Idąc tym tokiem myślenia każdy człowiek powinien mieć w nosie zdrowie i żyć w myśl zasady „hulaj dusza piekła nie ma” bo przecież i tak kiedyś umrzemy. To chyba głupie podejście?
Pojechałem specjalnie nad wodę po pracy by sprawdzić jak spisuje się wersja 2500 na przynętach(wiadomo każdy może się mylić dla tego wolę się upewnić czy na pewno nie gadam głupot) między 15 a 30 g i łapać się da ale to nie jest tak samo komfortowe jak wędkowanie wersją 4000, nie zapominajmy że wersje 3000 w większości przypadków to to samo co 2500 tylko z większymi szpulami. Może być większa rączka ale zazwyczaj to kosmetyka.
Różnice w cenie między 3000 a 4000 nie są aż tak drastyczne żeby żałować kilkanaście może trochę więcej załóżmy do 50 złotych między wygodą, komfortem i poczuciem, że jak coś nam większego przywali to nasz sprzęt nas nie zawiedzie. Trzeba pamiętać o tym, że podczas polowań na sandacze zdarza się że przywali nam sum. Powiem szczerze nie chciał bym holować suma na kołowrotku w rozmiarze 3000(to ten mały po lewej stronie na zdjęciu które wstawiłem). Co do wagi, bez przesady dzisiejsze konstrukcje to nie lochy sprzed 10 lub więcej lat które faktycznie męczyły nadgarstek.
Wstawiam zdjęcie porównawcze moich młynków.
Porównanie
Wersję 2500 używam do jazi, kleni. Serio wcisnął byś wersję 3000(przypominam różnica to większa szpula) do łapania sandaczy i szczupaków osobie która by przyszła do ciebie kupić kołowrotek? Daiwa którą poleciłeś z tego co czytałem gabarytowo odpowiada mojej 2500 z tym że szpula wizualnie jest większą. Czyli dalej jest to malutki kołowrotek.
Żeby nie było bo zaraz mogą pojawić się komentarze, że polowałem na sandacza lub szczupłego. Sprawdziłem tylko różnicę między 2500 a 4000 na przynętach miedzy 15-25 gram w nurcie i na spokojnej wodzie.