Badvantage
Forumowicz-
Postów
32 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Badvantage
-
Także się dołączam i rzyczę wesołych, pogodnych i ciepłych świąt Bożego Narodzenia w rodzinnej atmosferze oraz dobrego nowego roku. Powodzenia w wędkarskich wypadach i połamania kija, ryb nieskończoności, a także zdrowia.
-
Ładny szczupak, gratulacje! Co do wędziska to już napisałem wszystko co mogłem napisać, nie będę dalej brnął. W każdym bądź razie, jeśli chodzi o hamulec, to robię w taki sposób, że na kijach miękkich i lekkich mocno zakręcam, na wędce sztywnej jest raczej tak w sam raz lub nawet troche luźniej, po prostu wydawało mi się to logiczne. A co do wyboru wędki to chyba najlepiej by było gdyby Filip odwiedził sklep wędkarski (fizycznie, a nie przez przeglądarkę;)) i tam wybrał coś co mu się spodoba, zarówno lżejsze jak i cięższe kije. Każdy ma inne upodobania, wybrać więc powinien sam tak myślę. Pomachać trochę i zobaczyć z czym czuje się lepiej.
-
No widzisz, ilu ludzi tyle opinii. Jedni trzymają kołowrotek skręcony do zacięcia, a inni od razu wolą by był „tak w sam raz”. Nie zamierzam iść w zaparte czy się o to wykłócać, taka wędka to tylko moja sugestia. A już po Waszych postach widać, że zostałem przegłosowany;) Chcę też zaznaczyć, że nie jestem jakimś fanem tej marki, po prostu mam i wiem, że jest bardzo wytrzymały, sam się o tym przekonałem, nic dodać, nic ująć. I zgadzam się co do tego, że lżejszym sprzętem dużo przyjemniej się łowi. Tylko jak pisałem, myśle sobie, że kolega jest początkujący, a po sobie wiem, że kiedy to ja zaczynałem zdecydowanie wolałem mocniejsze kije.
-
No z jeden strony napewno tak, a z drugiej to w każde wakacje jestem w Polsce, w wiosce obok Krasnegostawu i obławiam „mój” ukochany Wieprz. Wyrobiłem sobie kartę wędkarską, bo kłusowników nie cierpię, a robiąc to samo byłbym zwykłym hipokrytą. Wracając do tematu, to właśnie tam natrafiam na bardzo dużą ilość zaczepów, czy to na spinning czy zasiadając w nocy przy gruntówce. Pozwolę sobie wspomnieć dwa przypadki z właśnie Wieprza, jeden mój, drugi znajomego. Otóż obrzucając wodę moją lekką okoniową wędką (3-12 gramów CW), pewnego wieczora trafiłem na zaskakujący zaczep. Nie czułem zupełnie niczego, puknięcia czy szarpnięcia, a na takim kijku wręcz powinienem był. Po opadzie, chcąc kolejny raz podbić przynętę poczułem „zaczepowy” opór. Zaciąłem oczywiście i nic. Guma martwa jakby zaczep. Ok myślę, odstrzęlę może i pójdzie. Podjąłem dwie próby. Trwało to może z 10 sekund. Nagle jak to coś wyrwało w górę rzeki to myślałem, że już po kiju. Dokładnie wiedziałem już co to za ryba i czego mogę się spodziewać. Kołowrotek skręcony prawie na maksa, bo przy zacięciach warto by taki był. Nie zdążyłem nawet poluzować hamulca. Ryba odjeżdżała w niesamowitym tempie. Wędka wygięta bardzo mocno. Nie wiedziałem co zrobic, a nie chciałem uszkodzić ani wędki ani „korbki”. Pomyślałem sobie, że powalczę ale zapomniałem, że kilka metrów dalej, przy brzegu rośnie drzewo. Na szczęście hak zbrojący gumę nie wytrzymał. Została sama główka. W tamtym dniu miałem nawiniętą plecionkę 0,14. Okazała się bardzo mocna. Drugi przypadek to kolega łowiący na trupka bodajże, nie pamietam dokładnie. Po zacięciu suma walka wyglądała podobnie tyle, że właśnie zbyt delikatne wędzisko nie wytrzymało. Być może jest w tym trochę autosugestii ale staram opierać się na swoim doświadczeniu dlatego myśle, że jest to ciekawy wybór za taką cenę.
