No i po WŚ. Dostałem dziś info ze sprawdzonego źródła. Panu wszech-redaktorowi Mireckiemu wraz z sekretarzem Wośkiem udało się rozmontować fajny magazyn w dwa lata z hakiem. Kto miał z nimi kontakt, jako autor, wie co wyczyniali (nieodbieranie zamówionych tekstów i łganie w twarz). Szkoda tytułu, ale uporczywa terapia też nie jest ok.
AKA