Cześć,
Wkręciłem się w wędkarstwo spławikowe, przez co używanie zanęty było konieczne. Przejdę do konkretów: przy namaczaniu, ciężko jest mi określić w jakim momencie zanęta jest "namoczona" a kiedy "przemoczona", jest to o tyle irytujące, że nawet w momencie jak daje jej 10/15 min aby sobie odpoczęła odnoszę wrażanie, że nadal potrzebuje wody. Dodatkowo najczęściej łączę ją z ziemią bełchatowską, po zmieszaniu ziemia + zanęta, otrzymuje mieszankę bardzo sypką, lekko klejącą. Nie chciałbym takiego efektu, przez co czuje, że muszę domoczyć mieszankę ale przez to tworzą się grudki, które ciężko rozbić oraz sama mieszanka zmienia się w lekkie "błoto", jest bardzo nawilżona. Dodatkowe pytanie, czy zamiast może ziemi, które odnoszę wrażanie strasznie smuży i sprawia, że mieszanka jest bardzo podatna na mniejsze ryby, używać gliny? Widziałem na wielu filmach na Youtube, głównie u pana Górka, który widać, że zna się na rzeczy, że używa gliny (mam wrażenie, że jest to wiążąca), czy jest to jakieś wyjście? Mam nadzieję, że przedstawiłem moją zagwostke w sposób zrozumiały.
Pozdrawiam