-
Ośmielę się twierdzić, że wcale nie. Kolega napisał, że na szczupaki i tylko tyle, myśle sobie więc, że jest bardzo początkujący. A taka wędka naprawdę spisze się dobrze dla początkującego. Może wybrać np do 40 gramów CW ale i tak sądzę, że raczej zacznie od blach czy innych cięższych przynęt. Raczej nie będzie się bawił jako „przedszkolak” w finezyjne prowadzenie przynęt (chodź i mi do tego dalego). Tym bardziej jeśli bedzie trafiał na rożnego rodzaju zaczepy. Mocny kij uchroni go przed jego „kontuzją”. W miarę zdobywania doświadczenia zapewne zafunduje sobie inny, a ten bardzo dobrze posłuży do trollingu np lub nawet na suma. Wada to może tylko długość. Przy zamieszczaniu postu jakoś to przeoczyłem, przepraszam. Idealny myślę to właśnie 2,40m. Mogę się mylić oczywiście ale co by nie mówić, mam jeden z tej serii i gorąco polecam;)
-
Do 200 zł to mogę polecić Ron Thompson Tyran. Napewno coś znajdziesz. Np. ten oto kijek. Posiadam jeden o długości 2,40 m i CW 40-100 gramów. Śmiem twierdzić, że niezniszczalny;) Dobry wybor za tą cenę wg mnie. Mój jest bardzo mocny, mam wrażenie, że śmiało mógłbym na nim dźwigać do góry wiadro pełne wody. I całkiem niezłe przelotki ma. Nawet z grubą plecionką przynęta leci swobodnie. Mam oczywiście jeden ze starszych modeli, więc jeśli nic nie zmieniono w jakości to brać w ciemno.
-
No to powiem Panowie, że w latach osiemdziesiątych to mnie jeszcze na świecie nie było;), a dopiero pod koniec dziewięćdziesiątych coś tam miałem odczynienia z wędkowaniem. I faktycznie nie pamietam ażeby ktoś posiadał plecionkę w asortymencie. Dopiero gdzieś około lat 2000-2005 mój tato miał plecionkę na szpuli kołowrotka. Ale wtedy ja nie interesowałem się wędkarstwem. Co prawda miałem jakieś tam szczenięce podrygi ale dopiero na dobre „utonąłem” w tym po przyjeździe do Szwecji. Jakoś mnie tutejsi znajomi namówili i (co dziwne) moja żona. Od tamtej pory zdążyłem już nauczyć się szukać szczupaków czy okoni, a nawet pstrąga, co prawda w komercyjnym zbiorniku ale zawsze coś. A od wakacji właściwie usiłuje znaleźć sposób na sandacza, kiedy to z kolegą wybieraliśmy się na wieczorki nad kanał. I uwierzcie mi na słowo, że o godzinie mniej więcej 21:30 w sierpniu w „moim kanale” woda się gotuje, a ukleje aż do góry skaczą. Woda jest piękna, presja wędkarska nie zbyt duża, eldorado;)
-
Używam teraz żyłki, bo plecionka plus rozmiar przelotek na mojej wędce przy tej temperaturze (0 i mniej) nie pozwala mi ani rzucać ani zwijać linki. Żyłkę miałem wcześniej jakąś tanią ale kiedy zobaczyłem, że się rozciąga dość mocno natychmiast zmieniłem na Berkeley - kolosalna różnica, bardzo podobna do plecionki. Nie pamietam teraz jaki to model ale czuję znaczną poprawę. No i zdecydowanie lepiej wychodzą mi zacięcia. Rybę czuję około kilku sekund zanim spadnie, wcześniej spad następował niemalże natychmiast.
