Dziś, zgodnie z wędkarską procedurą, czyli wczesnym rankiem spakowałem potrzebne wędki ( i tę Nową też) do nowiuśkiego pokrowca i wyruszyłem na podbój Kanału Piaskowego. Na miejsce przybyłem ciupinkę przed 7-mą. Pełen wiary w hojność natury, bo i pogoda zapowiadała się obiecująco, przystąpiłem do wędkowania. Nad wodą, po za mną były jeszcze dwie osoby, zwane wędkarzami, którzy jak i ja usiłowali przechytrzyć sprytne rybki. Na nic zdały się stosowane wszelakie fortele jak: pinka - pinka, kukurydza - pinka, pinka biała - pinka czerwona... wreszcie: z gruntu, z nad gruntu, haczyk 16, haczyk 18 no i oczywiście: ze środka kanału i bliżej brzegu..) Po za pogodą, która dopisała w dwu i nasób, to ryby rządziły się po swojemu. Efekt końcowy: Ryb = "0"
Brań = "0"
W drodze powrotnej postanowiłem odwiedzić kanał Kanał Śledziowy i jak się okazało wędkarze i tu raczej upajali się pięknem przyrody a rybki nie chciały współpracować.