Skocz do zawartości

Badvantage

Forumowicz
  • Postów

    32
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Badvantage

  1. Z tym pierwszym miejscem to widocznie źle opisałem, otóż głębokość na nim (wg deepera) to 4 m, a pisząc dołek 1 m miałem na myśli, że właśnie od tych 4 metrów schodzi do prawie 5, znajduje się on mniej więcej po środku nurtu, drzewo- jak mniemam - jest tuż obok, a do brzegu jeszcze około 5 metrów po obydwu stronach. Takie sprostowanie małe, wybaczcie za nieprecyzyjny opis. Myślałem o bocznym troku ostatnio, kiedyś nawet łowiłem. Jednak byłem wtedy początkujący i po sporej ilości zaczepień po prostu zrezygnowałem. Być może to byłby strzał w 10, bo ostatnio zauważyłem, że woda zaczęła trochę płynąc (nadal brakuje około metra po letnich upałach, przypominam tegoroczne susze w Szwecji). Powinienem mieć jakieś oliwki z oczkami w moim sortymencie - chyba najseksowniejsze na boczny trok.
  2. Rozumiem. Nie mam dostępu do łodzi niestety. Zmuszony jestem do dalszego obławiania kanału. Cóż, mam czas, dużo czasu. Jak nie dziś to jutro;)
  3. Nie mam zamiaru się poddawać. Przeciwnie. Jednak zastosuję się do waszych zaleceń. Zmniejszę główki z 15 do 10 gramów albo nawet 7 i dam przynęcie dłużej popływać przy opadzie. A co do mojego Deeper’a to mam jego starszą wersję i tam jako takich łuków nie widać zbyt dobrze.
  4. Hmm, zdążyłem namierzyć mniej więcej stanowiska drobnicy, przebywałem nad wodą wcześnie rano, przed południem aż do 13, 14, a i czasem samym wieczorem. To co mogę stwierdzić to fakt, że najwiecej puknięć bywało właśnie przed wschodem bądź o świcie, a także między 9 a 11. To raczej takie szersze granice. Jeśli chodzi o miejscówki to najlepsze wydawały mi się dwie, jedna niedaleko ujścia w kształcie litery S - jest tam ciekawy dołek dochodzący do około metra jak i ciekawy zaczep (drzewo?), z którym zawsze przegrywam walkę, a obok dołka spora jakby zatoczka po jednej i drugiej stronie kanału, brzegi wybrane szerzej przez wodę. Druga miejscówka jest na prostym odcinku kanału, gdzie od mojej strony porośnięta przez rośliny z dość delikatnym zejściem dna, aż do środka kanału przy głębokości nawet do 5 metrów w tym miejscu. Dno na obydwu miejscach jest mieszane. Czuję to na kiju. Trafiają się też mniejsze zaczepy, jakby kamienie albo stare kłody drzew, dość twarde. P.S. Kurczę, jak się cieszę, że akurat wybrałem to forum do poruszenia tematu. Naprawdę czytając inne wędkarskie fora nie liczyłem na tak fachowe porady ludzi doświadczonych. Wielkie dziękuję;)
  5. Kurczę, nie myślałem o tym w ten sposób. Zgadzało by się. Ostatnio spotkałem, poraz kolejny właściwie, miejscowego wędkarza i wymieniliśmy kilka słów. Mówił, że złapał jakiś czas temu sandacza ale małego. Co do echosondy to posiadam ale właśnie produkt tylko podobny - deeper. Sprawdzał mi się do poszukiwania dołków czy sprawdzania głębokości. Ale wielkości ryb nie da rady dobrze ocenić - nie nadaje się do tego zupełnie. Tylko jeszcze jedno zdanie, co ciekawe, ryba woli uderzyć w większe (12 cm)i cięższe gumy niż w te mniejsze i lżejsze (8-10). Aktualizacja: zapomniałem dopisać, że w jeziorze, do którego wpada kanał pływają większe sztuki sandacza. Tylko z tego co wiem to raczej w środkowej i południowej jego części. Ujście i sam kanał znajduje się na północy. Co do tych szczupaków, to jak by ktoś był ciekawy o porę dnia brań tych największych: Pierwszy: godzina 10, lekki wiatr, temperatura powyżej 0°C, po przymrozku rannym. Drugi: godzina 6:20, jeszcze noc, temperatura około 3-4°C, bezwietrznie. I jeszcze jedno, dziękuję za tą odpowiedź. Jednak doświadczenie robi swoje (moje to dopiero około 5 lat).
  6. Witam. Jestem nowy na forum. Chciałbym opisać pewien problem dotyczący sandacza. Zacznę od tego, że mieszkam w Szwecji. Łowię ostatnio na kanale łączącym dwa jeziora - wędkarskie eldorado;) Owy kanał jest dość spory, szeroki na około 15- miejscami 20 metrów. Głębokość waha się od około 2 m przy ujściu do nawet 6-7 m na zakolach. Jest w nim też sporo zagłębień - jak wspomniałem, super woda. Cały problem polega na tym, że za nic nie mogę złowić sandacza. Napiszę więcej, ostatnio padła moja życiówka, a właściwie to dwie. Szczupak: najpierw 106 cm, a już za tydzień 108 cm. Mało tego, w ciągu 5 godzin wyholowałem 14 albo 15 (pogubiłem się w liczeniu) szczupaków idąc wzdłuż kanału. W miedzy czasie wpadały okonie, niektóre nawet spore. Naprawdę woda jest boska. A jeśli chodzi o sandacza to tylko „pstryk”, zacięcie i... pusto. W moim przypadku tylko opad wchodzi w grę. Gumy zbroję hakami 2/0, 3/0, do tego kotwica mniej więcej pod spodem gumy na wysokości mniej więcej haka. Zupełnie nie rozumiem czemu tak się dzieje. Jakby tylko podgryzał przynęty i natychmiast je wypluwał. Czasami udawało mi się go holować ale około 5 sekund najdłużej. Ma ktoś może jakieś spostrzeżenia w tym temacie? Czy wy też miewaliście takie przypadki? Dodam tylko, że dzieje się tak od około dwóch miesięcy.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...