Skocz do zawartości

Pytanie dotyczące podanych modeli wędek spiningowych.


dedek2
 Udostępnij

Rekomendowane odpowiedzi

Witam ostatnio zakupiłem 3 kije i interesuje mnie z którego roku one są i czy ktoś miał doczynienia z tymi modelami, pytam bo fascynuje się starymi wędkami późnych lat 90 i wczesnych 2000, ostatnio zakupiłem takie kije jak: Shakespeare Intrepid 285 10 - 30g, Shakespeare K2 Multi Spin 270 10 - 30g i Banaxa 3m, 20 - 60 g, kupiłem jeszcze St.Croix Premiera 213 cm 12 - 42 g, ale znam jego historie i wiem, że pochodzi z USA z 2001 r, czy ktoś miał doczynienia z tymi wędkami?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Czemu siermiężne to mój pierwszy St.Croix i w porównaniu z tymi chińskimi gniotami dla mnie to kosmos, w ogóle jest mega sztywną pałką bo to ta wersja HF, ale czuła jak cholera, czuć nawet opad na główce 3g, moc ma taką, że taki sum 2m to chyba jej nie ugnie całej :D. Głównie chodzi mi o te 3 modele co podałem, bo znalazłem w mojej okolicy sklep wędkarski, gdzie można znaleźć stare wędki epoki, Zebco Hyper Cast Team USA.

Edytowane przez dedek2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chodzi o Premiera to miałem do czynienia z wersją castingową 66MF i 70ULF2. Pisząc siermiężne miałem na myśli wykonanie. Jakość korka, estetykę lakieru na omotkach, przelotki. Pierwsze z nich to  użytkowo bardzo poprawne wędzisko, takie które wiele wytrzyma. Drugie ze względu na moduł i ciężkość przelotek kompletnie nie nadawało się do łowienia "po mojemu". Ale to uczucie czystko subiektywne, bo Amerykanie niekoniecznie muszą nadążać za polskim wędkarzem. Warto jeszcze zwrócić uwagę na ugięcie blanków, które jest często takie "kwadratowe".

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

No ugięcie jest powiedział bym paraboliczne, to jest dokładnie model PS70HF2 model z 2001 roku, jak ja zobaczyłem w sklepie Made in USA, Park Falls to mi jaja zmiękły :D, musiałem ją mieć jeszcze rocznik 2001 jak dobre wino, ja nie wiem jakie pan ma wymagania ale mi tam te przelotki i jakoś wykonania nie przeszkadza jest jak najbardziej spoko.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Żaden pan ze mnie ;).

Źle się zrozumieliśmy. Ja nie neguję, że Premier to beznadziejny model SantKroja. Zapalam tylko lampkę, że trzeba uwzględnić jego niedoskonałości. To są specyficzne wędziska, które się lubi, bądź nie. W dobie dzisiejszego gonienia za wysokomodułowymi blankami, niską wagą, precyzją wykonania, to Premiery mogą (wychowanych na internetowych opiniach użytkowników) rozczarować. Szczególnie jak się uwzględni ich cenę. Tu należy uczciwie napisać, że dla Amerykanina są bardzo przystępne cenowo. Zaryzykuję stwierdzenie, że to takie budżetówki.

Przerobiłem kilka Triumphów (jeszcze niższa seria), 2 Premiery, 3 Tournamenty. Obecnie mam jednego Mojo Bassa i Avida w wersji Inshore. Jakąś tam skalę porównawczą mam. Ze wszystkimi mam jakieś emocjonalne wspomnienia. Te, które sobie zostawiłem nie są szczytem technologicznym, ale ich walory użytkowe sprawiły, że wygrały z wieloma konstrukcjami z kraju kwitnącej wiśni. Bardzo je lubię za to, że fajnie łączą gumowatość blanku z dynamiką. Zatrzymają okazałą rybę i jednocześnie nie zgubią tych mniejszych. Do tego pozwalają obsłużyć miękkie i twarde przynęty, A że nie mają wodotrysków w postaci nowoczesnych przelotek, ozdobników, etc. to jakoś mi nie przeszkadza.

 

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

No właśnie ja jestem fanem wędek starych z dużymi przelotkami, i lubię takiego stylu konstrukcje, ja nie lubię tych innowacji, jakiś mikro przelotek i mi wykonanie jak najbardziej odpowiada, ta wersja może jest aż za mocna, ale przynajmniej żadnej ryby się nie boi :D.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wszystko jest wypadkową naszych doświadczeń i oczekiwań. Dlatego dorosłem do tego, że boję się doradzać. Mogę tylko sugerować. Jeżeli Twój sprzęt pozwala Ci łowić ryby skutecznie i powtarzalnie, to nic do szczęścia więcej nie potrzeba.

Sugeruję również, że technologia poszła do przodu i żeby być skutecznym, to nie warto zamykać się tylko na "starym". I daleki byłbym od stwierdzeń "chiński gniot". :)

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Znaczy to taki stereotyp, bo firmy które kładą nacisk na jakość to nie pozwolą na taką masówkę, tylko musi być jakaś jakość, a czy Chiny czy Japonia no to ci sami żółci, wszystko zależy od tego czy klepią jak T34 czy starannie pod nadzorem, no ale i tak to lepiej wygląda jak na kołowrotku Shimano Catana pisze Made in Malysia :D.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1 hour ago, dedek2 said:

Chiny czy Japonia no to ci sami żółci

Masz w domu globus? ;) 

Pierwsza myśl większości z nas to chińska tandeta a to jest kraj która podbija kosmos. Jakość wykonania jest taka jak oczekuje klient a jeśli trzeba to potrafią zrobić porządnie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wydaje się się, że takie przywiązanie do miejsca produkcji straciło sens. Ludzi można wyszkolić, przewieźć maszyny i robić tak samo dobrze w innym miejscu. 

Często elementy są produkowane w innym kraju a tylko składane w kraju z "metki". 

Kilkanaście lat temu wyszło na jak, że "brytyjska wieprzowina" w Tesco była tylko pakowana na wyspach. Świnie były hodowane i ubijane w Europie. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
 Udostępnij

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...