Skocz do zawartości

CiamCiam

Forumowicz
  • Postów

    21
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

CiamCiam Osiągnięcia

Apprentice

Apprentice (3/14)

  • One Year In
  • One Month Later
  • Collaborator Unikat
  • Dedicated Unikat
  • Week One Done

Najnowsze odznaki

16

Reputacja

  1. Nie zgodzę się, przecież mamy sprzętu typu deeper czy chinski erchang f61 działające po sieci wifi, które służą nie tyle co do lokalizowania ryb, a do poznania struktury dna, głębokości temp. wody itd. dzięki takiej sondzie jesteśmy w stanie poznać dużo cennych informacji, bez wcześniejszego ostukiwania dna przez dłuższy czas, mając łódkę zanętową, jesteśmy w stanie wytypować sobie miejsce do łowienia na znacznej części łowiska w ciągu parunastu minut. Tu niema czegoś takiego, że im droższe tym lepsze, to wszystko zależy od tego, co z tym sprzętem chcemy robić, bo jeśli chcemy łowić z verta drapieżniki, to za 1700zł możesz sobie zabawke kupić, bo ceny sond z livescope, które działają jak należy zaczynają się od 4 zer w góre. Znowu jeśli chcemy tylko poznać strukture dna to wystarczy chiński erchang za 250zł, jednak jeśli chcemy jeszcze do tego mieć zawsze pod ręką nasze skany i mieć je naniesione na mapie, to kupujemy deepera pro+ za niecały tysiąc złotych. Jeśli do tego chcemy mieć przejrzysty obraz oraz większą szczegółowość, żeby od święta znaleźć ławice drobnicy przy spinningu, kupujemy deeper chrip+ za ok.1200zł. To czy sprzęt jest dobry, nie cechuje cena, a nasze zapotrzebowanie. Z tym też się nie zgodzę, bo echosonda echosondzie nie równa. Nikt nie odpływa z miejsca jak echo nie pokaże mu ryby(chyba że ktoś kto łowi na livescope, ale to się tyczy tylko spinningistów.) Przy połowie białorybu nie szuka się ryby, a miejsca, gdzie tą rybę będzie najłatwiej zwabić, lub miejsca które wydaje nam się idealnym miejscem w którym ta ryba powinna się pojawiać. Także karpiarze i reszta, wlasnie sondy uzywa do "gruntowania" i badania rodzaju dna. Sonda nie pokaże nam orientacji w terenie, ani nie przeczyta za nas wody. Możesz znaleźć ładny blat na wodzie dzieki niej, ale co z tego skoro będzie to blat żwirowy, na którym będzie chętnie siedział sandacz, a ty nastawiasz się na karpia. Dlatego mając echosonde nadal należy znać zwyczaje poszczególnych gatunków oraz miejsca ich bytowania. @Astor Na podstawie tego wpisu możesz sobie odpowiedzieć czy sondy potrzebujesz, a jak tak, to jakiej.
  2. Jeśli chodzi o pellety to w tej samej cenie masz świetne pellety z allera, więc tutaj harison niema podjazdu, aller jest na mączkach rybnych więc będzie o wiele lepszym wyborem A zanęty są, no są dobre i tyle, w tych pieniądzach raczej średnio mają konkurencje.
  3. Tutaj chyba najlepiej opisane, bez zbędnego łapania za słowo feeder, do metody, która wywodzi się z anglii i nie oznacza tam drgającej szczytówki. Jedynie do czego bym się przyczepił, to wolny bieg do karpiowania, od którego już się odchodzi na rzecz quick draga. No i używanie najczęściej kulek proteinowych, bo równie często, szczególnie wczesną wiosną i jesienią, używa się grubych ziaren kukurydzy na włosie. Podajniki do metody są bardzo skuteczne na krótkich zasiadkach, sam ich używam jeśli mam być nad wodą pare godzin, składania siatek pva, i zestawów na leadcorze, wywożenie tego wszystkiego, mija się z celem na parogodzinnej zasiadce, wtedy najczęściej karpiarze używają zestawów do metody na karpiówkach i standardowych karpiówek na sygnalizatorach. Na dłuższe zasiadki, jednak używa się już pva i zestawów na leadcorze z bezpiecznym klipsem, ale to też kwestia tego co chcemy łowić. Ja wtedy używam dużych kul proteinowych, na długim włosie, żeby karpie do 9kg nie przeszkadzały przy dłubaniu tych największych. Jeśli nie mamy czym wywozić zestawów, karpie poniżej tych 9kg nam nie przeszkadzają, nie nastawiamy się typowo na te największe okazy, to metoda dalej jest dobrym wyjściem.
  4. Kupujesz kukurydze i konopie, albo bez konopi, zalezy jaki budzet, gotujesz, necisz pare dni jedno miesjce, potem siadasz z spławikiem, najlepszy sposób na dzikie wody
  5. CiamCiam

