-
Postów
1 712 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Artykuły
Forum
Galeria
Kalendarz
Zawartość dodana przez ryukon1975
-
Tutaj wody prywatne czy rożnych stowarzyszeń (a są takie) też są oznaczone, monitorowane i co tam jeszcze ktoś sobie zażyczy. Jednak nie wszędzie jak widać można.
-
Trudno porównywać wody "po przejściach" w Polsce do cywilizowanego świata UE. Jeszcze nie tak dawno (kiedy byłem trochę młodszy) wszystkie wody były PZW. Żadnych granic nie było. Następnie podzielono PZW na samodzielne okręgi i tak naprawdę PZW przestał istnieć bo każdy Okręg "gospodarzy" samodzielnie. Właśnie tego główną przyczyną są granice Okręgów. Teraz na scenę wkraczają Wody Polskie gdzieś za rogiem czekają gotowi do ataku następni. Podsumowując bałagan się rozrasta. Niedługo sądy przestaną skazywać za kłusownictwo. Dlatego że jak sędzia w sprawie o rybkę zobaczy tomy akt do analizy żeby ustalić czyja to woda do której chęć wyraża pięciu właścicieli to umorzy sprawę w zarodku. W wyroku napisze Sprawę przegrały ryby -1 szt. Dlatego przepisy w PZW to temat nieciekawy i wszystko co na ten temat piszę to tylko z wielkim przymrużeniem oka.
-
Prawda jest taka że rozsądny strażnik z doświadczeniem nie kłóciłby się ze mną o to czy jest metr mojej prawdy czy jego. Niestety gdybym trafił na nadgorliwego idiotę z pewnością bym mandatu nie przyjął. Nawet tylko po to żeby zobaczyć jak on w sądzie będzie udowadniał gdzie była ta granica.
-
Opis jest tak dokładny że jeśli ktoś jest sam i łowi po przeciwległej stronie dopływu wyznaczającego granicę nie jest w stanie określić dokładnie miejsca gdzie ta granica jest. Potrzebny drugi człowiek na przeciwnym brzegu że o sprzęcie nie wspomnę. Parodia nie przepisy. U mnie jest podobnie tylko że napisali że granicą jest dopływ. Tylko że tu też jest parodia. Dopływ ma dwa brzegi i jakąś tam szerokość. Dokąd dokładnie mogę łowić? Znów jak jestem na brzegu z dopływem to gra dochodzę do niego z jednej czy drugiej strony i wiem że dalej nie mogę a w sumie za daleko i za głęboko żeby przepłynąć. Niestety po drugiej stronie rzeki bez dopływu trzeba to ocenić jakoś tak żeby było dobrze.
-
To nie jest trudne. Jest to obwód 8 jak wynika z mapy. Obwód 8 zaczyna się od ujścia dopływu Brzozowianka a kończy na ujściu Białej Tarnowskiej. Zazwyczaj jako granice ustala się rzeczy trwałe typu dopływ, ujście czy most. Miejscowość Zgłobice o którą pytasz jest pośrodku obwodu. Fakt że w tym opisie trochę przesadzili z tą precyzją mierząc proste od danego brzegu dopływu i jego przedłużenia w stosunku do koryta Dunajca. Może jednak obejdzie się bez pomocy geodety. Jednak jak będziesz siedział z gruntówką przy granicy i zarzucisz na okręg sąsiedni to opuść nisko szczytówkę żeby nikt nie widział gdzie faktycznie łowisz. Patrząc na obecne warunki za oknem masz dużo czasu żeby to sprawdzić. To całkiem niedaleko od mojego okna z którego zrobiłem zdjęcie (dziś godzina 6.25) 100 km z małym plusem.
-
Więc nie żałuj, naprawdę niewiele tracisz. Ja oglądam tam tylko jakieś nowości z sprzętu który ktoś wrzuci, czy obserwuję z boku żeby coś się dowiedzieć. Wiadomo dziś świat zmienia się szybko nawet w wędkarstwie. Poziom wymiany zdań jest tam w większości na poziomie dna głębokiego jeziora. Tylko nieliczne grupy gdzie jest rozsądny moderator jakoś działają. Ogólnie panuje jedna współczesna najważniejsza zasada. Każdy patrzy na jakąkolwiek korzyść własną pyta, prosi a pozostałych ma daleko gdzieś. Jest to zabawa tylko dla ludzi o mocnych nerwach. Póki co czekam na jakąś stabilizację w pogodzie żeby połowić. Na dzień dzisiejszy leszczyna kwitnie, śnieg pada a na rzece stan wody przeogromny.
