Witam
Jako ,że raz po raz kolejne sklepy wybałuszają oczy gdy pytam o mrożonego kastera postanowiłem coś w tym temacie zmienić.
Na początek kupiłem do testów 10 paczek mady (15 zł), paczkę trocin dla królików itd(2,40 zł), to tyle z kieszeni.
Jakiś pojemnik ( u mnie wiaderko po farbie) do przechowywania robali - ważne dziurkujemy pokrywę np wiertełkiem do kulek karpiowych , 2 wiadra od zanęty oraz sito 4 mm (też od zanęty )
Robaki przesypujemy do wiaderka po farbie i wsypujemy trociny dla królików. Zostawiamy gdzieś w piwnicy gdzie nie jest ani za zimno ani za ciepło . Gdy zostawimy je w chłodni to proces zamiany w kastera będzie trwał nawet tygodniami , a gdy wrzucimy na słońce w saunę jak np w samochodzie w bagażniku to robaki się ugotują i po prostu zgniją.A przecież chodzi o to ,żeby co sobotę mieć robaki już gotowe.
Teraz tak :
Codziennie wyciągamy robaki na podwórko i robimy taki cykl:
Przesypujemy robaki z pojemnika na sito z wiadrem i .. czekamy aż robaki poprzechodzą przez oczka sita na dół do wiadra . W ten sposób 80% roboty z oddzielaniem mad od kasterów zrobią za nas one same.
Po około 10 minutach czekania gdy większość robali pospadała do wiadra , łapiemy za sito i trzymając je pod kątem potrząsamy , wióry zostaną na górze sita ,a robaki zlecą na dół. Teraz ręcznie musimy "odłowić" kastery.(można też wsypać do pojemnika z wodą - kaster wypłynie na wierzch , niestety nie w 100%)
Teraz lejemy około 4-5 litrów wody do wiadra i przelewamy 2-3 razy mady z jednego wiadra do drugiego mieszając ręką. Tak wypłukane mady zostawiamy na sicie .
Teraz by oddzielić mady od mokrego i lepkiego , grubego wióra używamy atomizera pryskając mady . Robaki spiepszają .aż miło przez oczka sita (maksymalnie do 1 minuty) , a mokra papka zostaje na sicie. Ewentualne nie dobitki wyciągamy ręcznie.
Kastera płuczemy , otrzepujemy z wody i w torebkę foliową i do zamrażalnika ! Nic tylko iść na leszczowe jezioro .
Jak nie ten temat czy coś to proszę o przeniesienie.