    rosówki

    Musiałbyś lać obficie przed wieczorem, i też niema pewności, że wyjdą. Ja na swoim podwórku po deszczu mam jak ja to nazywam 2 hot spoty, gdzie wiem, że wychodzą takie obszary 2m x 1m, reszta podwórka pusta, jak podleję wieczorem te miesjca, to rosówki faktycznie wychodzą wieczorem, ale i tak, nie tak jak po deszczu. Jak chcesz tak robić, to pierw poobserwuj podwórko, gdzie u ciebie wychodzą po deszczu, a potem sobie podlewaj to miejsce w dniu w którym potrzebujesz nazbierać.
  6. Karpiowanie, czyli nastawiamy się raczej na większą rybę, 0.25 to bym założył do feedera, na karpiówkę 0.3 wzwyż, w zależności od wody, jakie dno itd. przy dużej ilości zaczepów, podwodnych roślin, żyłkę dobieram do nawet 0.4 Taka uniwersalna to 0.33-0.35 Zaznaczam, że nie łowię na komercjach, nie znam realiów wanien, ale raczej mają czyste dna, więc można by trochę żyłkę odchudzić pewnie. Przypon, no tu z reguły używamy leadcore, lub miękkiej plecionki, wytrzymałością odpowiadającej żyłce.
  7. "ktoś mi wytłumaczy po co na rzece typu wisłok wędka dłuższa niż 3.6m? W sensie, jaki to ma cel, bo nie umiem znaleźć żadnego sensownego pozytywu, a widzę kilka minusów, typu transport i ograniczony dobór stanowiska" Zadałem pytanie, bo poważnie staram się znaleźć jakieś plusy długiej wędki na małej rzece, ale nie mogę żadnych znaleźć.
  8. Przy spławiku rozumiem długość, ale tutaj mówimy o feederze, którego raczej nie kładziemy delikatnie , tylko rzucamy
  9. Być może, nie kłócę się, nie jestem stałym bywalcem rzek, raczej moim konikiem są zróżnicowane 70ha+ żwirownie, mówię o swoich spostrzeżeniach kiedy zdarzy mi się łowić na dzikich odcinkach śląskiej odry, i o wiele łatwiej mi rzucić z pod gałęzi krótką wędką. Z reguły nie siadam na stanowiska "gotowe", raczej chodzę tam gdzie nogi człowieka nie było wcale, lub nie było od dłuższego czasu, w takich miejscach mam najlepsze efekty, dlatego moja opinia co do rzeki, może być troszeczkę subiektywna Edit. ktoś mi wytłumaczy po co na rzece typu wisłok wędka dłuższa niż 3.6m? W sensie, jaki to ma cel, bo nie umiem znaleźć żadnego sensownego pozytywu, a widzę kilka minusów, typu transport i ograniczony dobór stanowiska
  10. Stinger jest bardzo miękki, weź to pod uwagę, przy holu ryby gnie się praktycznie do dolnika, wytrzymała wędka, mam ją, ale mi czegoś w niej brakuje i to ugięcie jak dla mnie za duże, co przy łowieniu na rzecze, też raczej nie będzie zbyt pomocne. Na drugą rękę, kupiłem kobiecie delphin queen, i tutaj już tego nie ma aż tak, sprzęt jest super. Ten model Mikado na rzekę odpada z miejsca. Normalnie poleciłbym ci Daiwa Ninja X 1-120 g ale trochę przekracza twój budżet W twoim budżecie: 1. Mistrall Zino Feeder 2. Robinson Carbonic Feeder 45-120 3. DAM Base-X Feeder(chociaż do DAM'a straciłem zaufanie ostatnio, jednak w tym budżecie niema co wybrzydzać.) To przykłady z wędek które miałem okazje używać. Na rzeke szukaj raczej wersji 120g i więcej, jednak nie przekraczałbym 140, jeśli masz zamiar łowić też na stojących. kołowrotek sprawdz sobie okuma alaris. Stinger jest okej, ale na rzekę raczej go nie polecam, a no i długość wędki, 3.9m na rzece będzie ci przeszkadzać, szukaj czegoś 3.3m - 3.6m maksymalnie, jednak dla takiego uniwersalnego łowienia brałbym 3.3m