-
Niestety komercja to zupełnie inny wymiar wędkarstwa. Były okresy kiedy miałem czas i chęci. Nad rzeką byłem dwa razy dziennie. Kilka godzin rano kilka wieczorem. Taki ciąg potrafił trwać dwa-trzy miesiące z małymi przerwami np. z powodu pogody. Nawet gdybym policzył tu wyżej wspomnianą opcję bez ryby czyli 30 zł to kwota wyszłaby kolosalna. Pamiętać też należy że to tylko cześć kosztów bo trzeba dodać dojazdy, sprzęt itd.. Tu właśnie rodzi się ta różnica w wędkarstwie i nawet w rozmowie wyżej ją widać. Wędkarstwo schodzi z pierwszego planu a zastępuje je i najważniejszą się staje rachunkowość i liczenie pieniędzy. Niektórym to nie przeszkadza ale inni w tym ja podziękują za taką rozrywkę na wstępie. Wolności nad dzikim łowiskiem nie wynagrodzą największe ryby łowione w kilkuhektarowym zbiorniku pod czujnym okiem innych łowiących, wysłuchiwaniu ich rad, krytyki i zawiści w ich oczach gdy coś się w końcu uda. Długo by pisać ale nie ma sensu. Każdy ma prawo wyboru i łowi tam gdzie mu odpowiada.
-
Dokładnie. Emerytura nie wszystkim służy. Znam takich których nadmiar wolnego czasu potrafi wykończyć gorzej jak alkohol, narkotyki, kobiety czy co tam jeszcze ktoś wymyśli.
-
Żyjemy w kraju podobno demokratycznym więc wszystkim równo po całości, bez wyróżniania wędkarzy czy żadnej innej grupy.
-
Tu jeszcze jest w miarę możliwości wszystko ogarnięte. Jednak jak czytam pytania i odpowiedzi w niektórych grupach na facebook to nie wiem czy to grupa wędkarzy czy dom dla opóźnionych. Dlatego mało tam się wypowiadam a niektóre grupy opuściłem bez żalu dla własnego zdrowia.
-
U Ciebie i tak są mili. Ja wczoraj korzystając z chwili przerwy podczas deszczu wyszedłem rozłożyć swoje nowe wędzisko przed domem. Oparłem kij o drzewo patrzę lśni i błyszczy a tu ktoś mnie zza rogu domu szarpie za ramię i słyszę "500 zł za myślenie o łowieniu bez wykupionego zezwolenia". Mocna grupa mnie dopadła Polcja, PSR, SSR. Kilka kroków od schodów, już na mnie zasadzkę zrobili. Dobrze że laski nie miałem bo widzę że ona w tym zdarzeniu odegrała kluczową rolę i posiadając ją miałbym mandat 1000 zł.
-
Wycena sprzętu Shimano
ryukon1975 odpowiedział Tomasz23 wna temat w Spinning- łowienie dla aktywnych
Nowy kołowrotek w sklepie 550 zł. Na dolniku kija jeszcze folia nie zabrudzona, nowy kij 450 zł w sklepie. Rachunek jest prosty 1000 PLN nowy zestaw w sklepie. Teraz zadecyduj ile trzeba polecieć w dół żeby znaleźć kupca. Jak nie ma gwarancji to trzeba polecieć znacznie. Kołowrotek link. Wędzisko link. Dodam że to pierwsze z brzegu oferty jakby poszukać pewnie znalazłyby się tańsze. -
Okoń to bardzo ciekawy gatunek. Daje szanse na sukces początkującym na większości łowisk. Wielu niby "starych wędkarzy" ale jednak nie starych doświadczeniem uważało i nadal uważa go za chwast. Jednak prawdziwe wędkarstwo okoniowe znają tylko ci którzy mają dostęp do jezior w których można łowić regularnie ryby tego gatunku o masie 1-2,5 kg. Ten poziom wiedzy osiągają jednak tylko nieliczni. Niżej jeden z moich standardowych okonków i mocno kontrowersyjny chwyt za pysk. Jedni mówią że tak trzeba inni że to męczenie ryby. Gdzie leży prawda wiedzą tylko okonie ale nie mają ochoty się wypowiedzieć.
-
Korzystając z pogody otwarłem dziś te drzwi 2023 i przeszedłem się do lasu co po zimie słychać. Zima pomimo że krótka ale bardzo śnieżna. Śnieg jak potrafi być ciężki, kto nie widział to nie uwierzy. Pięć zdjęć z działania śniegu plus ostatnie -sosna zagadka, jak to zrobiła że urosła właśnie taka? Chyba jakaś praca się szykuje, ale to jeszcze przyszłość.
-
Przykładowo do jakiegoś UL spinningu jeszcze da radę ale dobrego feedera, kija na sumy czy spinningu M, MH o cięższych nie wspominając już nie ma szans przy dzisiejszych cenach. Tu jest tańszy Jednak każdy łowi tym na co go stać. Różne są też wymagania czy oczekiwania od sprzętu. Raczej nie można powiedzieć że gorszym/tańszym nie da się łowić. Uczyłem się łowić w czasach gdy dobry sprzęt kosztował majątek i dostępny był tylko dla wybrańców. Dało radę. Dziś też używam sprzęt z średniej półki nie kije czy kołowrotki po 2-4 000 zł. Gdzieś jest ta granica która mówi że dana rzecz nawet najdroższa służy już tylko na pokaz stanu konta a użytkowo raczej nie jest tego warta.
