Witam,
ostatnio spędzam dużo czasu nad specyficzną wodą, na grunt na methodę ze zwykłym koszyczkiem ryby nie chcą brać tak jak kiedyś. Było to bardziej skuteczne 2 lata temu niż teraz. Sprawdziłem, że duże ryby (lin 2kg, leszcz 1.5kg) najlepiej łowić blisko brzegu metodą spławikową (2m gruntu (najgłębsze miejsca w zbiorniku - 4m)) na kukurydzę ulokowaną na samym dnie - co sprowadza się do tego, że nie zawsze widać branie i ryba się nie zacina (za późno reaguje spławik).
Oprócz tego, że moja metoda jest mało skuteczna (zwykły spławik przelotowy, ołów, z przynętą na gruncie - ryba nie zawsze się zacina) jezioro to ma wiele problemów:
- za dużo biało-rybu (ogromne ilości uklei, małego krąpia, małej płoci) - podjadają mi kukurydzę z haczyka i TEGO NIE WIDAĆ (to samo wędką gruntową !)
- za mała ilość drapieżników (trzeba się napocić żeby cokolwiek wyjąć na spinning)
- mała przeźroczystość zbiornika (może to ma wpływ na brania)?
- kłusowanie ryb w przeszłości (chyba doszło do wykastrowania tego zbiornika w latach 80.)
Moje cele:
- wyciągać większą ilość ryb powyżej 1kg
- ominąć gównianą płoć i KRĄPIA 5-10cm które mi zdejmują kukurydzę z haczyka
Pytania do forumowiczów:
- jaką przynętę użyć żeby ominąć "szajs" płoć i krąpia?
- jaką metodę wybrać - spławik, czy może feedera na bliskie odległości przy brzegu (głębokość 2m) + czy istnieje jakiś sposób spławikowy żeby łowić na inna przynętę niż kukurydza (np. pellet, kulki)?
(?W zbiorniku także nie wiadomo czy pływają jakiekolwiek karpie - może nowa metoda pozwoli mi któregoś złapać?)
Pozdrawiam.