-
Postów
181 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez Artur z Kętrzyna
-
Wind, myślę że piszemy w temacie, choć lekko zboczyliśmy... Autor zakładając ten wątek Złów i wypuść, miał na myśli propagować to co słuszne by poprawić rybostan łowiska. Tu zaś przedstawiłem sposób opieki nad danym akwenem, który wypełni tą ideę, i pozwoli na zabranie części ryb do konsumpcji. W PZW są już łowiska gdzie nie wolno odławiać sieciami ryb, w tym celu też wprowadzono rejestr połowu. Wcale nie trzeba odławiać większości ryb by sprawdzić ich stan zdrowia. Badamy próbki wody i kilka ryb z poszczególnych gatunków, co da nam obraz na cały akwen. Zaś wypełnieniem jest rejestr połowu. Opłata za dzierżawę to jedno, drugie wkład finansowy w łowisko. Jeśli jest traktowane jak wszystkie inne zbiorniki wtedy dodatkowa opłata jest krzywdząca. Ale jeśli dany akwen staje się łowiskiem specjalnym i są robione na nim dodatkowe prace jak i zwiększony wkład finansowy (o dodatkową składkę, lub środki pozyskane przez opiekunów łowiska) przez koło opiekujące się łowiskiem. To moim zdaniem osoba która ma chęć powędkować na tak zadbanym akwenie, nie będzie miała sprzeciwu by uiścić cegiełkę na zagospodarowanie tego łowiska, bądź zapłacić większą składkę, czy opłatę. Wędkarze którzy są członkami PZW, nie raz płacą prywatnemu dzierżawcy za możliwość wędkowania na jego wodach, bo tam lepiej powędkują... Niektóre koła mają już takie specjalne łowiska, lub też większe składki by móc swoimi akwenami lepiej się zaopiekować. I taka osoba co płaci znacząco mniejsze składki (inaczej przeznacza mniejsze fundusze na opiekę i zagospodarowanie wód), nie powinna być zdziwiona że by powędkować na takich akwenach musi dopłacić różnice, bądź część różnicy w wysokości składek. Ona ma wybór i nikt mu nie nakazuje płacenia więcej by móc korzystać ze specjalnych łowisk. On nie płaci dodatkowej składki a różnice w wysokości lub cześć tej różnicy, zaś cała ta dopłata idzie na zagospodarowanie tych akwenów. Niektóre koła same pozyskują dodatkowe akweny i dlatego maja większe składki, tak więc logika sama za siebie mówi że tam trzeba dopłacić, bo inne koło, okręg nie wyłożył na to funduszy. Krzywdzące jest to, że ktoś kto nie poniósł kosztów na dzierżawę i zagospodarowanie takiej wody chce w niej wędkować bez dopłacenia różnicy w składkach które opłacił. Mimo że wszyscy płacimy składki członkowskie, to i tak w części zbiorników które należą do PZW nie możemy wędkować. Ponieważ są to akweny przeznaczone na hodowlę narybku, takie przedszkola. I nikt nie pije że tam nie może wędkować, przecież też jest utrzymywane z jego składek. W takim akwenie, zwolennik metody złów i wypuść, nie zmniejszył by bezpośrednio liczebności ryb. Ale każda ryba po holu jest osłabiona, podatniejsza na choroby i pasożyty, jak też jest łatwiejszym łupem dla drapieżników. Ja uważam że rejestr połowu można zastąpić ankietą, wypełnianą dobrowolnie. W tej ankiecie musiały by się zawierać takie dane jak; nazwa zbiornika, podział na ryby drapieżne i spokojnego żeru. Osoba która by wypełniała taką ankietę, musiała by zaznaczyć czy wnioskuje za zarybieniem/dorybieniem danego zbiornika i jakim gatunkiem ryb, jak też musiała by to uzasadnić kilkoma słowami (jest mało tej ryby, jest pożądana i takie tam) Jak też powinna być rubryka co do obcych gatunków np.; karp, tołpyga i sumik karłowaty, itp. Czy wyraża zgodę na wprowadzenie tego gatunku do danego akwenu, czy sprzeciwia się jego występowaniu w tym akwenie.
