Skocz do zawartości

Splawik66

Forumowicz
  • Postów

    297
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Splawik66

  1. Co tam Spławik... Jako "warszawski rodak z dziada pradziada" czytałem trylogię Grzesiuka nie raz, nie dwa. Mam kilkanaście książek "Wiecha". Jako w miarę przystępną polecę "Cafe pod Minogą" Reszta starszych jest dla "współczesnych" ze względu na gwarę mało zrozumiała... a może się mylę ? W ogóle to zbieram się zapisać dla potomności słowa, które wyszły z obiegu. No weźmy na ten przykład.... bo ja wiem... wciry... co to takiego? Co jeszcze pamiętacie?
  2. A ja przyjmę niekoniecznie "rękodzieło". W ostateczności może być pudełko Rapalek
  3. Tutaj znajdziecie garstkę informacji i rozważań w temacie. Mam nadzieję przydatnych
  4. Pierwszy był smarkacz jakieś 6kg /97cm/. Wypuściłem go, bo w zasięgu wędki pokazywał się większy. Ten był bardziej "podzielny" 130cm /14,2kg/ Metoda - spławik. Wędka karpiowa, żyłka 0,40. Haczyk 4/0. Przynęta - żółty ser.
  5. Jeśli jak piszesz "w tych zatoczkach jest praktycznie wszędzie głęboko" to im bliżej wieczora łowisz coraz bliżej główki/kamieni. Gdzie celować? Głębokość to raz. Układ nurtu też ma znaczenie, ale bywają miejsca na pierwszy rzut oka nieciekawe, a lubiane i zamieszkiwane przez sandacze ze względu na obecność czegoś na dnie... to "coś" sprawia, że wracamy do domu z uszczuplonym zapasem haczyków i ołowiu Głębszy dołek jak najbardziej tak. Jest wart obłowienia. Potencjalnie dobre będzie każde miejsce z nierównością dna czy leżącą na nim przeszkodą/zaczepem. Warto takie miejsce rozpracować kosztem kilku haczyków, bo sandacze zwłaszcza w dzień niechętnie je opuszczają, a z przyjemnością zaatakują przynętę podaną pod nos. Trzeba dno pomacać. Bo styk nurtu głównego i wstecznego tzw. "warkocz" chociaż jest dobrym miejscem jest zazwyczaj obłowiony do granic wytrzymałości. Jaka jest odległość między główkami? Jeśli nie jest to więcej niż 50m to można ciekawie obłowić napływ jednej z nich stojąc na wcześniejszej.... PS. Ozet, proszę na chwilę odstawić browar i napisać chłopaczynie i mnie jak się to robi u Was nad Wartą
  6. straszny dziś upał, ale spróbuję zebrać myśli. Z góry zaznaczam, że nigdy nie łowiłem w Odrze. Moje doświadczenia dotyczą Wisły, Bugu i Narwi. Jednak wydaje mi się, że sandacz w rzece, to.... sandacz w rzece i będzie się zachowywał podobnie zależnie od głębokości czy siły nurtu. 1. Pierwsza złota zasada, to łowić w miejscach płytkich po ciemku, a głębokich w dzień. Niezależnie od pory roku - w końcu listopada i grudniu też. 2. Sandacz jest padlinożercą i równie chętnie bierze żywca i martwą rybkę. Czasem, zwłaszcza późną jesienią chętniej zbiera właśnie padlinę. 3. To, że sandacz zjada tylko małe rybki to mit. Złowiłem sandacza ok. 5kg, który w żołądku miał nadtrawionego 25cm leszcza lub krąpia. Nie był to odosobniony przypadek. Sandacze często atakują żywca np. sporą płotkę zastawiona na szczupaka. Inna sprawa, że nie zawsze mogą ją połknąć. 4. Kawałek styropianu o którym wspominasz, widziałem na żyłkach wędkarzy łowiących sandacze w jeziorach /Jeziorak, Gołdapskie/ służył jako wskaźnik ile ryba wybrała żyłki po braniu i w jakim porusza się kierunku. Nad rzeką nigdy czegoś podobnego nie widziałem. 