Witam ponownie, już wszystkim odpowiadam. Urządzenie to będzie miało wymiary ok 3- 4 cm średnicy, długość 7 - 10 centymetrów, bardzo opływowy kształt. System zaczepiania przynęt podobny do innych odczepiaczy, ale nie do końca. Oczywiście urwanie odczepiacza jest możliwe, np. gdy dostanie się pomiędzy duże, podwodne głazy, betonowe bloki ale to chyba logiczne. Nikt jeszcze nie zrobił cienkiej linki wystarczającej do przesunięcia 500 kilowego głazu . Takie sytuacje są jednak bardzo rzadkie, tym bardziej, że mój odczepiacz może być wyposażony w nieco grubszą linkę, co pozwoli na wydobycie nawet większych zaczepów. Urwanie odczepiacza, który prawidłowo zaczepi przynętę będzie raczej niemożliwe, prędzej odegnie się hak lub kotwiczka.
Nie bez znaczenia jest waga odczepiacza, w ogóle chciałbym go tak wyważyć aby posiadał bardzo małą pływalność. Pozwoli to uniknąć problemów związanych z "szuraniem" ciężkiego odczepiacza po dnie w przypadku dalszych odległości od zaczepu. Siła ciągu linki będzie wynosiła ok. 0.5 - 1 kg. Większa być nie może z powodów, których na razie nie zdradzę. Oznacza to, że gdy do linki odczepiacza podwieszę ciężarek, to odczepiacz uniesie właśnie ok. kilograma. Może uda mi się udoskonalić napęd tak, aby siła ciągu była większa, jednak sądzę że jeden kilogram to i tak dużo. Oczywiście ten kilogram podnosiłem na powietrzu, gdybym podczepił go w wodzie, musiałbym ten ciężarek znacznie powiększyć z powodu siły wyporu.
ODCZEPIACZ ten NIE JEST ZASILANY Z BATERII, AKUMULATORKÓW i podobnych rzeczy. Ma to kapitalne znaczenie dla środowiska. W przypadku bowiem pozostawienia go pomiędzy wspomnianymi głazami, woda z czasem w wdarłaby się do baterii, a sam odczepiacz uwalniał by do wody trujące substancje przez wiele lat. Z tego też powodu, nie można by było produkować go legalnie, stanowiłby bowiem zagrożenie dla środowiska naturalnego. Ponadto wędkarz nie musi nabywać żadnych baterii, ani martwić się o korozję silniczka itp. Mój odczepiacz jest obojętny dla środowiska wodnego.
Do kolegi Paszczaka: czy 1 kilogram ciągu wystarczy, aby pokonać siłę oporu linki w bystrym nurcie, tego nie wiem, nie sprawdzałem, ale można puścić odczepiacz na podwójnie złożonej, cienkiej żyłce, a po zaczepieniu przynęty przeciągnąć do niego linkę. Ponadto bystre rzeki są zwykle niezbyt szerokie, więc nie powinno być z tym problemu, ponieważ krótka linka = mniejszy opór. Dla pewności najlepiej się przemieścić w górę rzeki, dzięki czemu nurt pomoże w dotarciu do przynęty zamiast przeszkodzić (będzie lekko pływalny). Sprawdzę to jeszcze. Oczywiście odzczepiacz w żadnym wypadku nie uszkadza żyłki, co najwyżej hak lub kotwiczka mogą być wygięte z wiadomych powodów.
Obecnie mam jeden prototyp, znakomicie sprawdza się na "sucho" tzn, bez wody. W wodzie sprawdzałem go tylko w niedużym stawie, gdzie bez problemu odczepił umyślnie zaczepioną blaszkę. Jak go wypróbuję w prawdziwej akcji, tzn. na łowisku to dam znać, nagram film. POZDRAWIAM