- 82 odpowiedzi
-
- łowienie
- wypuszczanie
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Pływadeło.
Artur z Kętrzyna odpowiedział Artur z Kętrzyna wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
Na bagażniku na relingach, spokojnie taką konstrukcję przewieziesz (same pływaki) reszta złożona w bagażniku. Co do wyporności. Objętość pływaka (w litrach 1l=1kg), odjąć jego masa i masz wyporność. Dajesz 2-3- 4 krotnie większą niż potrzebujesz, i masz z głowy... -
Dlatego napisałem o usamodzielnieniu się danego koła. "każe koło może być oddzielną jednostką prawną pożytku publicznego" i mieć wody pod swoją opieką. Tak więc o tym będzie decydować dane koło czy będą tam odłowy czy nie. Wszystkie takie ustalenia są uchwalane "UCHWAŁĄ" na posiedzeniu koła lub okręgu. Tak więc wtedy nie będzie można tam prowadzić odłowów. Poprostu dany zbiornik będzie przeznaczony tylko pod wędkarstwo, i inne narzędzia będą tam zabronione. Nawet dla rybaka, bo on poprostu tam nie będzie mógł pozyskiwać ryb za pomocą innych narzędzi niż wędka. Są już takie łowiska PZW w naszym kraju. I od opiekuna danego akwenu będzie zależeć czy to łowisko będzie łowiskiem specjalnym, i będzie wymagało dodatkowej składki na zagospodarowanie łowiska od członków innych kół, czy opłaty od osób nie zrzeszonych w PZW. Jako samodzielna jednostka, będziecie sami zarządzać budżetem. Oczywiście część pieniędzy ze składek będzie musiało trafić do ZG PZW i okręgu, ale resztką wy będziecie rozporządzać co i jak. A na pewno w całości składką wewnętrzną waszego koła. I jako samodzielna jednostka pożytku publicznego, możecie uzyskać własny KRS i samemu pozyskiwać środki na wasze cele; darowizny, 1% podatku, kwesty, datki, dotacje itp. Ja wiem jak trudno to osiągnąć, usamodzielnić koło, wyrwać je z pod szponów okręgu i ZG. Dlatego utworzyłem własne stowarzyszenie, i sami będziemy decydować gdzie i na co przeznaczymy zgromadzone fundusze. Nie wiem jak są dzielone składki, bo to zależy od uchwalonych planów. Ile idzie i na co. O każdy grosz dla koła trzeba się starać... Ale jako samodzielna jednostka byście to ustalili z ZG i Okręgiem. Wtedy byście wiedzieli ile macie do dyspozycji i co możecie z tym zrobić. Musicie pamiętać że PZW płaci dzierżawę, musi też wypłacić wynagrodzenie skarbnikom itp. (wymóg ustawowy), do tego jeszcze koszty urzędowe. Niech z tych składek wam zostanie ok 30 %, ustalicie sobie jeszcze składkę wewnętrzną, no i będą wpływać też opłaty z innych okręgów (opłata specjalna za wasze akweny). Takie usamodzielnienie się koła musi być bardzo przemyślane, bo czasami ze składek ledwo są pokrywane koszty dzierżawy wody i administracji. I można tylko na tym stracić. Na takie posunięcie tylko stać duże koła (duża ilość członków). Możecie też postarać się tylko o opiekę nad jednym akwenem z którego zrobicie łowisko specjalne, wymagające dodatkowej opłaty na zagospodarowanie; np.; wewnętrzna 20 zł + 8-16 godzin czynu, a zewnętrzna 80-110 zł. takie łowisko może mieć swój regulamin.