-
Wszystko się zgadza oprócz tego, że będę zbroił gumy, a nie woblery. Mam kilka woblerów Rapala i tam kotwice są dobre raczej - tak sądzę. Jak pisałem wcześniej, nie miałem haków akurat dlatego użyłem kotwic.
-
No tak też właśnie myślę. Te piątki zdecydowanie za duże. Chociaż pewnie zakupię kilka sztuk mniejszych to i tak postawię raczej na pojedyńcze haki. Myślę, że będą lepsze, bo po pierwsze lżejsze, a po drugie powinny mniej zaburzać pracę przynęty. A w ogóle to wejdę do sklepu i powiem: dajcie mi najostrzejsze haki jakie macie;)
-
Co fakt to fakt - te z Jula dużo tańsze;) Na święta przyjeżdżam do kraju to zamierzam zrobić większe zakupy. A osełka bardzo ciekawa. Pewnie też zakupię.
-
Używam kija z akcją ultra fast. Kołowrotek zakręcam na maxa zawsze, luzuję podczas holu. Co do zacięcia powtórnego to zrobiłem tak raz i nie pomogło. Ryba zaraz spadła. Myślę że te kotwice to naprawdę syf po tym co zobaczyłem. Próbowałem ostrzyć pilnikiem ale bez większych efektów niestety. Może pózniej poszukam tej kotwicy i zrobię zdjęcie, sami zobaczycie. Wiec od razu przestrzegam. Nie ma co. Może na szczupaka się nadają ale i na większego to chyba nie zabradzo bo się rozegnie.
-
Rozumiem. Savage - seria custom ma kije o podobnych długościach. Ale jeśli ma być Konger to Ok;)
-
Cześć. Ja poleciłbym Ci kijek ze stajni Savage Gear. Jedyną barierą jest cena. Finezze Soft Lure Wersja 250 cm 3-15 gramów. Sam mam dwa podobne, tyle że ze starszej serii. Na wędzisku 3-12 gramów wyholowałem metrowego szczupaka bez żadnych problemów. Bywały też spore pstrągi. Zabawa wyśmienita. Wędziska pracują doskonale w mojej opinii. Wadą może być dość mała pierwsza przelotka. Chociaż mi wcale nie przeszkadza (używam kołowrotka z mała szpulą). I jeśli lubisz dłuższy dolnik to one takowych nie mają. Choć wg mnie to zaleta, przy spinningu by mi przeszkadzał raczej. Rzucać nimi możesz i cięższe przynęty jak blacha właśnie. Ale tu trzeba uważać. Obszerniej ale wolniej żeby nie uszkodzić. I mogę Ci zagwarantować, że poczujesz na rękojeści niemalże każde nawet najdrobniejsze puknięcie. Tylko ta cena... Co do Kongera to się nie wypowiem, chociaż wyglada fajnie;)
-
Kołowrotek do 400 zł
Badvantage odpowiedział Mateusz Rogowski wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Witaj. Jeśli nie kupiłeś jeszcze żadnego to osobiście mogę polecić sprzęt Okuma. Sam mam dwa. Jeden już 6 lat, drugi około 4-5, nie pamietam;) I mogę powiedzieć, że są pancerne. Pierwszy przeżył podeptanie w nocy;) Drugi nie ima się ani deszczu, błota czy piasku;) Nadal pracuje cicho. Co do modelu to nie pamiętam ja stawiam na kołowrotki Okuma. -
Witajcie ponownie. Nie wytrzymałem, byłem na rybkach. Dostosowałem się do waszych porad i efektem było 5 brań pod rząd. Ale od początku, pomijając już szczupaki i okonie. Gumy przezbroiłem, główki 10 gramów 5/0 i 7 gramów 4/0. Do tego zdecydowałem się umieścić hak w ogonie dowiązany plecionką, przewleczony igłą przez przynętę. Niestety miałem tylko kotwice kupione w Jula. I tu leży cały problem. Otóż kotwice te (już wiem napewno) są kiepskiej jakości. Po pierwszym zacięciu ryba spadła. Drugie już lepsze ale przy samym brzegu spad. Trzecie podejście i jest! Hol długi ale jak za pierwszym razem, rybka się wypięła przy samym brzegu. Ok, kolejna zmiana przynęty ale... Postanowiłem przyjrzeć się kotwicy w ogonie, i co?! Nowa, wyjęta prosto z pudełka, a jej grot po zacięciu wyglądał jak bym conajmniej targał przynętę po kamieniach. Nie dość, że wcale nie ostry to jakby zaklepany młotkiem, masakra. Skutki oszczędzania chyba;) Słyszałem od kolegi, że warto zainwestować w kute haki Gamakatsu. Możecie je polecić lub inne marki?
