Od nocki minęło już sporo czasu, ale myśle że fajnie będzie podzielić się relacją z tego dnia.
Na wstępie chciałbym podziękować Docio za cenne rady i kolejne wartościowe lekcje
Przejdźmy do rzeczy.. wstępne plany się pokrzyżowały i musiałem udać się na łowisko kilka dni później. Pogoda tego dnia wyglądała bardzo obiecująco, 25 stopni, słońce w pełnej okazałości z delikatnym wiaterkiem i ciśnienie w normie.
Po 45min drodze na łowisko zetknąłem się z potężną wichurą i obfitym deszczem. Postanowiłem, ze przeczekam w samochodzie i tak mineło kolejne półtora godziny. Gdy pogoda się uspokoiła przystąpiłem do wyboru stanowiska. Ku mojemu zdziwieniu na łowisku kipiało od karpiarzy (szkoda, że nie od karpi :)) . Planowane stanowisko, które zamierzałem wybrać okazało się niestety zajęte. Dlatego zdecydowałem się, że pójdę na przeciwległy brzeg w nieco bardziej dzikie miejsce. Wiązało się z licznymi utrudnieniami, chociażby rozstawienia stanowiska czy przy oddawaniu dalekich rzutów. Po kolejnej godzinie organizowania miejscówki i rozkładania sprzętu zacząłem łowić. Niestety pośpiech nie idzie w parze z dokładnością i skutecznością... wygruntowałem 2 miejsca jedno na 20 metrze, drugie nieco dalej na 35m. W jednym podajniku jasna zanęta w drugim owocowy pellet. Pierwsza ryba zameldowała się już albo dopiero po godzinie. Niewielki 3kg karp. Bliższą linię regularnie podstrzeliwałem kukurydzą.
Ryby brały strasznie nieregularnie...nie reagowały szczególnie na żadną z przynęt. Jedynie co mogłem zauważyć, że bardziej podpadł im grubszy towar w podajniku, pellet. Tak jak wspomniał Docio, ryby tego dnia nie wybrały sobie żadnego szczególnego miejsca na łowisku. Spławiały się co jakiś czas w różnych częściach zbiornika, generalnie nie były zbyt aktywne. Do końca pobytu trzymałem się wcześniej założonego planu. Ryby odławiałem strasznie nieregularnie.. nie umiałem ich utrzymać w łowisku... Po wędkowaniu nasuneła mi się taka myśl, że może przesadziłem z strzelaniem kukurydzą i pelletem 6mm ponieważ na obszarze około 6m^2 wystrzeliłem 200g pelletu i 2 duże puszki kukurydze w ciągu kilku godzin i zwyczajnie przekarmiłem ryby. Brania nastąpiły 21, 22, 23:30, 00:30, 00:50, 01;30 2:30, 05:00, 06:30.
Podczas całej nocy na zbiorniku zostało wyciągnięte około 10 ryb z czego 7 u mnie Przedział wagowy 2,5k- 6kg. Największa sztuka po długim holu i drugim podejściu z podbierakiem wypieła się tuż przed. Był to około 8kg piękny sazan. W porównaniu do reszty wędkarzy, głównie karpiarzy bo ja jako jedyny łowiłem feederkiem powinien być bardzo zadowolony. Ale niestety czuje ogromny niedosyt wiem, że da radę na tym łowisku łowić regularnie i przytrzymywać ryby w nęconym polu. Tamtego dnia przede wszystkim zabrakło mi cierpliwości przy gruntowaniu i precyzyjności w rzutach na dalszej linii, które utrudniły drzewa i zarośla znajdujące się za moimi plecami. To by było na tyle. Pozdrawiam