- 82 odpowiedzi
-
- łowienie
- wypuszczanie
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Oglądnąłem to cacko o powiem że nie za bardzo mi się to widzi. Co fakt dość nowocześnie wygląda, i pewnie ma jakieś zalety. Ale nie wiem co o tym myśleć, nie widziałem tego w realu, zaś fotka jednak nie oddaje realu do końca.
-
Niektórzy wychwalają rybne akweny prywaciarzy, ale nie widzą ile więcej przepłacają. Bo płacą ok 330 zł za sezon lub 30 zł za jeden dzień i do tego jak chcą powędkować z łódki, to muszą jeszcze za każdym razem dopłacić 30 zł. Żeby kilka rybek złowionych zabrać też muszą zapłacić. I tu nikt nie krzyczy że drogo... Popatrz na to tak; Łódka + zezwolenie to szt 60 zł za jeden dzień. Tak więc łowiąc na PZW nie płacę za każde wędkowanie z łódki, nie dopłacam za możliwość łowienia z łódki (jak już to nie dużo i to za cały sezon a nie dniówka czy godzina). To jak bym te pieniądze które mam mu dać za powędkowanie z łódki, przeznaczył bym na zarybienie wody PZW, to szybko eldorado by się tam stało. Przykład; 1 jezioro, 30 wędkarzy, 40 wypadów na rybki. Koszt łódki; 36 000 zł, zezwolenie 330 zł za rok, na PZW 188 zł, różnica wynosi 4260 zł. To na 30 wędkarzach masz już sumę 40260 zł. Kup za to narybek i wpuść do wody, tak co roku. To z każdego jeziora zrobisz eldorado. Podałem przykład z 30 wędkarzami, i podałem tylko różnice w opłatach. A wiadomo że na każdym jeziorze łowi więcej niż 30 wędkarzy. Tak więc nawet nie ma co mówić. Nie lepiej narzekać że PZW to zdzierca, i każdą próbę podniesienia o 5 złotych składkę nazywać katastrofą finansową. Ale kolesiowi za jedno jeziorko płacić 2-4 razy tyle to już jakoś się opłaca. Jeden powiat ma ok 1000 - 2000 wędkarzy, weź zbierz dodatkową składkę na zarybienie, która zostanie przeznaczona na zarybienie tylko tych wód które przynależą do danych kół powiatu (opiekują się nimi). Podnosząc o taką opłatę w wysokości 50 zł, to każdy powiat zyska ok 50000 - 100000 zł na zarybienie swoich akwenów. Nie mówiąc o tych pozostałych pieniądzach z naszych składek. Wystarczy tylko zacząć walczyć o swoje w danym kole, a wyżej wymieniona suma automatycznie się podwaja. Tak więc takim prostym przykładem za składkę członkowską w kwocie 238 zł masz dostęp do rybnych łowisk i to wielu, gdzie łowisz ile ci się żywnie podoba, nie płacisz za każdym razem za łódkę, możesz jeśli chcesz zabrać parę rybek za darmo, bez szkody dla rybostanu, jest perę grosz by przeznaczyć na ochronę wód. Do tego weź jeszcze pod uwagę, ilu na wodach PZW wędkuje bez wymaganych zezwoleń (w moim okręgu prawie co drugi nie opłaca zezwoleń, lub zabiera z nad wody nie wymiarowe ryby). To też jest spory fundusz którego pozbawia się PZW "kół". I inne zachowania patologiczne wędkarzy. Pomyśl o tym że każe koło może być oddzielną jednostką prawną pożytku publicznego, tylko podlegającą pod zarząd główny. Wtedy sąd wymierzając karę kłusownikowi, orzeka o nawiązce na rzecz tej organizacji/komórki pożytku publicznego (dokładnie na koło które opiekuje się danym akwenem na którym kłusol został złapany). Bo każdy kto wyrządził szkodę jest zobowiązany do jej naprawienia. Mówisz że taki delikwent nie pracuje. To Sąd mu zasądzi godziny na rzecz danej jednostki, i masz już wykonane wszystkie prace porządkowe i remontowe. Mogę jeszcze inne przykłady dać na uzdrowienie, naszych kół wędkarskich....
