Skocz do zawartości

Greg P

Użytkownik+
  • Postów

    7
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Greg P

  1. Sprawa pozwolenia załatwiona, także dla innych, trzeba po prostu przy tym pochodzić, całkiem niepotrzebne zajęcie, najważniejsze że ogarnięte, w moim przypadku wątek obecnie nieaktualny. Pozdrawiam Świątecznie.
  2. Za ten staw to stowarzyszenie nie płaci, jedynie odpracowuje swoją działalnością dbając o niego. A sprawa wędkowania ma być uporządkowana na przełomie roku, ja i tak kończę sezon więc na spokojnie poczekam. Podsumowując ten wątek to nie chodzi o pieniądze a jakieś racjonalne myślenie raczej, inni też mają prawo skorzystać z ogólnego dobra. Zobaczymy na wiosnę , dam znać.
  3. Panowie, to tak naprawdę odrobina dobrej woli a nie ciągłe promowanie kolesiostwa. Obecnie sprawa to gorący kartofel i interweniują także niektórzy radni. A wystarczyło nie kombinować, uprzedzałem tzw. zarząd którego ktoś tam nawet się w korespondencji e-mail nie przedstawił bo nie musi. To taki poziom w lokalnej dyskusji. Uprzedzałem stowarzyszenie że na odmowie się nie skończy a trwa to już drugi sezon i wystarczy, trzeba coś z tym wreszcie zrobić. Ten staw to jakieś tam cudo ale jest na miejscu i można spacerkiem przejść się i z wędką sobie posiedzieć. Teraz jest czas na takie zadania a i wybory lokalne na wiosnę a sprawa to raczej czyjeś widzimisię i myślę że ktoś wreszcie pójdzie po rozum do głowy. Jak złapali kogoś z rybami to jest czyn zabroniony i jeżeli mamy trzymać się przepisów to są od tego odpowiednie instytucje a nie jakieś tam dywagacje o moralności. A gdybym więcej wiedział to bym pewnie napisał a tymczasem nie będę powtarzał plotek. Myślę że ciekawa koncepcja to zacytuję Kolegę: "Jeszcze dodam, że obowiązkiem wg ustawy jest wydawanie pozwoleń na wędkowanie przez uprawnionego do rybactwa lub kogoś przez niego wyznaczonego. To nie jest widzimisię a obowiązek. JKarp" I ten watek ma jak najbardziej sens, poza tym są jeszcze jakieś aspekty współżycia społecznego i z tym też należy się liczyć a wielu widzi swój czubek nosa. pozdr a tego to nie wiem jak z tą rekreacją ale się dowiem. To jest staw we wsi gminnej a jeżeli chodzi o degradację to coraz częściej także w innych miejscach jak słyszę, krytyce poddawana jest sprawa faszerowania ryb wiadrami zanęt więc zdania tu są podzielone i nie będę się do tego odnosił. Na niektórych stawach wędkowanie spławikowe traktowane jest jak "dziwactwo" z czym nie ma problemu na jeziorach bo tam to standard. Kupowałem robaki w nieodległym miasteczku i tam też wędkowałem. Gościu w sklepie powiedział że to rzadkość na co dzień, chyba że jakieś zawody wyjątkowo. Poczekajmy na rozwój wydarzeń u mnie, chyba, że coś konkretnego jeszcze wpadnie.
  4. Panowie, dziękuję za odpowiedź ale chodziło mi o jakieś aspekty prawne. Sytuacja w moim przypadku zastana więc chcąc łowić lokalnie niebawem musiałem włożyć kij w mrowisko, nie patrząc na nikogo. Dyskutantów było dużo jak to wszędzie a obecnie mam wielu "kibiców" i w sumie nieco wywalone na to co ktoś sobie myśli. Sprawa była w Starostwie a teraz jest na wokandzie w Radzie Gminy. Zarząd stowarzyszenia poczyniał sobie po swojemu i to oni zaprosili tu osoby z zewnątrz. Ponieważ stowarzyszenie nie ma domeny internetowej a działalność była tylko dla wtajemniczonych to trzeba było lokalnie trochę popytać