-
Zapoznam się z tematem po pracy. Ale na ten rok już chyba wystarczy moich wypadów. Zimowa aura wpędzić mnie może w nielada chorubsko więc czas najwyższy powiedzieć stop. Rybki odpoczną ode mnie a ja od nich. Będzie czas na przemyślenia, wyciągnięcie wniosków i przygotowanie przed wiosną. Wielkie podziękowania chłopaki za Wasze cenne rady i podzielenie się podpartą doświadczeniem wiedzą, szacunek;) A ja sam napewno dam znać kiedy już wybiorę się znowu nad wodę. Pozdrawiam i wesołych świąt rzyczę!
-
No ja jak pisałem, kiedyś próbowałem ale te zaczepy... Mam drugą wędkę tylko muszę dokupić kołowrotek i pewnie wypadało by spróbować ponownie. A jeszcze jedno, jakie mniej więcej długości preferujesz? W sensie długość bocznego troka i długość do przynęty.
-
A tak zapytam, też łowisz z opadu? I jakie przynęty wybierasz?
-
Jotes - wielki szacun dla wędkarzy z takimi umiejętnościami, ja jeszcze „raczkuję” w tym temacie. Fakt, jestem młody ale śmiem uważać, że nabrałem też sporo pokory. Wcale nie uważam, że pozjadałem wszystkie rozumy. Uczę się i chcę dalej szlifować umiejętności jak i zdobywać wiedzę. Poniekąd po to właśnie zacząłem ten temat. Narazie nie mam dostępu do łodzi, a w tej chwili nie mam możliwość ponoszenia dość sporych kosztów z nią związanych. Wszystko w swoim czasie. Korzystam więc teraz z tego co jest mi dane. A myśle, że próbować należy. I czekać na ten moment kiedy zostanie mi dane wyciągnąć pierwszego sandacza.
-
Dziś znowu byłem nad kanałem. No szczupaków chyba 12 znowu. Za to okonie biły jak głupie. Założyłem paproszka czerwonego na 5 gramowej główce. Połowę z nich zaczepiałem pod pysk ku mojemu zdziwieniu. Jotes - tak, chyba masz rację, jak pisałem używałem dość małych rozmiarów haków przy długich przynetach, pewnie biją za ogon, a hak daleko i po prostu wyrywam z pyska. Natomiast posłuchałem kilku Waszych porad i prowadziłem „masakrycznie” wolno przynętę, z pojedynczym podbiciem na miękkim dnie lub bez podbicia na twardszym. I nie zakładałem już kotwic u dołu. Efektem tego było 3 mocne zatrzymania przynęty tuż przy samym brzegu, pod nogami prawie. Jakby zaczep ale guma za każdym razem prawie zdjęta z haka. Myśle Ok, mam już fioła na ich punkcie, wydaje mi się, iż to muszą być zaczepy gdzie guma się po prostu klinuje miedzy i dlatego jest zdjęta. Ale nie, ostatni taki przypadek, znowu zatrzymanie pod nogami, wędka się ugina, zacinam i mocny, gwałtowny odjazd w lewo, na oko 2 metry. Guma zdjęta, ryby nie ma. Wbiosek z tego taki, iż te zaczepy pływają;) Myślę, że muszę zmienić w ogóle nieskuteczne kotwice na właśnie przepis kolegi jungu. Haczyk w ogonie na przewleczonej przez gumę plecionce. Być może to będzie metoda na sukces. Na pocieszenie padł jeden piękny szczupak, który dał mi naprawdę niezłego kopniaka. Pierwszy raz w życiu miałem przyjemność tak ostro walczyć z rybą. Łowiłem już pstrągi takie po 50-60 cm i nie powiem, jest zabawa, ale ten „kolega” pokazał w pełni na co go stać. Aż ręka bolała;) A oto i zdobycz:
