Skocz do zawartości

Badvantage

Forumowicz
  • Zawartość

    16
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

9

O Badvantage

  • Tytuł
    Początkujący
  • Urodziny 19 Lipiec

Informacje o profilu

  • Imię
    Marcin
  • Lokalizacja
    Szwecja
  1. Badvantage

    Co z tym sandaczem?

    Zapoznam się z tematem po pracy. Ale na ten rok już chyba wystarczy moich wypadów. Zimowa aura wpędzić mnie może w nielada chorubsko więc czas najwyższy powiedzieć stop. Rybki odpoczną ode mnie a ja od nich. Będzie czas na przemyślenia, wyciągnięcie wniosków i przygotowanie przed wiosną. Wielkie podziękowania chłopaki za Wasze cenne rady i podzielenie się podpartą doświadczeniem wiedzą, szacunek;) A ja sam napewno dam znać kiedy już wybiorę się znowu nad wodę. Pozdrawiam i wesołych świąt rzyczę!
  2. Badvantage

    Co z tym sandaczem?

    No ja jak pisałem, kiedyś próbowałem ale te zaczepy... Mam drugą wędkę tylko muszę dokupić kołowrotek i pewnie wypadało by spróbować ponownie. A jeszcze jedno, jakie mniej więcej długości preferujesz? W sensie długość bocznego troka i długość do przynęty.
  3. Badvantage

    Co z tym sandaczem?

    A tak zapytam, też łowisz z opadu? I jakie przynęty wybierasz?
  4. Badvantage

    Co z tym sandaczem?

    Jotes - wielki szacun dla wędkarzy z takimi umiejętnościami, ja jeszcze „raczkuję” w tym temacie. Fakt, jestem młody ale śmiem uważać, że nabrałem też sporo pokory. Wcale nie uważam, że pozjadałem wszystkie rozumy. Uczę się i chcę dalej szlifować umiejętności jak i zdobywać wiedzę. Poniekąd po to właśnie zacząłem ten temat. Narazie nie mam dostępu do łodzi, a w tej chwili nie mam możliwość ponoszenia dość sporych kosztów z nią związanych. Wszystko w swoim czasie. Korzystam więc teraz z tego co jest mi dane. A myśle, że próbować należy. I czekać na ten moment kiedy zostanie mi dane wyciągnąć pierwszego sandacza.
  5. Badvantage

    Co z tym sandaczem?

    Dziś znowu byłem nad kanałem. No szczupaków chyba 12 znowu. Za to okonie biły jak głupie. Założyłem paproszka czerwonego na 5 gramowej główce. Połowę z nich zaczepiałem pod pysk ku mojemu zdziwieniu. Jotes - tak, chyba masz rację, jak pisałem używałem dość małych rozmiarów haków przy długich przynetach, pewnie biją za ogon, a hak daleko i po prostu wyrywam z pyska. Natomiast posłuchałem kilku Waszych porad i prowadziłem „masakrycznie” wolno przynętę, z pojedynczym podbiciem na miękkim dnie lub bez podbicia na twardszym. I nie zakładałem już kotwic u dołu. Efektem tego było 3 mocne zatrzymania przynęty tuż przy samym brzegu, pod nogami prawie. Jakby zaczep ale guma za każdym razem prawie zdjęta z haka. Myśle Ok, mam już fioła na ich punkcie, wydaje mi się, iż to muszą być zaczepy gdzie guma się po prostu klinuje miedzy i dlatego jest zdjęta. Ale nie, ostatni taki przypadek, znowu zatrzymanie pod nogami, wędka się ugina, zacinam i mocny, gwałtowny odjazd w lewo, na oko 2 metry. Guma zdjęta, ryby nie ma. Wbiosek z tego taki, iż te zaczepy pływają;) Myślę, że muszę zmienić w ogóle nieskuteczne kotwice na właśnie przepis kolegi jungu. Haczyk w ogonie na przewleczonej przez gumę plecionce. Być może to będzie metoda na sukces. Na pocieszenie padł jeden piękny szczupak, który dał mi naprawdę niezłego kopniaka. Pierwszy raz w życiu miałem przyjemność tak ostro walczyć z rybą. Łowiłem już pstrągi takie po 50-60 cm i nie powiem, jest zabawa, ale ten „kolega” pokazał w pełni na co go stać. Aż ręka bolała;) A oto i zdobycz:
  6. Badvantage

    Co z tym sandaczem?

