Hej, dzięki za podpowiedzi, wygląda na to że jak dla mnie jednego będzie rozmiarowo ok.
A mam takie do Was pytanie trochę mało konkretne, czy sądzicie że połowy z łódki, bez silnika, echosondy live i całodniowych wypadów na wodę to jakoś mogą znacząco zwiększyć sukcesy?
Obecnie brodzę sobie w woderach i mam możliwości połowić kilka razy w miesiącu po kilka godzinek, no jak będę miał urlop to trochę więcej.
I trochę nie wiem czy w takich możliwościach czasowych (no i wiadomo finanse też się liczą) to czy w ogóle jest sens pchać się w łódkę, jakie są szansa że skuteczność odczuwalnie wzrośnie. Dodam, że jestem początkującym wędkarzem, mimo że swoje lata już mam:)
Jeżeli ktoś z Was, doświadczonych kolegów, mógłby podzielić się się swoimi przemyśleniami to będę bardzo wdzięczny. Dziękuję z góry!
jarek
A i nie napisałem że mój teren gdzie łowię to Mazury, okolice Olsztynka. Są tam spore jeziora Łańskie i Pluszne oraz wiele mniejszych.