Panowie, nie rozśmieszajcie mnie. Wędkarz nie jest problemem, nawet jeśli zabiera dozwoloną ilość ryby codziennie. Jeśli zabiera 30kg leszcza każdego dnia to już nie jest wędkarzem tylko kłusownikiem. Do tego, tego typu mięsiarze to stare dziady, których jest coraz mniej. Młode osoby nie pakują zamrażarek rybami.
Poza tym, leszcza nie brakuje w łowiskach i nie zacznie brakować BO NIE MA JUŻ DRAPIEŻNIKA w polskich wodach. A nie ma go dlatego, bo zarząd PZW to skorumpowana pozostałość po komunie. Zanim mnie tu zaczniecie cytować i ich bronić polecam obejrzeć film z lutego tego roku relacjonującego powody, dla których został ten zarząd odwołany. Trwa on 45min i wymienia takie rzeczy jak "ponad 2 mln złotych przeznaczonych na premie dla zarządu", "obsadzanie stanowisk osobami bez kwalifikacji", "stwarzanie nowych stanowisk bez ich opisu". A to wszystko za nasze pieniądze, które mogły zostać wydane na kontrole, zarybianie, wyłączanie wymarłych zbiorników z użytku na kilka lat. Dodam od siebie, że tylko 2 razy w życiu zostałem skontrolowany na rybach, co jest śmiechu warte. Do tego, pozwalanie na połów sieciami na zbiornikach zaporowych, nanoszenie okresu ochronnego na suma na zbiornikach zaporowych i wiele, wiele innych powodów jest dowodem na to, że PZW to szwindel. I czy 14 letni chlopak sobie zarzuci wędkę w tarlisko leszcza, czy nie - to nic nie zmieni. Po cichu liczę na Wody Polskie, może one w 10-15 lat coś zmienią bo GORZEJ BYĆ NIE BĘDZIE (skoro nowym prezesem jest była skarbniczka tego felernego zarządu).
Tak jak kolega wyżej powiedział, w krajach do których polscy wędkarze wyjeżdżają na ryby, pozwolenia kupuje się na poczcie za gotówkę i jakoś im ryb nie brakuje.
Proszę, nie odpisujcie już mi, nie cytujcie, dla was jestem tylko młodym szczylem, ignorantem. Ja o was też mam swoje zdanie. I nie wymieniajmy się już poglądami, tylko zachęcajmy młodych do łowienia.