    Byłem dziś nad wodą i muszę stwierdzić, że w miejscach, które przedstawiłem drobnica pływa jak gdyby nigdy nic;) Efekt dzisiejszego pobytu (niecałe 4 godziny) to 5 szczupaków w tym jeden ponad 95 cm. Nie miałem miarki co prawda ale zaznaczyłem wcześniej na podbieraku (106 cm zaznaczone wcześniej, bo jak zwykle skleroza nie boli i miarka leży w domu). Dziś założyłem ciekawą przynętę - coś na wzór babki. Ok 12-14 cm długości, hak 5/0 plus kotwica przy ogonie co zaowocowało właśnie tą 95-ką. Dorzucę zdjęcie, niestety nie zmieścił mi się w kadr (będąc samemu na rybach ciężko zrobić sekfie z metrową rybą).
  7. Badvantage

    Co z tym sandaczem?

    Kurczę no, co mogę powiedzieć, zapraszam;) Dodatkowo przepisy jakie tu obowiązują zabraniają połowu sandacza i tylko sandacza przez miesiąc maj. Nie ma ani słowa o szczupaku czy innych drapieżnikach/ białorybu. Jednak podejście do wędkowania jest zupełnie inne, większość ryb zostaje wypuszczanych oprócz właśnie białorybu. W miejscach gdzie ja łowię jest raczej nakazane by takie ryby nie wracały do wody. Tu podaję link do strony jeziora gdzie wpada „mój” kanał: Kurczę, muszę się jeszcze dużo nauczyć jeśli chodzi o wędkowanie. Ale dziękuje za Wasze cenne porady. Co do przynęt to raczej od razu zmieniam po pustym zacięciu. Zbroję tak dlatego, że właśnie nie mogłem zaciąć żadnego sandacza. Byłem przekonany, że to pomoże. Sporo nabrałem też nawyków od tutejszych. Nie zabieram już prawie wcale ryb do domu. Staram wypuszczać się je w jak najlepszej kondycji. Choć kiedyś zabierałem sporo szczupaków, nie powiem, że nie, bo bym skłamał. Podoba mi się ich podejście: weź tyle ile jesteś w stanie zjeść - zjeść, nie mrozić;)
  8. Badvantage

    Co z tym sandaczem?

    To także by się zgadzało. Byłem niedawno na wspomnianej wcześniej wodzie z kolegą. Pierwszy jego rzut i potężne uderzenie. Niestety nie udało się przebić pyska. Po wyjęciu przynęty z wody widzieliśmy ogromną dziurę w gumie, na boku. Szczupak takich nie zostawia. Po szczupłym przynęty są raczej pocięte. A już na pewno nie pojedyncze dziury prawie na wylot.
  9. Badvantage

    Co z tym sandaczem?

    Żeby sprecyzować wysyłam zdjęcie. Czarne x to miejsca, skąd do kąd mam możliwość rzucania. Zielona strzałka to kierunek nurtu. Niebieskie to właśnie te zatoczki. Czerwone to właśnie ten dołek mniej więcej. Gdzie głębokość wokół to około 4 metrów, a w dołku spadek do 5. Za dołkiem czyli w stronę przeciwnego brzegu leży właśnie to niby drzewo, ale pewności nie mam, sonda nie pokazuje niczego konkretnego więc strzelam, że to drzewo, bo jak wspominałem - zrywam po każdym zaczepieniu. Ale nie o zaczepach rozmowa. We wspomnianym dołku i obok w moją stronę miewałem właśnie większość „pstryknięć”. Mniemam więc, że tam właśnie ryba przesiaduje. A szczupak 106 cm połakomił się właśnie od strony dołka przy samej burcie, w tym miejscu poza dwoma zatoczkami są same ściany.
  10. Badvantage

    Co z tym sandaczem?

    Z tym pierwszym miejscem to widocznie źle opisałem, otóż głębokość na nim (wg deepera) to 4 m, a pisząc dołek 1 m miałem na myśli, że właśnie od tych 4 metrów schodzi do prawie 5, znajduje się on mniej więcej po środku nurtu, drzewo- jak mniemam - jest tuż obok, a do brzegu jeszcze około 5 metrów po obydwu stronach. Takie sprostowanie małe, wybaczcie za nieprecyzyjny opis. Myślałem o bocznym troku ostatnio, kiedyś nawet łowiłem. Jednak byłem wtedy początkujący i po sporej ilości zaczepień po prostu zrezygnowałem. Być może to byłby strzał w 10, bo ostatnio zauważyłem, że woda zaczęła trochę płynąc (nadal brakuje około metra po letnich upałach, przypominam tegoroczne susze w Szwecji). Powinienem mieć jakieś oliwki z oczkami w moim sortymencie - chyba najseksowniejsze na boczny trok.
  11. Badvantage

    Co z tym sandaczem?

    Rozumiem. Nie mam dostępu do łodzi niestety. Zmuszony jestem do dalszego obławiania kanału. Cóż, mam czas, dużo czasu. Jak nie dziś to jutro;)
  12. Badvantage

    Co z tym sandaczem?

