Hmm... Ciekawe pytanie. Wiele osób juz mi je nie raz zadało,pytając czy mnie to nie nudzi,nie obrzydza(zwłaszcza dziewczyna widząc nabijanie roblala),i wgl po co to robie skoro nigdy ryb nie biore,gdyż ich nie jadam(nawet karpia na wigilie^^)
Najważniejszą jak dla mnie rzeczą w tym jest to że mogę się oderwać od codzieności,od wszystkich nerwów. Biore wędzisko,pare blaszek,jakieś gumki i idę wraz z brzegiem wiele kilosów rzucając przynętą czekając na "to" coś.. Po za tym super sprawą jest zastanawiać się co jest pod wodą,co tak zajadle zaatakowało moją przynęte..