5. Jeśli nie ma potrzeby bardzo daleko rzucić i ja używam federa. Żyłka 0,30/0,28. Z żyłki wiążę pętlę, którą rozcinam tak aby powstały nierówne końce. Haczyk nr1-2/0 /zależnie od wielkości przynęty/ wiążę do dłuższego końca, który ma niekiedy nawet 2m długości... Do drugiego końca oliwka z krętlikiem od 20 - 80g. W przypadku kamienistego dna i większych ciężarków jest to zestaw samozacinający. 6. Przynęty wymieniliście z Ozetem. Dodam, że skuteczny, a niedoceniany jest ogon 10-15 cm krąpia. Chociaż z sandaczem i jego apetytem bywa różnie, czasem konkretne sztuki gustują w ogonkach lub filetach z 7-8 cm oklejek. 7. Twardość szczytówki uzależniam od siły nurtu. I zawsze staram się, żeby jak mawiali starzy Wiślacy "zestaw nie dzwonił w nurcie' - poprzez luzowanie żyłki i odpowiednie ustawienie wędki staram się żeby wszystko było luźno, we wstecznym prądzie nawet z lekkim zwisem żyłki, a nie napięte jak struna... 8. Hamulca w kołowrotku nie odkręcam. Tak jak napisałem, zestaw "Pater Noster" jakiego używam do łowienia na martwą i filety jest samozacinajacy, więc o żadnym popuszczaniu nie ma mowy. Wielką zaletą tego zestawu jest to, że niewymiarowe ryby rzadziej głęboko łykają przynętę.
  7. Spławik praktykuje.... żeby było o czym pisać z sensem w długie zimowe wieczory Czasu rzeczywiście mało - śpię nieraz 4 godz na dobę. Taki trans wędkarski na pograniczu nirwany... Płocie uwielbiam łowić. Po niedzieli wybieram się na rekonesans na Narew. Sprawdzę czy już są. W zeszłym roku zaczęły tam żreć dopiero pod koniec sierpnia, ale ja nie mogę się już doczekać.... Bacik 5m i cztery metry głębokości lekki /2g/ uciąg, kuku na haczyku i brania... powolne "wjazdy" aż do przygięcia szczytówki jak sę człek zagapi.... malina normalnie Pozdrawiam
  8. Pożyteczny tekst Ozet. Mam jednak obawy, że tej metody można nauczyć się wyłącznie praktycznie czyli podpatrzeć. Dziękuję Bogu, że uczyłem się łowić na przepływankę w czasach kiedy o "bolonce" nikt nie słyszał. Jak teraz o tej technice czytam, to jest strasznie zawiła i skomplikowana. Za stary już jestem na naukę. Zostanę już przy tej swojej przepływance, czy to z przytrzymaniem czy bez... czy na szuranego. Albo ze śrucinką na stągiewce...
  9. Na Wisełce też da radę. Biedne będą sandacze z piaskarni
  10. I o to chodzi. Każdy łowi co i gdzie chce. Bez urazy. Ja np. mam identyczne odczucia jak czytam o łowieniu 20cm pstrążków w siurku z wodą do kolan Wygłodzone chudziny rzucają się na wszystko co się rusza. Brrrrrrrrrrr....
  11. Hubi, praska, praska. Dokładniej nie napiszę, bo mnie chłopaki z "Rusałki" zlinczują
  12. Admin zaraz mnie wywali z tematu razem z tymi zdjęciami, ale nie wytrzymam A co powiesz Woldi na takie "trzydziestaki" z burdelu ? Dodaj metr i będzie dobrze Mogą być ? A jak pięknie wyskakują nad wodę w czasie holu
  13. ..... to co napisałem nie dotyczy burdeli, gdzie każdy łowi niezależnie od wiedzy wędkarskiej i w takim wypadku być może faktycznie szczęście jest decydujące z tym, że to ma mało wspólnego z prawdziwym wędkarstwem! A tu akurat śmiem się z Tobą Woldi nie zgfodzić Nawet w burdelach jeden wędkarz ma dwa .... kontakty z rybą, a inny w tym samym czasie 15. I zaręczam, że nie jest to sprawka złośliwego albo przychylnego losu.
