Witam. 14.08.2012 wybrałem się na ryby nad Wisłę było pełno wędkarzy, jak to ja musiałem porozmawiać z nimi zanim nikt nic nie złapał a siedzieli już długo. Byłem trochę załamany ze ja tez nic nie złapie. Złapałem żywca i zastawiłem wędki. 2 godzinki czekałem na pierwsze branie. Był to sumek 71cm który był nie wymiarowy więc trafił do wody. Zastawiłem znowu wędkę lecz rzuciłem na płyciznę 1-2m max. Pomyślałem niech chwile postoi po 2-3 minutach mocny atak wędka wygięta żyłka idzie na hamulcu. Podleciałem do wędki przyciolem nagle czuje luz (płynęła do lądu) zwijam szybko żyłkę po chwili czuje, że jest i to spora ryba. Na początku myślałem, że to będzie sumek lecz to nie była walka suma. Gdy ukazała się zobaczyłem, że to duży boleń. Najgorsze było to, że to silna i energiczna ryba ciągle uciekała lewo prawo i wiele razy starałem sie ja podebrać. Za którymś razem udało się. Byłem bardzo szczęśliwy i dumny ze udało mi się taki okaz wyciągnąć. Wędkarze byli zdziwieni że bolenia udało mi się na żywca złapać.
Boleń 84cm i ja