Skocz do zawartości

MOCNE POSTANOWIENIE JASIA


Jan Burcz
 Udostępnij

Rekomendowane odpowiedzi

Budzik wyrwał go z błogiego snu. Świtało. Działał jak zaprogramowany automat. Gdy wypływał na jezioro wschodziło majowe słońce. Cudna woda, cudna zieleń i ten śpiew słowików w przybrzeżnych krzewach ... poemat. Pełen optymizmu i nadziei na sukces płynął Jaś wzdłuż brzegu patrząc to na wodę, to na sondę. Bezrybie. Bezrybie przez całe kilometry.Nareszcie, w niewielkiej zatoczce znalazł spławiającą się ukleję. Dwa rzutu i jest żywczyk. Teraz tylko precyzyjne zakotwiczenie łódki na stoku. Po kilku minutach był pierwszy, całkiem zgrabny okoń. Oby tak dalej.

O godzinie czternastej zadzwoniła żona: - Jasiu, masz ryby? - Mam, sporo okoni i szczupaka, a czemu pytasz?

- Bo widzisz, wprosiły się do nas Ewa, Ela i Renatka z mężami, a jak wiesz oni uwielbiają twoje ryby.

- To znaczy, że zaprosiłaś swoje przyjaciółki.

- Nie bądź drobiazgowy.

Co było robić, posiedział jeszcze z godzinę, bez rezultatu, bo okonie odeszły i zwinął majdan. Popłynął do przystani i zabrał się za skrobanie połowu. Jego domek letniskowy stał blisko, więc towarzystwo go zobaczyło i całą grupą przyszło nad wodę.

- O, jakie ładne okonie, a ten szczupak to ile waży?

Oczywiście, nikt nie palił się do pomocy w sprawianiu ryb. Pogadali i poszli na spacer. Żona jednak zdążyła dać mu wytyczne:

- Pośpiesz się ze smażeniem tych ryb, bo wszyscy są głodni.

Jaś biegał od kuchni do namiotu, gdzie w chłodku rozstawił stoły. Goście mieli szampańskie humory, ryby były wyśmienite.

- No to panowie, po jednym, woła Władziu, żeby szczupak nie pomyślał, że go pies zjadł! Nadchodziła 21-sza. Jaś czuł się potwornie zmęczony, ale zdążył coś przełknąć w biegu. Goście zaczęli zbierać się do wyjścia. Panie całowały Jasia w policzek, panowie klepali go po plecach mówiąc: "Jasiu z ciebie fajny chłop"

Zrobiło się cicho. Żona przeciągnęła się i powiedziała:

- Czuję się zmęczona, jutro mam dyżur, idę spać, a ty pozmywaj naczynia. Co się tak dziwisz? Przecież to byli twoi goście.

Stał nad zlewem na chwiejnych nogach i podjął postanowienie:

W życiu nie pojadę na ryby. Wytrzymał do środy.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
 Udostępnij

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...