  11. Wszystko możesz interpretować oraz nadinterpretować jak chcesz, gdyby było inaczej, prawnicy byliby zbędni. Coś co nie jest zakazane wprost w prawie, nie może być egzekwowane jako złamanie tego prawa, ty możesz czerpać pożytek z swojej wody, ale nie jest w żaden sposób określone jak, i siłą rzeczy, możesz poprosić kogokolwiek do pomocy w czerpaniu tego dobra. Gdyby było inaczej stawy komercyjne które pozwalają na połowy bez karty, byłyby nielegalne, a jak widać są legalne. "Dla mnie dyskusja właśnie stała się jałowa. To kolejny wątek do którego wchodzisz "kopniakiem w drzwi" a zamiast rzeczowych argumentów używasz inwektyw." Jałowy to masz tok myślenia, prawda jest taka, że jako jedyny odpowiedziałem na pytanie autora postu, reszta to burdel który sami nakręcacie komunistycznym myśleniem. To forum to trochę kabaret, gość o coś pyta, administrator mu odpowiada "poczytaj forum", no super ma szukać postu z przed lat, gdzie nowy sprzęt wchodzi co pół roku. Ty walisz jakieś wywody o karcie, chłopie nie ty jesteś od egzekwowania prawa, tym bardziej, że słabo go rozumiesz, czy tam próbujesz podpasować pod swoje zdanie. Żaden z was nie był w stanie człowiekowi w żaden sposób pomóc, tylko walicie jakieś smętne teksty. A no i jeszcze jest cały aleks, który przyszedł powiedzieć "dobrze zbyszku", "już liże zbyszku". Naprawdę byłem na wielu forach, nie tylko wędkarskich, ale taki burdel jest tylko tutaj.
  12. 1. Ryby oraz inne organizmy żyjące w wodzie stanowią jej pożytki, do pobierania których jest uprawniony właściciel wód. Już pierwszy punkt ci mówi co mogę robić z swoją wodą a co nie. Wody stojące użytkowane na prywatnym gruncie, nie należą do skarbu państwa, a do właściciela który nimi zarządza. Dlatego mam prawo zakazać ci dostępu do tego akwenu jak mam prawo ci udzielić pozwolenia. Mój staw jest ogrodzony, więc siłą rzeczy, kontrola nawet nie ma prawa wejść i ci wpisać mandatu, więc w jaki sposób miałoby się odbywać egzekwowanie tak głupiego prawa jakie sobie wymyśliłeś, wiadomo, że przepisy sobie możesz nadinterpretować jak chcesz, ale to nie znaczy, że masz racje. Nie jest też tam napisane, w jaki sposób można pobierać z tej wody pożytki, nie jest zabronione zezwalanie na użytkowanie komukolwiek tej wody. Mogę ją wydzierżawić lub zasypać jak będę miał taki kaprys, i żaden artykuł tego nie zabrania A ty masz jakis problem ze sobą? w sensie nic kompletnie tutaj nie wniosłeś, tylko mówisz "tak zbyszku", "super zbyszku", "już liże zbyszku". Twój komentarz nic nie wnosi, a prowadzę konwersacje z kim innym, próbując dojść do jakiegoś konsensusu, bo naprawdę ciekawi mnie jak państwo miałoby ingerować i kontrolować mój prywatny teren, i który przepis na to wskazuje.