- 82 odpowiedzi
-
- łowienie
- wypuszczanie
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Pływadeło.
Artur z Kętrzyna odpowiedział Artur z Kętrzyna wna temat w Warsztat wędkarski-naprawa, majsterkowanie.
To ma być prawdopodobnie jedno osobowy rower wodny. Pływaki myślę zrobić z rur PCV, odpowiednio wyprofilowanych na ciepło i zgrzanych krawędziach. Zaleta tego pomysłu jest taka że nie rdzewieje, nie przebije się i nie wymaga konserwacji. -
"I tu można byłoby napisać coś o beznadziejnym prawie, ale nie będę offtopować" Dobrze poznane prawo i sposób jego wykorzystania. Wcale nie okaże że jest beznadziejne... Bo jak już pisałem, to co dzieje się nad naszymi łowiskami, jak i to co z tym zrobimy. To wszystko zależy od nas. Prawo nam wędkarzom daje naprawdę duże możliwości, tylko trzeba je przestrzegać jak i umieć z niego korzystać. No i jednak coś dać od siebie, a nie tylko narzekać i zwalać winę na innych. "Brak reakcji, to zgoda na to co jest". Przeczytaj na legitymacji członkowskiej z PZW, na okładce pisze do czego się zobowiązujesz będą członkiem Polskiego Związku Wędkarskiego. Jak też prawo daje nam inne możliwości by zadbać o nasze dobra naturalne i hobby... Ale nie można być biernym, i oczekiwać że wszystko ktoś zrobi za ciebie. "ważne aby łowić ze zdrowym rozsądkiem" Dokładnie. Dodam tylko; "I wykonywać swoje obowiązki, jak i dać coś od siebie" Ja już napisałem w innym wątku na tym forum co zrobiłem by było lepiej. Teraz zależy od tego, czy przekonam kilka osób i dołączą się do nas... Reszta to już bajka. A skorzystać na tym wszyscy...
- 82 odpowiedzi
-
- łowienie
- wypuszczanie
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Ja też wędkuję ok 30 lat. Nie stosuję się do zasady złów i wypuść. Jestem zwolennikiem racjonalnej gospodarki ryb i własnego sumienia. Wędkuję bardzo dużo, zabieram do domu tytko tyle ile mi potrzeba. Nigdy ponad limit, nie wymiarowych i w czasie okresu ochronnego. Tu jedna osoba ładnie opisała, że trzeba też sugerować się tym co pływa w naszym łowisku, stan i zdrowie populacji. Jestem przeciwnikiem wpuszczania obcych gatunków ryb do naszych naturalnych akwenów. Rybki typu; karp, tołpyga itp., powinny występować tylko w sztucznych zbiornikach, nie połączonych z innymi akwenami. Na stan populacji ryb, wpływa stan naszego środowiska, czystość wód. A wiadomo jak to się zmieniło na gorsze. Ten stan przyczynia się do tego że nawet jak ryba dalej jest płodna to i tak jej ikra jest osłabiona, a zanieczyszczona woda powoduje iż ona się psuje i tak naprawdę. z ikry wykluwa się coraz mniej ryb. Racjonalna gospodarka ryb jest najważniejsza. Zabierać rybę przez wędkarza czy rybaka, nikt nie powinien bronić. Tyle że trzeba to robić w racjonalny sposób, zabierać zgodnie z limitem i sumieniem. Gospodarz wody jest zobowiązany do kontroli liczebności i stanu populacji ryb, Prowadzić regularne zarybienia oparte na badaniu populacji ryb. Każdy użytkownik wody powinien dbać o dobro tego akwenu. Chronić przed nadmierną eksploatacją, kłusownictwem i degradacją; zatruwanie i zanieczyszczanie wody. Pamiętajcie że żadna ryba nie będzie żyć w odzie nie spełniającej jej