aby w ogóle zorientować się lepiej w tej sytuacji. Sprawa po jakimś czasie wyszła dokładniej jak okazało się, że nieznajomi łowią. Damy radę to ogarnąć, trzeba "lokalną demokrację" tylko przycisnąć. Jeszcze jakiś czas to potrwa a i sezon dla mnie się kończy. Stowarzyszenie to był i na razie jeszcze jest zamknięty krąg więc trzeba było otworzyć puszkę Pandory . A Stowarzyszenie wędkarskie na wodzie gminnej to nie jakieś tam przedsięwzięcie biznesowe typu zakład produkcyjny, które kieruje się innymi prawami a sprawa lokalnego społeczeństwa tj. podatników i wyborców to nie zawsze można olać. Ja zamierzam tylko zajrzeć od czasu do czasu z wędką sobie posiedzieć, bez zabierania ryb i do tego doprowadzę. Pozwolenia były jeszcze dwa lata temu sprzedawane ale podobno za dużo ryb wyłowili. Takie idiotyczne, nie potwierdzone faktami stwierdzenie. Stowarzyszenie nad tym nie zapanowało i zastosowało odpowiedzialność zbiorową. Tak to załatwili nie mając odwagi i pomysłu uporządkowania tego. Jeżeli ktoś nie stosuje się do regulaminu to są odpowiednie służby od tego. Poza tym to są jeszcze kamery za niewielkie pieniądze. To tak w dużym skrócie pomijając aspekty kultury co niektórych, a demokracja do naprawienia. Tak więc jak ktoś ma jakiś pomysł na zastosowanie prawa w tym temacie to chętnie poczytam. pozdr
  5. Też jakiś czas łowiłem tylko na bez zadziorowe, niezła zabawa, trzeba uważać, sama przyjemność z wędkowania ku zdziwieniu innych. Czasem ryba spadła ale to dla mnie nie problem, i karp się trafił i amur ale z karasiami to trzeba dokładniej działać. Teraz najczęściej używam haczyki GURU rozmiar 8 i 10 z mikrozadziorem, mniej trzeba uważać ale łatwo dają się wyjąć i mniej szkodliwe dla ryb.
  6. Dzień dobry, Taka sytuacja w mojej gminie - stowarzyszenie które dzierżawi staw nie wydaje pozwoleń. A co najciekawsze i najważniejsze to jest to, że członkami stowarzyszenia są m.in. osoby z poza gminy więc także oni decydują także o tym, że mieszkańcom nie sprzedaje się pozwoleń. Podobno kiedyś za dużo ryb wyłowili i uchwałą zablokowali właśnie sprzedawanie pozwoleń. Czy to prawda z tymi rybami to nie wiadomo ponieważ jeżeli ktoś coś przeskrobał to od tego są odpowiednie instytucje. Tymczasem zastosowali odpowiedzialność zbiorową i uważają że mają rację. Wędkować mogą tylko stowarzyszeni a ich liczba jest ograniczona. I co im zrobisz ????? . Inne osoby z gminy mogą tylko popatrzeć jak jacyś wędkarze z innego miasta (z poza gminy) sobie tu używają na naszym gminnym majątku. Nie będę rozpisywał się w szczegółach aby nie rozmyć tematu, starostwo ma nadzór ale niewiele może, tylko dokumenty stowarzyszenia sprawdzić. Wójt słabo działa aby coś z tym zrobić więc może jakiś pomysł ktoś podpowie - z kim i jak tu skutecznie zadziałać ? W wielu udostępnionych statutach podobnych stowarzyszeń natrafiłem na wpisy o pierwszeństwie mieszkańców gminy i to jest bardzo logiczne, dbając o interes mieszkańców. Tymczasem tu jest sytuacja patologiczna, tym bardziej że gmina dofinansowuje stowarzyszenie z moich podatków a korzystają osoby z poza gminy. Stowarzyszenie nie ma swojej domeny i tworzy jakiś zamknięty krąg. Nie spotkałem na razie podobnej sytuacji a długo przeszukiwałem internet, to jakiś lokalny ewenement na skalę krajową. Z góry dziękuję za jakieś konkretne sugestie, Pozdrawiam Grzesiek
×
×
  • Dodaj nową pozycję...