  13. Od kiedy nie wolno mi udostępnić mojego prywatnego wykopanego przez mnie stawu do wędkowania? Który przepis mi tego zabrania? Ustawa odnosi się do wód publicznych, nie prywatnych. Skąd ten pomysł? Mogę prowadzić działalność niezarejestrowaną, której dochód nie przekracza 75% minimalnego wynagrodzenia. A nawet jeśli coś takiego jak działalność niezarejestrowana by nie istniało, to ustawa o rybactwie śródlądowym, nie może odnosić się do mojego prywatnego stawu, bo dotyczy ona wód publicznych, gdyby było tak jak mówisz, to każde oczko wodne w Polsce, byłoby nielegalne, to samo tyczy się gatunków obcych w tych oczkach występujących. Tak, a babcia z wąsem to dziadek. Wyrwałem z kontekstu cały pierwszy akapit wypowiedzi? Z tego co wiem, imprezowanie, czy tam picie alkoholu nie jest zachowaniem odbiegającym od poprawnego. W dużej mierze chodzi o to, że z patologiom spotykasz się wszędzie. Tak było, nie ściemniam. Jak to mówią, status tyłka? wylizany.
  14. Ale jest woda moja prywatna, i może tam sobie łowić ile chce, czy ma kartę czy nie, i nie oszukujmy się, egzaminy na kartę nie istnieją i nigdy nie istniały. Mając kartę wie się tyle samo co jak jej się nie miało, dawno powinna ta karta zostać zlikwidowana, zero pożytku, tylko dodatkowa biurokracja. Przepis art. 7 ust. 4 zd. drugie ustawy z dnia 18 kwietnia 1985 r. o rybactwie śródlądowym (tekst jedn.: Dz. U. z 2015 r. poz. 652) – dalej u.r.ś. - stanowi, że z obowiązku posiadania karty wędkarskiej zwolniona jest osoba wędkująca amatorsko w wodach znajdujących się w obiektach przeznaczonych do chowu lub hodowli ryb, jeżeli uzyskały od uprawnionego do rybactwa zezwolenie na połów w tych wodach. Co ma kilku 16 letnich złodziei do gościa który uczy sie wedkarstwa bez karty? Masz chyba jakieś przykre doświadczenia, ale nie możesz mierzyć wszystkich swoją miarą. Na pzw niema grupek imprezujących? Tosz chyba koło karpiarzy nigdy nie siedziałeś, najgorsze towarzystwo. Jeszcze serie i numer dowodu, pesel, adres... chore pomysły niektórzy mają. Wypisuje bzdety na które w żaden sposób nie potrafisz odpowiedzieć, bo ci się rozwój na 89r zatrzymał. Daj sobie spokój. Jeśli mówisz, że ktoś niema wiedzy, to najpierw sam musiałbyś tą wiedzę mieć. Ale ty działasz w taki sposób jak dzieci w podstawówce, ktoś kto jest odrobinę inteligentniejszy coś mówi, a ty krzyczysz gdzieś, tam taki mały zza pleców "NO WŁAŚNIE!! HAHA". Koniec końców wychodzi, że oboje racji nie macie.
  15. A on ci powiedział, gdzie będzie łowił? Być może na prywatnym stawie. Zresztą wydaje mi się, że to jego sprawa, ja zanim wyrobiłem kartę, miesiąc sobie łowiłem na spławiczek na dzikich stawach hodowlanych wypłaconych przez kopalnie za szkody górnicze, i co w tym złego? Kłusownikiem się nie czuje, a ty piszesz jakieś bzdurne komentarze. Przykład z prawem jazdy też z czapy, kto nie jeździł autem za młodziaka, niech pierwszy rzuci kamieniem, bo nie znam nikogo, kto by nie pojeździł chociaż po parkingu. Proponowałbym pilnować swojego nosa, albo przynajmniej nie wypowiadać się jak nie chcesz pomóc, chyba że ilość postów pod avaterem, to już jedyne co cię podnieca.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...