Z zaskoczeniem obserwuję jak mój nowicjuszowski, niezdarny pierwszy wpis na forum sprowokował starych mistrzów wędkarstwa do refleksji nad swoją tożsamością. Aż pozazdrościć, już też chciałbym być gumofilcem... Ale nic na siłę, nie dla psa kiełbasa. Przeleciało obok życie i gumofilstwo. Ponadto tożsamość to tożsamość. Umiejętności wędkarskie oczywiście malusie, ale własną drogę się idzie, innej nie ma. I wiem, że w jaką dziedzinę bym nie wchodził to cieszę się nowościami, ładnymi narzędziami, fajna kurteczka też by się przydała (obecna się rozpada). Choć zawsze jednak najważniejsza praktyczność, a nie lans jakiś, o nie. Ale można powiedzieć, że trochę gadżeciarz (dzieci też tak mówią). Dla mnie to radość, lubię to. Po tatusiu. Pozdrawiam Mistrzów.