku skrecilem hamulce i pomalu je odkrecalem... w tym momecie juz mam mega popuszczony hamulec.. przyneta leci naprawde daleko i zero bród, i kompletnie żadnego odstrzału.. takze jestem bardzo zadowolony..
problem tkwi tylko w tym, ze nie mam zadnych efektów... nawet okonka nie udalo się złapać....
pomożcie cuś !
PS. Mam koło domu dwa jeziora i dwie rzeki, takze bylem na kanałach jak i otwartych wodach.. w róznych miejscach...
Pozdrawiam