Skocz do zawartości

jamabtup

Użytkownik+
  • Postów

    4
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

jamabtup Osiągnięcia

Newbie

Newbie (1/14)

  • First Post
  • Conversation Starter
  • Week One Done
  • One Month Later
  • One Year In

Najnowsze odznaki

2

Reputacja

  1. No i chyba doszedłem do ostatecznego argumentu za tym, żeby zawsze i od razu stosować przypon strzałowy - otóż daje to możliwości szybkiej zmiany zestawu i obciążenia. Na morzu pogoda zmienia się szczególnie szybko i jest to odczuwalne również przy brzegu. Dlatego zawsze warto mieć ze sobą ciężarek cięższy z wąsami, żeby zakotwiczyć gdzieś zestaw, który mógłby oprzeć się falom. Tak więc łowienie 100 gramowym ołowiem przy flaucie bez przyponu jest ok, ale kiedy zaczyna się wiaterek, trzeba zarzucić dalej i potrzeba zakotwiczenia zestawu, potrzebny jest ciężarek ok. 150 gram i wtedy nie ma co ryzykować już bez przyponu strzałowego. Wniosek jest więc taki, że osoba posiadająca jeden kij do surfcastingu powinna mieć przypon strzałowy, ponieważ daje to większe możliwości dostosowania się do warunków atmosferycznych, które zmieniać mogą się w ciągu dnia wielokrotnie.
  2. Koszalin. Nad morzem najczesciej pomiedzy Sarbinowem a Łazami. Teraz przez to pogorszenie pogody pewnie troche zwolnię. Do poprawy warunków zajme sie ogarnianiem swojego skromnego sprzetu.
  3. No właśnie rzecz w tym, że w wypadku łowienia z plaży, bądź nadmorskich konstrukcji jest trochę skutecznych metod (najbardziej zadziwił mnie człowiek stojący na pomoście i łowiący batem mając przy sobie tylko kij i pudełko robaków. Skutek był taki, że wyciągał wymiarowe płocie) ale mi raczej chodzi o typowy surfcasting. Nie ma zbyt wielu ludzi, którzy mają duże doświadczenie w tej metodzie, dlatego powoli zaczynam sam eksperymentować. W końcu sprawdziłem ostatnio jak to jest z kwestią przyponu strzałowego, czy rzeczywiście jest aż taki konieczny czy nie. Łowiłem żyłką nieco ponad 0,30 i ciężarkiem 100 gram nie używając przyponu strzałowego. Rzuty można było spokojnie oddawać na całkiem sensowne odległości i akurat w moim wypadku nie było mowy o zerwaniu zestawu. Strzałówkę uważam w sumie za całkiem pomocną, jednak jak by na to nie patrzeć, jest to kolejne wiązanie, a jak wiadomo to są najsłabsze punkty całości. No i wiązanie przyponu z żyłką właściwą może skutkować haczeniem się wiązania o przelotki, a to się może różnie skończyć. Tzn. wystarczy dobrze zawiązać taki przypon, najlepiej koniczny, i wszystko powinno być ok, co najwyżej minimalnie może to spowolnić wyjście żyłki. Ale wiem o przypadkach, że wiązanie tak bardzo zaczepiło się o przelotkę, że zestaw sobie poleciał w świat.
  4. Witam Was, pomyślałem, że na tym forum przyda się temat związany z surfcastingiem, czyli wędkarstwem morskim brzegowo plażowym. Myślę, że większości nie trzeba tego przedstawiać. Jeśli możecie, wypowiedzcie się na temat sprzętu, przynęt itd. Ja osobiście zacząłem swoją przygodę z surfcastingiem niedawno i zainwestowałem niewielką sumę pieniędzy w dedykowany do tego sprzęt. Mianowicie zakupiłem wędkę Jaxon Surf Cantara o ciężarze wyrzutowym 50 - 200 gram, kołowrotek DG Surf 6000 - specjalny kołowrotek surfcastingowy o długiej szpuli, na którą możemy nawinąć ok. 300 metrów żyłki i w zasadzie takimi długościami żyłki powinniśmy operować zawsze. Ceny obydwu wahają się od 60 do 130 złotych, co jest nieco szokujące i łatwo zostać naciągniętym. Używam żyłki 0,30 mm. Ołów na końcu zestawu waży 100 gram co powoduje, że na tą chwilę nie muszę używać przyponu strzałowego, a rzuty przy niewielkim wietrze można oddawać spokojnie na jakieś 100 metrów co w wypadku Bałtyku daje i tak duże możliwości. W tej chwili używam najprostszego ołowiu, który jest nieco targany po dnie przez prądy i fale, ale przy niewielkim wietrze nie jest to tak odczuwalne, natomiast można zaopatrzyć się w ołowie z wąsami, które działają jak kotwica. Zestaw końcowy ma całkiem sporo wspólnego ze zwykłym zestawem do łowienia z gruntu. Jeśli o miejsca do łowienia chodzi to zawsze należy łowić nieco za rewą, czyli płycizną. Położenie takich rew można poznać po tym, że fale się na nich rozbijają i widzimy w tych miejscach tworzenie się 'białych pian'. Na Morzu Bałtyckim dla surfcastingowców dostępne są w sumie tylko dwie rewy, przy czym zazwyczaj do drugiej i tak nie ma dostępu, bo nierzadko znajduje się ona w odległości przeszło 200 metrów od brzegu, tymczasem według pewnych zasad surfcastingu nie należy wchodzić do wody by wydłużyć sobie rzut. Co do przynęt to różnie. W wędkarstwie często można śmiało powiedzieć, że niemożliwe jest złowienie jakiejś ryby na jakąś przynętę. Jest to tylko mniej lub bardziej prawdopodobne. Na rosówkę na pewno prościej złowić ryby słodkowodne, a tych w Bałtyku mamy całkiem sporo. Natomiast na filet łatwiej o flądry i tym podobne gatunki ryb. W okresie od października do grudnia na filet niektórzy łowią także dorsze, które podchodzą pod brzeg na żer za tubisami. To tak w pigułce na ten temat. Macie doświadczenia w tej metodzie? Jeśli tak, to zapraszam do dzielenia się przemysleniami
×
×
  • Dodaj nową pozycję...