No czyli ta jakoś Mitchell jest już gorsza, ani razu nie zdarzyło mi się coś takiego jak Tobie Nikoś i to jeszcze po kilku miesiącach. No, ale rozkręcanie pomogło, dobrze jednak, że go nie oddałeś, bo czekałbyś pewnie za nim tygodniami.
Dobrze, że jest on jeszcze rozebrany, bo zakładam, że kołowrotek został już fabrycznie nasmarowany na samym początku, czyli nie wystarczy wytarcie go patyczkiem do uszu, ale musisz te elementy dobrze obmyć benzyną ekstrakcyjną. Najlepiej właśnie nasączyć nią patyczek do uszu, a do większych elementów wacik, bo nie wolno mieszać ze sobą dwóch różnych smarów.
Co do samego smaru, możesz wybrać każdy, ale taki który zachowuje swoją konsystencję w wysokich temperaturach dodatnich jak i ujemnych.
Polecam Veco GC, ale popatrz w domu może znajdziesz jakieś smary, przeczytaj czy są odporne i do czego polecane. Nie wolno stosować takiego do samochodu czy oleju jadalnego w ostateczności można użyć oliwy do maszyny.
Smar nakładasz równomiernie, niezbyt grubo, najlepiej pędzelkiem(malutkim). Nie wiem czy rozkręcałeś też już rolkę kabłąka? jeśli nie, to też to zrób i również nasmaruj. Wcześniej oczywiście wyczyść benzyną, a smarujemy od wewnątrz To samo robisz z bolcem na który zakładamy szpulę.
Po skręceniu kołowrotka, obmywasz go gąbką nasączoną wodą z płynem do naczyń. Wycierasz do sucha.
Polecam Ci żebyś częściej czyścił rolkę kabłąka.