    Nie mam zamiaru się poddawać. Przeciwnie. Jednak zastosuję się do waszych zaleceń. Zmniejszę główki z 15 do 10 gramów albo nawet 7 i dam przynęcie dłużej popływać przy opadzie. A co do mojego Deeper’a to mam jego starszą wersję i tam jako takich łuków nie widać zbyt dobrze.
  13. Badvantage

    Co z tym sandaczem?

    Hmm, zdążyłem namierzyć mniej więcej stanowiska drobnicy, przebywałem nad wodą wcześnie rano, przed południem aż do 13, 14, a i czasem samym wieczorem. To co mogę stwierdzić to fakt, że najwiecej puknięć bywało właśnie przed wschodem bądź o świcie, a także między 9 a 11. To raczej takie szersze granice. Jeśli chodzi o miejscówki to najlepsze wydawały mi się dwie, jedna niedaleko ujścia w kształcie litery S - jest tam ciekawy dołek dochodzący do około metra jak i ciekawy zaczep (drzewo?), z którym zawsze przegrywam walkę, a obok dołka spora jakby zatoczka po jednej i drugiej stronie kanału, brzegi wybrane szerzej przez wodę. Druga miejscówka jest na prostym odcinku kanału, gdzie od mojej strony porośnięta przez rośliny z dość delikatnym zejściem dna, aż do środka kanału przy głębokości nawet do 5 metrów w tym miejscu. Dno na obydwu miejscach jest mieszane. Czuję to na kiju. Trafiają się też mniejsze zaczepy, jakby kamienie albo stare kłody drzew, dość twarde. P.S. Kurczę, jak się cieszę, że akurat wybrałem to forum do poruszenia tematu. Naprawdę czytając inne wędkarskie fora nie liczyłem na tak fachowe porady ludzi doświadczonych. Wielkie dziękuję;)
  14. Badvantage

    Co z tym sandaczem?

    Kurczę, nie myślałem o tym w ten sposób. Zgadzało by się. Ostatnio spotkałem, poraz kolejny właściwie, miejscowego wędkarza i wymieniliśmy kilka słów. Mówił, że złapał jakiś czas temu sandacza ale małego. Co do echosondy to posiadam ale właśnie produkt tylko podobny - deeper. Sprawdzał mi się do poszukiwania dołków czy sprawdzania głębokości. Ale wielkości ryb nie da rady dobrze ocenić - nie nadaje się do tego zupełnie. Tylko jeszcze jedno zdanie, co ciekawe, ryba woli uderzyć w większe (12 cm)i cięższe gumy niż w te mniejsze i lżejsze (8-10). Aktualizacja: zapomniałem dopisać, że w jeziorze, do którego wpada kanał pływają większe sztuki sandacza. Tylko z tego co wiem to raczej w środkowej i południowej jego części. Ujście i sam kanał znajduje się na północy. Co do tych szczupaków, to jak by ktoś był ciekawy o porę dnia brań tych największych: Pierwszy: godzina 10, lekki wiatr, temperatura powyżej 0°C, po przymrozku rannym. Drugi: godzina 6:20, jeszcze noc, temperatura około 3-4°C, bezwietrznie. I jeszcze jedno, dziękuję za tą odpowiedź. Jednak doświadczenie robi swoje (moje to dopiero około 5 lat).
  15. Witam. Jestem nowy na forum. Chciałbym opisać pewien problem dotyczący sandacza. Zacznę od tego, że mieszkam w Szwecji. Łowię ostatnio na kanale łączącym dwa jeziora - wędkarskie eldorado;) Owy kanał jest dość spory, szeroki na około 15- miejscami 20 metrów. Głębokość waha się od około 2 m przy ujściu do nawet 6-7 m na zakolach. Jest w nim też sporo zagłębień - jak wspomniałem, super woda. Cały problem polega na tym, że za nic nie mogę złowić sandacza. Napiszę więcej, ostatnio padła moja życiówka, a właściwie to dwie. Szczupak: najpierw 106 cm, a już za tydzień 108 cm. Mało tego, w ciągu 5 godzin wyholowałem 14 albo 15 (pogubiłem się w liczeniu) szczupaków idąc wzdłuż kanału. W miedzy czasie wpadały okonie, niektóre nawet spore. Naprawdę woda jest boska. A jeśli chodzi o sandacza to tylko „pstryk”, zacięcie i... pusto. W moim przypadku tylko opad wchodzi w grę. Gumy zbroję hakami 2/0, 3/0, do tego kotwica mniej więcej pod spodem gumy na wysokości mniej więcej haka. Zupełnie nie rozumiem czemu tak się dzieje. Jakby tylko podgryzał przynęty i natychmiast je wypluwał. Czasami udawało mi się go holować ale około 5 sekund najdłużej. Ma ktoś może jakieś spostrzeżenia w tym temacie? Czy wy też miewaliście takie przypadki? Dodam tylko, że dzieje się tak od około dwóch miesięcy.
×