wymogów, zaczną chorować i zdychać (przyduchy), staną się nie zdolne do rozmnażania, jak też pewne chemikalia i inne degradacje środowiska wodnego spowodują to że tarło stanie się bezowocne (jesiotr biały, mimo że składa ikrę na rzece pozagradzanej zaporami, zapładnia ją odpowiednio. To i tak nie wykluwa się z tej ikry nic! ponieważ ikra powinna być złożona na żwirowym podłożu i w dobrze natlenionej wodzie. Teraz też się trą, ikra wpada w muł i się dusi, tak więc wysiłek ryb w podtrzymanie swego gatunku idzie na marne). Stan czystości wody wpływa też na zasoby pokarmowe, tak więc jak spada wydajność żywieniowa łowiska, to musi to się odbić na populacji ryb. Wędkarz przenęcając łowiska też prowadzi do zakwaszania wody, i tym samym rozmnażania się groźnych bakterii dla ryb. Już nie wspomnę o pozostawione śnieci przez wędkarzy i biwakowiczów, ludzi myjących środkami chemicznymi; włosy, ciało, a nawet własne auta. Każdy krzyczy że kłusują, ale ilu z nas widząc taki preceder reaguje odpowiednio? Powiadamiając odpowiednie organy? Każda nie właściwa ingerencja człowieka w środowisko wodne, zagraża populacji ryb, jego zdrowiu, i możliwości samodzielnego rozmnażania się. Tak więc, nie wystarczy wypuszczać rybki, ale też trzeba zadbać o ich środowisko i prowadzić racjonalną gospodarkę rybną. Ot takie jest moje zdanie, i wiem że jest słuszne. Bo nie tylko łowię ryby, ale też hoduję i wiem że nie muszę ich wcale wyławiać by ich w danym zbiorniku ubywało. Koło mnie jest ładny staw. Kiedyś tam pływały kiełbie i inne ryby, żyły raki. Dziś nawet żab tam prawie nie widać, a powodem jest szambo. Karasia nie raz zapuszczaliśmy, i walczyliśmy z właścicielami domków którzy szambo tam wpuszczali. Mimo że nikt tam nie wędkuje już od 10 lat, a ryby co rok troszkę się zapuszcza, to i tak żadna tam nie przeżyje, jak na razie do tond aż woda tam nie oczyści się z toksyn. Zaś koszt ponownego oczyszczenia przerasta nas, jak i walka z szambami (bo nie musi bezpośrednio do wody wpływać, ono i przez gębę też się przedostaje), samoistnie to jeszcze ze 50 lat będzie się oczyszczało.
- 82 odpowiedzi
-
- łowienie
- wypuszczanie
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Oj jeszcze gruby ale już się robi kruchy.Baloonstyle, z ciebie równy chłop. Nie chcesz się ze mną na rybki umówić? Przy okazji Mazury pozwiedzasz. Nikoś, trzymam Cie za słowo, w maju na szczupłego wypadzik z łódeczki, wspólny zaklepujemy. Pod koniec kwietnia grafik na maj będę miał, to śmiało się ugadamy. W Kwietniu, myślę na kanał Mazurski z kimś się wybrać, na jaką płoteczkę, leszczyka, czy okonia. No może rozlewiska na Gubrerku, ze spiningiem na okonia odwiedzę... Kto chętny?
-
Są organizacje które zajmują się ochroną środowiska. I najlepiej jak taka instytucja, jak i sam właściciel wody, zajmie się takim delikwentem. Oni nie są bezkarni, tylko trzeba wiedzieć gdzie uderzyć i jak do tego podejść. Sanepid też w takim przypadku pomoże, ponieważ jest to dobro naturalne jak i publiczne, zagrażające życiu i zdrowiu ludzkiemu. W takich przypadkach często są cofane zezwolenia na wydobycie, jak i nakaz naprawienia szkód wywołanych przez daną osobę/firmę.