-
Byłem dziś nad wodą i muszę stwierdzić, że w miejscach, które przedstawiłem drobnica pływa jak gdyby nigdy nic;) Efekt dzisiejszego pobytu (niecałe 4 godziny) to 5 szczupaków w tym jeden ponad 95 cm. Nie miałem miarki co prawda ale zaznaczyłem wcześniej na podbieraku (106 cm zaznaczone wcześniej, bo jak zwykle skleroza nie boli i miarka leży w domu). Dziś założyłem ciekawą przynętę - coś na wzór babki. Ok 12-14 cm długości, hak 5/0 plus kotwica przy ogonie co zaowocowało właśnie tą 95-ką. Dorzucę zdjęcie, niestety nie zmieścił mi się w kadr (będąc samemu na rybach ciężko zrobić sekfie z metrową rybą).
-
Kurczę no, co mogę powiedzieć, zapraszam;) Dodatkowo przepisy jakie tu obowiązują zabraniają połowu sandacza i tylko sandacza przez miesiąc maj. Nie ma ani słowa o szczupaku czy innych drapieżnikach/ białorybu. Jednak podejście do wędkowania jest zupełnie inne, większość ryb zostaje wypuszczanych oprócz właśnie białorybu. W miejscach gdzie ja łowię jest raczej nakazane by takie ryby nie wracały do wody. Tu podaję link do strony jeziora gdzie wpada „mój” kanał: Kurczę, muszę się jeszcze dużo nauczyć jeśli chodzi o wędkowanie. Ale dziękuje za Wasze cenne porady. Co do przynęt to raczej od razu zmieniam po pustym zacięciu. Zbroję tak dlatego, że właśnie nie mogłem zaciąć żadnego sandacza. Byłem przekonany, że to pomoże. Sporo nabrałem też nawyków od tutejszych. Nie zabieram już prawie wcale ryb do domu. Staram wypuszczać się je w jak najlepszej kondycji. Choć kiedyś zabierałem sporo szczupaków, nie powiem, że nie, bo bym skłamał. Podoba mi się ich podejście: weź tyle ile jesteś w stanie zjeść - zjeść, nie mrozić;)
-
To także by się zgadzało. Byłem niedawno na wspomnianej wcześniej wodzie z kolegą. Pierwszy jego rzut i potężne uderzenie. Niestety nie udało się przebić pyska. Po wyjęciu przynęty z wody widzieliśmy ogromną dziurę w gumie, na boku. Szczupak takich nie zostawia. Po szczupłym przynęty są raczej pocięte. A już na pewno nie pojedyncze dziury prawie na wylot.
-
Żeby sprecyzować wysyłam zdjęcie. Czarne x to miejsca, skąd do kąd mam możliwość rzucania. Zielona strzałka to kierunek nurtu. Niebieskie to właśnie te zatoczki. Czerwone to właśnie ten dołek mniej więcej. Gdzie głębokość wokół to około 4 metrów, a w dołku spadek do 5. Za dołkiem czyli w stronę przeciwnego brzegu leży właśnie to niby drzewo, ale pewności nie mam, sonda nie pokazuje niczego konkretnego więc strzelam, że to drzewo, bo jak wspominałem - zrywam po każdym zaczepieniu. Ale nie o zaczepach rozmowa. We wspomnianym dołku i obok w moją stronę miewałem właśnie większość „pstryknięć”. Mniemam więc, że tam właśnie ryba przesiaduje. A szczupak 106 cm połakomił się właśnie od strony dołka przy samej burcie, w tym miejscu poza dwoma zatoczkami są same ściany.