-
Zaczynasz od nie tej strony. Najpierw wybiera się wędzisko pod metodę, ryby, wodę. Dopiero później do niej kołowrotek. Co bu powiedział ktoś kogo zapytasz jaka karpiówka czy kij do trollingu do tego kołowroteczka o masie pewnie nieznacznie przekraczającej 200 g? Niestety Twój przypadek jest bardzo ciężki. Fakt jest taki że nawet nie wiesz jakie ryby i gdzie chcesz łowić albo wydaje Ci się że jesteś mądrzejszy od innych i jest to prowokacja.
-
Jak mogą pomylić wertykal z szarpakiem? Znacznie bardziej prawdopodobne jest "trafienie" w rybę gdy prowadzi się przynętę w poprzek rzeki czy jeziora. Graniczy wręcz z cudem że ryba "dobrowolnie" wpłynie mi na hak gdy unoszę przynętę w jednym miejscu, już szybciej ją wypłoszę tym nienaturalnym zachowaniem przynęty (szarpać trzeba naprawdę zdrowo licząc na podczepienie ryby) nawet jeśli będzie stać gdzieś niedaleko. Ktoś kto łowi na spinning powinien to wiedzieć. Ile razy trafia się podczas dynamicznego łowienia np. boleni zahaczenie ryby za tzw. "kapotę" czyli poza okolicami pyska? Chyba dość często skoro to zjawisko ma już nawet swoją nazwę
-
Ja w takich warunkach też nie łowię w nurcie. Raz dlatego że ciężko utrzymać zestaw pomiędzy wszystkim co wtedy woda niesie z sobą. Dw dlatego że ryby podchodzą pod brzegi i żerują na wszelkiego rodzaju robakach, rosówkach czy ślimakach jakie woda wypłukuje z brzegu i niesie je wzdłuż niego.
-
Takie jest wędkarstwo nie każdy może odkryć wszystko. Jednak już Wyganowski w swoim dziele "Wędkarstwo" pisał że brzana "Żeruje z dna zarówno w dzień, jak i w nocy." Szkoda tylko że kilka zdań niżej pisał dalej, "W czasie przyboru lub gdy płynie mętna woda, jak również w dni chłodniejsze, brzany biorą słabo wcale nie biorą." Większość swoich brzan złowiłem na mocno przybiórkowej wodzie o kolorze kawy z mlekiem. Wtedy gdy nad rzeką już nie było wędkarzy. Jak na zdjęciu niżej gdzie z wierzby na drugim brzegu widać już tylko koronę.
-
Brzana to rzeczny uniwersał. Bierze kiedy tylko ma ochotę. Z pewnością nie ma w ciągu doby takiej godziny w której nie złowiłem brzany. Najważniejsze jest dobranie przynęty do panujących warunków. Dobry za dnia groch czy kukurydza są w nocy złe ale mięsne przynęty czyli ruszająca się rosówka lub "woniejący" zdrowo ser są w nocy bardzo dobre. Podobnie z metodami. W dzień może być spinning ale w nocy lepszy ciężki feeder czy gruntówka. Dużo można na ten temat pisać.
-
Czterej jeźdźcy Apokalipsy. Wojna, zaraza, głód i śmierć. Więc nic nam nie grozi bo tu w realu kolejność już ktoś na samym początku pomylił. Jeszcze nie tym razem. Jeszczem będziem pili, będziem się bawili pewnie i łowili.
-
Jeśli inflacja znów nie podniesie się jak w roku 2022 o ponad 17%. Jeśli cena wędziska które przed świętami kosztowało w tym sklepie 700 PLN a obecnie 889 wróci do starej ceny a nie pozostanie już na tym poziomie. Jeśli .... Niestety ale tak wygląda lista rzeczy na które wpływu nie mam albo mam go w bardzo znikomym poziomie. Z resztą sobie poradzę i zrobię jak należy, czego i innym życzę.
-
Tej tragedii można uniknąć
ryukon1975 odpowiedział Pawel Figura wna temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
Tragedia to zbyt mocne słowo szczególnie dla ludzi którzy aktualnie czy niedawno przeżyli prawdziwą tragedię. Dla mnie zwykłe śmieciarstwo a tego nad wodami w Polsce nigdy nie brakowało. Po każdej przybiórce wody w rzece pojawiają się na brzegach świeże tony plastiku, foli i innych wynalazków które nie utonęły i nie osiadły na dnie. Niestety na dzień dzisiejszy jest to problem nie do ogarnięcia przez jakąkolwiek władzę na jakimkolwiek szczeblu. -
PZW trzyma poziom rynkowy
ryukon1975 odpowiedział ryukon1975 wna temat w PZW - Polski Związek Wędkarski.
Tak się bawią "normalni" ludzie w tej "dobrej" organizacji. -
Ilu tu wędkarzy się wypowiedziało tyle zdań. Nawet nie oczekuję że ktoś ten temat rozjaśni. Dlatego jak ktoś chce tak łowić najlepiej jak decyzję podejmie sam. Trafi na nadgorliwca, trafi do sądu, straci czas i nerwy. Jednak nikogo nie oskarży o to chyba że siebie. Jeśli jednak połowi jak należy to będzie mógł powiedzieć "jom to wyndkorz co się zowie sam żech to zrobioł".
