Minęło trochę czasu od wyprawy ( 17 września) z Krisem i Andrzejem na MW więc najwyższy czas coś skrobnąć.Na codzień wędkuję na Podlasiu w naturalnej scenerii, tym razem jednak krajobraz był industrialny.Pierwszy raz zdarzyło mi się łowić na MW.Z wycieczki do Gdańska miałem dwie przyjemności, pierwsza to ta że poznałem wspaniałych wędkarzy i kompanów a druga - zobaczyłem to miasto od strony wody.Gospodarze byli gościnni i pozwolili mi złowić 2 niewielkie szczupaki oraz sandacza i okonia .Następnego dnia wypłynąłem z Krisem na zatokę na kutrze "Beryl" i mimo jego gościnności Zatoka Gdańska skryła przede mną wszystkie dorsze.Byłem na zero nie licząc jednego holu.Jak to mówią u nas na Podlasiu-"bioru nie usmażysz" .Ale nic to , jak mówił p.Wołodyjowski.Postanowiłem odwiedzić Gdańsk za rok to się odkuję.Na pocieszenie szyper obniżył trzy dychy cenę i stwierdził że w jego 7-letniej karierze było to najgorsze wypłynięcie.Tak na marginesie-bujało tak że mało nie połamałem żeber na relingach a obiad zjadłem w części obawiając się że będę musiał podzielić się nim z Neptunem.A to kilka zdjęć, Kris i Andrzej -dziękuję za wspólną przygodę.