  14. Dzięki Koledzy za dobre słowo. Zazdraszczać tak na prawdę nie ma czego. Jestem na rybach ponad 200 razy w roku, więc od czasu do czasu coś złowię. Cudów nie ma - tylko zwykła matematyka
  15. Wczorajsze jazie na spławik mnie znudziły.... Wybrałem się dziś rano pospiningować. Wisła gwałtownie przybiera więc zamarzył mi się pierwszy w tym roku boleń. Niestety. Coś się dzieje nie tak, bo na powierzchni nie było absolutnie żadnych oznak żerowania mimo obecności drobnicy. Postanowiłem popróbować w "pół wody" i trafił się taki przyłów długości 56cm. Nie byłem specjalnie zmartwiony, że to nie rapa. Radocha była tym większa, że ryba wzięła na 8cm "ślepaka" własnoręcznej roboty Na koniec złowiłem już "świadomie" na małego woblerka jeszcze dwa kleniowe podrostki po jakieś 30cm.
  16. Niestety, Dociek nie da rady - proponowałem. Na miejscówkę trzeba dmuchać z buta ze dwa kilosy od cywilizacji. Znaczy samochodu. Ostrzeżenie o karze przyjmuję z pokorą. Od dziś będę wstawiał wyłącznie fotki ptaszków, kwiatków, ewentualnie wędki bez kołowrotka albo opakowania po haczykach
  17. Wiosna nad Wisłą rozszalała się na dobre Jazie dawno po tarle - żrą bez opamiętania. Płocie i leszcze trą się partiami i będzie tak jeszcze do czerwca. Trafiają się wychudzone ze śladami tarłowych igraszek /braki łusek, postrzępione płetwy/ i grubasy z wysypką tarłową. Bywa ciężko... Tracz nurogęś z młodymi - kocham wiosnę
  18. Chyba Cię zmartwię Moim zdaniem nie są to okazy muzealne. Podobnego sprzętu używano powszechnie jeszcze w latach 70-tych XX wieku i później. Dla zbieracza/kolekcjonera mogą stanowić jakąś wartość, chociaż konstrukcje nie są specjalnie oryginalne. Zeby uzyskać dobrą cenę, musisz to wrzucić na strych na jeszcze jakieś sto lat
  19. Panowie, zanim przejdziecie do obliczeń rozciągliwości liniowej, proponuję zwrócić uwagę skąd te ryby mają być wyholowane. O ile w wolnej od zaczepów wodzie na żyłkę o wytrzymałości 3kg można wyjąć każdego leszcza, karasia czy lina, o tyle z pola nenufarów, oczka w trzcinach, pobliża zatopionego drzewa już nie bardzo
  20. Wiesz Wind co jest najciekawsze? Docio w realu, to bardzo sympatyczny, normalny facet. Natomiast w internecie budzą się w nim demony...
  21. Rano czyli o 4.30.... było na minusie. Na trawie siwy mróz. Jak wyszło słońce leszcze zaczęły baraszkować Na razie nieśmiało, ale już było ich tyle, że musiałem iść w inne miejsce, bo co chwilę wpływały na zatopioną żyłkę odległościówki. Zbyniu, jutro namówimy sie konkretnie - "zimny" rządzi!
  22. Próbuj blisko brzegu, na płytkiej /nawet 50cm/ głębokości, przy zeszłorocznych trzcinach, zalanych krzakach itp. Wybieraj brzegi gdzie najdłużej operuje słońce - woda jest tam cieplejsza. Jeśli będziesz miał farta, w tych miejscach wypatrzysz stada krasnopiór, to pół sukcesu. O tej porze roku bez czerwonych robaków nie wychodzi się z domu na ryby Zanęta lekka, śladowa ilość. Dobra bedzie zwykła bułka tarta 0,5 kg z przyprawą do piernika. Albo zamiast przyprawy dodaj ten cudowny środek Bodzia
  23. Docio, chyba słabo dziś brały pod "tym mostem" skoro miałeś czas na takie rozważania ?
  24. Zgadza się, przy odległościówce wyważenie wędziska nie ma podstawowego znaczenia.Co do bolonki, to rzeczywiście ciężki kawałek chleba. Dlatego że na przepływankę najwygodniej łowi się stojąc. Istotna jest też właściwa pozycja - opiera się dolnik o biodro, a wędzisko trzyma na wyprostowanej ręce przy stopce kołowrotka. Zeby dolnik nie wbijał się w biodro, można tak jak ja to robię zamontować korek o większej powierzchni.
  25. Nareszcieeeeeee!!! Jest wiosna i ryby są. Od trzech dni wracam do domu tylko zjeść, trochę pospać i uzupełnić zapas zanęty...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...