-
Mieszkam w Kętrzynie, i wadziłem że jest tu też parę osób z moich okolic. Dlatego założyłem ten wątek, byśmy mogli się umawiać na wspólne wypady wędkarskie. Można by było dzięki temu wymieniać się doświadczeniami jak i wiedzą wędkarską. Zawrzeć nowe znajomości, i mile spędzić czas nad wodą. Dzięki forom wędkarskim, zabrałem na swoje łowiska, już 2 osoby, i powiem że był to mile spędzony czas. Jak też okazja do bliższego się poznania, i zawarcia znajomości itd.
-
Pijawka rybia (Piscicola geometra) Pijawka rybia, podobnie jak inni jej krewni należy do gromady pierścienic, jest obojnakiem (hermafrodytą). To gatunek bardzo pospolity w stawach, jeziorach, oraz rzekach. Szczególnie preferuje ciepłe stawy hodowlane. Ciało pijawek z rodzaju Piscicola jest wąskie, wydłużone, koloru szarożółtawego z licznymi ciemnymi plamkami. Dwie pary oczu tworzą u tego gatunku charakterystyczny kwadrat (patrz zdjęcie poniżej) - stąd łacińska nazwa geometra. Długość poszczególnych osobników waha się od 2 do 7 cm. Na końcach ciała pijawka rybia posiada dwie stosunkowo duże i silne przyssawki (fotografia poniżej). Rodzaj Piscicola zalicza się do pijawek ryjkowych (Rhynchobdellae). Są one zupełnie pozbawione szczęk, a otwór gębowy posiada wysuwalny ryjek, przy pomocy którego pijawki drążą otwór w skórze ryby, aby wyssać krew. Pijawki rybie są dobrymi pływakami. Oddychają całą powierzchnią ciała. Przytwierdzone jedną przyssawką do rośliny wodnej oczekują na przepływające w pobliżu ryby, aby w odpowiednim momencie się do niej przyssać. Gatunek ten jest pasożytem i odżywia się krwią ryb (głównie karpiowatych). W oczku wodnym nie jest więc mile widziany. Chorobę wywołaną przez pijawki nazywamy pijawczycą. Liczne pijawki na jednej rybie mogą doprowadzić nawet do jej śmierci w skutek utraty krwi. W miejscu pasożytowania dochodzi też często do wtórnych infekcji np. pleśniawek (fotografia poniżej). Po wyssaniu odpowiedniej ilości krwi ryba jest porzucana, zaś pijawka poszukuje partnera. Po kopulacji oboje partnerów składa pojedyncze jaja na roślinach wodnych. Materiał pobrany ze strony; http://oczkowodne.ne.../chorobyryb.php Nie udało mi się dodać fotki...
