Skocz do zawartości

Splawik66

Forumowicz
  • Postów

    297
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Splawik66

  1. Cała sztuka jest w odpowiednim ugotowaniu ziemniaka. Nie ma określonego przepisu, że gotujemy np. 25 minut. Trzeba do tego dojść doświadczalnie.Ja gotuję ziemniaki w całości ze skórą. Wybieram podobnej wielkości żeby się równo ugotowały. Po odlaniu studzę na ścierce i tnę w kostkę. Różnej wiekości, od 1/1cm do 2/2cm Bez obierania! Kostkę przebijam haczykiem z boku, przeciągam go i jeszcze raz wbijam grot w ziemniaka, tak żeby nie wystawał. Ta pozostawiona skórka ratuje sytuację jeśli ziemniaki trochę się przegotują lub gdy trzeba dalej rzucić.
  2. Docio, wyluzuj. Najpierw spróbuj pomóc i nauczyć. Pejcz i dyby na razie zostaw w szafie...
  3. I ja jeszcze rano dałbym sobie obciąć palec. Ozet, masz drugiego plusa
  4. No to okoniówkę już masz. Wędka na szczupaka/sandacza dobrze jak ma cw przynajmniej 30g. Jeśli kupisz kołowrotek 3000 i na szpule nawiniesz żyłki 0,16-0,18 a na drugą 0,22-0,25 może od biedy służyć do obu kijów.
  5. Prosto, jasno i na temat. Masz punkt / za ten złocisty trunek... znaczy za frytki/
  6. Jednym kołowrotkiem ciężko "obsłużyć" szczupaki, okonie i sandacze. Te ryby wymagają innych przynęt, no i osiągają różną wielkość. Dlatego jest potrzebna różna moc sprzętu. O ile dla okoni wystarczy wielkość 2500, to szczupak i sandacz bedzie wymagał maszynki minimum 3000-3500. A najlepiej w okolicach 4000. Nie mam żadnego z wymienionych przez Ciebie kołowrotków, ale o Shimano Catana nie słyszałem jeszcze złej opini. Stawiałbym na niego. Dobra cena.
  7. Pierwsze dni kwietnia. Od kilkunastu dni daje się poczuć koniec zimy. Zrobiło się cieplej, chociaż temperatura w nocy kręci się w okolicach zera. Za to w dzień! Za wiatrem na słoneczku można ściągnąć z siebie kurtkę. Pąki na drzewach urosły i jakby spuchły. Nie, nie są jeszcze zielone. Jedyna zieleń nieśmiało wygląda z pomiędzy zeschniętych zeszłorocznych traw i liści. To ocieplenie zaczęło się ponad tydzień temu na południu. Wtedy zaczynam śledzić "Pogodynkę" a dokładniej to, co pisze na temat stanu wody. Pierwszy przybór. Ten prawdziwy wiosenny. Woda przybiera i zimą, ale wtedy jazie jeszcze nie są aktywne. Co innego teraz. Całe stada wędrują wzdłuż brzegów odmywanych przybierającą wodą. Zaglądają chętnie do mniejszych dopływów, portów, starorzeczy. Pcha je tam nie tylko głód. Za miesiąc będą miały tarło i już szukają dogodnych miejsc. I teraz cała sztuka w tym, żeby nasza przynęta znalazła się na trasie ich wędrówki. Opiszę swoje doświadczenia znad środkowej Wisły. Nie muszą się one pokryć z doświadczeniami z innych rzek, ale coś mi się zdaje, że są co najmniej podobne. Zacznę od nęcenia... Nie nęcę w płynącej wodzie, gdy łowię metodą "chodzonego". Często zmieniam miejsca. Szukam, próbuję znaleźć naturalne stanowisko. Bardzo przydaje się wtedy znajomość rzeki z przed przyboru. Wtedy wiemy o rzeczach, które teraz ukryła woda. No i wszystkie miejsca klasyczne są warte obłowienia, np. zwalone drzewa, zalane krzaki. Nie można dopuścić żadnemu nawet najmniejszemu kanałkowi, zatoczce, ujściu rzeczki. Każde miejsce zawracające, zatrzymujace lub "odbijajace" wodę od brzegu jest potencjalnie dobre. Do tego łowienia używam wędki 3,9m do 30-40g. Dlaczego tak krótka? Łowi się na przystawkę w samym brzegu. Bywają miejsca, że spławik nie stoi dalej niż 30cm od burty. Powtórzę - 30cm. Przynęta na przegruntowanym zestawie znajduję się dalej. Nieraz tylko trochę. Dlaczego taka mocna? 40g od biedy może służyć do łowienia na żywca. Zgadza się. Tu moc jest potrzebna do utrzymania zacietej ryby z dala od zawad. Tych wszystkich zalanych krzaków, traw i innego badziewia.Z tego samego powodu i bez obawy, że ryba ją zobaczy w mętnej wodzie używam żyłki głównej 0,25 i nieco cieńszej stągiewki /przypon/ W takich miejscach jaziowi towarzyszą czasem kleń, krąp i zabłąkany gruuuuby leszcz. Płocie wolą raczej stojące wody starorzeczy. Przynęta. Żadnych ochotek, pinek, czy larw wydłubywanych z łodyg łopianu... Tylko czerwone robaki wszelkiego gatunku. Od kupnej dendrobeny przez wszystkie kompościaki do zwykłych szarych dżdżownic ziemnych, które podczas brań drobnicy mają dzięki swojej twardości wiekszą wartość. Co jeszcze? Przypon długości ok40-50cm uwiazany do głównej przez krętlik. I pasujacy do robali grubości palca haczyk nr 10-6. Jeśli będą jakieś pytania dotyczące konstrukcj zestawu czy kształtu spławika chętnie odpowiem w komentarzach.
  8. Splawik66

    SPRO PASSION FD

    Dotrze się na pierwszej grubej rybie A niedokładności w nawijaniu można zawsze próbować poprawić podkładem pod żyłkę - więcej podkładu tam, gdzie mniej nawija.
  9. Szkoda, że temat trochę zboczył, bo choć nie na czasie to bardzo mi bliski. Na pewno do niego wrócę Może na początek coś z własnych obserwacji. Znalazłem w żołądku sandacza krąpia 22cm Sandacz nie był jakimś monstrum miał ok 5kg Sandacz to zbieracz/padlinożerca. Często olewa nasmaczniejszego żywca, a łyka trupka z rozcietym brzuchem lub filet.
  10. Splawik66

    SPRO PASSION FD

    Z początku chodził jakby z lekkim oporem. Ale nie szumem. Nie sądzę żeby nowy kołowrotek miał uszkodzoną rolkę. Czy ten model ma łożysko w rolce? I jeszcze coś. Do Ryobi pasują szpule od Team Dragona i Spro Blue Arc.
  11. Spróbujcie szczupaka smażonego na smalcu... zwykłym smalcu z kostki. Głębokim, dobrze rozgrzanym. Powinno podpasować zwłaszcza tym co nie specjalnie lubią sushi
  12. Splawik66

    SPRO PASSION FD

    Szpule w niektórych kołowrotkach mają luz góra/dół nazwijmy "naturalny" Zdjęcie podkładki regulującej może zadziałać w drugą stronę - mniej żyłki będzie na dole szpuli. Ja radzę sobie w taki sposób, że nawijam żyłkę trzymając kołowrotek /zamocowany do jakiejś wędki/ w poziomie lub szpulą skierowaną do dołu. Mam taki problem w swoim Ryobi Ecusima i pomaga
×
×
  • Dodaj nową pozycję...