Przepraszam, że odpowiadam po tak długim czasie, ale nie dysponuję zbyt dużą liczbą wolnego czasu. A więc tak - co do literatury, bardzo dziękuje. Nie ukrywam, że dobra książka też potrafi pomóc zwiększyć wiedzę i gdy tylko będę mógł to wyposażę się w te książki. Natomiast do pytania @zwykły michał. Mój zestaw (a w zasadzie zestawy) to dwie allegrowe wędziska (3,6m i 2,7m) z kołowrotkiem z tegoż zestawu i z żyłką z tegoż zestawu oczywiście. Co do haczyka, to na końcu łyżki wiążę haczyk (ależ naturalnie...) z tego zestawu, rozmiar 8, zwany jako "MEBARU" (tak pisze na folijce w którą haczyki były zapakowane). Zestaw wyposażony jest w spławik 6g, który dokupiłem osobno, a druga wędka ma tzw. "piórko" - pochodzące (a jakże) - z zestawu. Do tego dochodzi obciążenie, które montuję zgodnie z zaleceniami kolegi z pracy, "mentora wędkarskiego" w sposób następujący. Dobieram tyle ciężarków, aby ich waga była równa wadze spławika i "co długość palca wskazujące" montuje je na żyłce, z tym że ostatni ciężarek jest pomiędzy spławikiem a haczykiem. W sumie w ten sposób kolega tłumaczył mi ustawianie gruntu i mimo wszystko udawało mi się go uzyskać bo spławik stał prosto. Praktycznie w jednym miejscu. Chociaż delikatnie się ruszał. Do tego kukurydza na haczyku i rzucana zanęta - gotowa kupna.
Gdzie łowię? Komercja, bo nie posiadam jeszcze karty wędkarskiej (stwierdzam, że dopóki nic nie umiem to nie będę jej wyrabiał, a z czasem to się zobaczy). W sumie muszę zmienić łowisko na ten rok, bo na tym na którym byłem to atmosfera jest średnia i ogólnie początkujący spotykają się ze złośliwościami i uwagami. To troszkę zniechęca, przynajmniej mnie.
Co chciałbym łowić? Na początek jakieś rybki spokojnie żyjące, chociaż spinning mnie też interesuje, ale - bynajmniej moim zdaniem - to wyższa szkoła jazdy i nie chcę zaczynać od tego. Amury, leszcze, liny itp. itd., no i karpie, chociaż moje sprzęty to nie są typowo sprzęty określane mianem "karpiówek". Cel mam po prostu jeden - złowić cokolwiek
Co do wyjazdów z doświadczonym wędkarzem. Jak każdy mam znajomych wędkarzy, ale niestety ci moi już nie wędkują - chociażby obowiązki przychodzące wraz z wiekiem ich blokują, m.in. kolegę-mentora, którego wspominałem, więc nie mam możliwości raczej wyjechać z kimś, kto to umie.