-
Jesteśmy Stowarzyszeniem Wędkarskim "OKOŃ". Którego ideą i celem między innymi jest, szerzyć ten wspaniały sport, jakim jest wędkarstwo, po przez organizowanie zawodów wędkarskich dla młodzieży jak i dorosłych, organizować imprezy integracyjne, nawiązywanie kontaktów z innymi instytucjami, organizacjami, firmami propagującymi wędkarstwo. Godne reprezentowanie środowiska wędkarskiego przed władzami i innymi instytucjami. Dbanie o zasoby wodne regionu, jak i środowisko naturalne i estetykę krajobrazów. Jak na razie jesteśmy stowarzyszeniem zwykłym, i mamy ograniczone możliwości. Dlatego naszym nadrzędnym celem jest, stać się Organizacją Pożytku Publicznego. By to osiągnąć, musimy zrzeszyć większą ilość członków stowarzyszenia. Umożliwi mam to spełnienie wymogów stawianych przez ustawodawcę, dzięki czemu uzyskamy uprawnienia Organizacji Pożytku Publicznego, zostaną przed nami otwarte nowe horyzonty, możliwość pozyskiwania dotacji na realizację naszych celów statusowych. Do tego czasu, organizujemy wspólne wypady na ryby i pikniki, oraz imprezy integracyjne. Pomagamy sobie przy kompletowaniu, naprawach i konserwacji sprzętu, udostępniamy sobie na wzajem, własne środki pływające. Nawiązujemy kontakty z innymi stowarzyszeniami wędkarskimi. Pielęgnujemy brzegi naszych akwenów wodnych, budujemy kładki wędkarskie, lub do cumowania łódek. Można powiedzieć, że robimy to wszystko, co normalni wędkarze. Lecz nasza przyjaźń, współpraca członków, wspólne cele, tworzy z nas brać wędkarską zgraną i zwartą jak rodzina. Wszystkich zainteresowanych, członkostwem ub współpracą ze Stowarzyszeniem Wędkarskim "OKOŃ" proszę o kontakt z nami. Adres do korespondencji i siedziba; Woj. Warmińsko-Mazurskie. 11-400 Kętrzyn. Ul. Samulowskiego 1/9. Poczta elektroniczna; e-mail; Stowarzyszenie_Wedkarskie_OKON@interia.pl Nasza Klasa; Login; Stowarzyszenie_Wedkarskie_OKON Strona www; http://stowarzyszenieokon.webnode.com/ Można też pisać tu, w miarę możliwości wszystko wyjaśnię, co i jak i na jakich zasadach.
-
Nie wiem co to za paskuda, ale faktycznie, troszkę mnie przestraszyła. Myślę że Baloonstyle, zapoczątkował niezły, wątek który byśmy mogli byśmy kontynuować. Po przez wklejanie opisów fotografii, pasożytów ryb. Opisać skąd to się bierze, co powoduje u ryb, i jaki wpływ ma na człowieka (czy jest groźny, czy człowiek się nim zarazi i takie tam). Była by to taka baza danych na temat tych pasożytów i chorób ryb.
-
Ostatnio zastanawiałem się nad zakupem pływadełka. Na allegro znalazłem tylko jedną ofertę, zaś w sklepach są jeszcze droższe. Pomyślałem czy sobie samemu czegoś takiego nie wykombinować. I przypomniało mi się jak za małolata, z dętki od ciągnika i metalowej miski, robiliśmy mini pontony. I wędkowaliśmy z nich, jak też poprostu wygłupialiśmy się. Mam do Was pytanie, czy ktoś próbował coś takiego zrobić? Z jakim skutkiem? I z jakich materiałów? Jak też w internecie wyszukałem coś w stylu roweru wodnego. Tyle że w pomieszczeniu, i jak widać napęd to, też nogi, a dokładniej płetwy na nich. Ma ktoś z Was schemat napędu śrubowego, takiego jaki był stosowany w pod podobnych rowerach wodnych? Myślę że ta druga opcja, to znaczy wykonanie 1 osobowego roweru wodnego z napędem śrubowym była by najlepsza. Siedzisz wyżej, płyniesz do przodu, jak też możesz wstecz, i możesz kierować za pomocą steru. Całość jest składana i lekka, a co najważniejsze nie ma tam części które mogą się przebić (bo nie są pompowane). Transport na bagażniku dachowym, bądź po rozłożeniu w środku samochodu, a pływaki na dachu (choć w moim to i one by się zmieściły). Myślałem o wykonaniu pływadełka z pełnymi pływakami (w środku styropian), ale tak konstrukcja mogła by być niewygodna przy przemieszaniu się po lądzie, w celu ominięcia grząskiego akwenu, gdzie nie da się przepłynąć za pomocą nóg zanużonych w wodzie. a do tego podatna na wilgoć, i mogła by po nie dokładnym wysuszeniu pleśnieć. Co wy o czymś takim myślicie?
