Jump to content

[Portal] Gliny i ziemie w wędkarstwie spławikowym


jonasz7
 Share

Recommended Posts

Witam, chciałbym was zachęcić do stosowania glin oraz ziem wędkarskich.
Do czego one służą? Po pierwsze zubożają naszą mieszankę, dzięki temu ryby mniej się sycą i bardziej muszą szukać cząstek spożywczyh. Po drugie pozawala nam uzyskać konsystencję oraz pracę nazszej mieszanki.

Zobacz cały artykuł

 

Link to comment
Share on other sites

W uzupełnieniu tekstu Jonasza, napiszę kilka uwag w kwestii mieszania ziemi z zanętą(np. Tierre de Somme). Możemy to zrobić na kilka sposobów, zależnie jakie cechy i pracę zanęty chcemy uzyskać. Najczęściej stosuje się mieszankę wilgotnej zanęty i wilgotnej ziemi. Taka zanęta najlepiej sprawdza się na wodach stojących. Jeżeli tą samą ziemię w postaci suchej, dodamy do suchej zanęty i nawilżymy, otrzymamy mieszankę o innej charakterystyce i konsystencji. Będzie ona bardziej kleista i kule będą pracować wolniej. Taka zanęta jest dobra, na rzeki i kanały o średnim uciągu. Trzecim sposobem, jest nawilżenie suchej zanęty ziemią o konsystencji błota.Zanęta będzie gęsta i słabo smużąca, dobra na grubsze ryby w wodach bieżących. Pierwszy sposób stosuję na wodach stojących (jeziora, starorzecza). Drugi, gdy łowię na małych i średnich uciągach np. konińskich kanałach. Trzecie rozwiązanie sprawdza się gdy nęcę pod bolonkę w Warcie. Z tym że w tym przypadku, stosuję rozmoczoną ziemię rzeczną, czasem glinę. Ziemie i gliny o potrzebnych mi właściwościach, pozyskuję sam. Z terenów nadrzecznych, łąk i różnych wykopów.

Link to comment
Share on other sites

Nazwy  wszystkich glin i ziemi bełchatowskiej +kleje to wydatek ok 30- 50 zł na jedno wędkowanie,ja osobiscie pobieram glinę sam np z budowanego w pobliżu mego miasta tunelu pod torami jest tam różna glina ,twardsza,wilgotniejsza,brązowa ,żółta jaka chcesz na różnym poziomie jest wybór.Przesiewam tą gline dwa razy przez sito o dość dużych oczkach i wilgotną jeszcze pakuje w woreczki strunowe.Przed samym wedkowaniem przesiewam ją jeszcze raz,dodaję" swój "klej w postaci zmielonych płatków owsianych,mala ilosć mleka w proszku jak chcę żeby zanęta smużyła,melasa  i paczka gotowej zanety na dany gatunek jaki zamierzam łowić,gliny 65 % ,zaneta 30 %,mięsko i dodatki(kukurydza,pszenica lub to na co będę łowił 5% nie widzę różnicy między gotowymi glinami w sklepach ,zawsze targam plocie i leszcze i to jest to ,mozna zaoszczedzić pare zoty ;)

Link to comment
Share on other sites

Paczka gliny kupnej przy dobrych układach to 4-5zł. klej max 8zł za kg- starcza go na pół sezonu, min. 1/3 sezonu. Więc gdzie tu 50zł?!

A różnica jest ogromna pomiędzy kupną, a własnoręcznie wykopana. Począwszy od ph (kwaśne gleby), skażone grzybami różnego rodzaju, a skończywszy na zapachu. Kupna glina/ziemia, praktycznie nie ma zapachu, nie jest zarażona grzybami i ma ph obojętne, a do tego masz glinę o takich właściwościach jakich chcesz.

A na dodatek w ręku może Ci się wydawać że to glina, a to sam drobny piach który przy kontakcie z wodą rozpada się w mknieniu ok. 

Piszesz 50zł?! Ja na rekreacyjne ryby latem wydaje:8zł zanęta, 10zł gliny, ziemie, kleje, 3zł pinka 8zł jokers, 5zł ochotka, sam wydobywam tylko gnojaka :) Razem wychodzi max 35zł. i mam mieszankę I klasa. 

Link to comment
Share on other sites

Stosuję gliny i ziemie z własnego urobku od 30 lat, i jakoś nie zauważyłem negatywnego wpływu na brania ryb. Być może "moje" ryby nie wiedzą, że nie jest to ziemia firmy X czy Y. Unikam tylko stosowania ziemi z pól uprawnych, z wiadomych powodów.

Link to comment
Share on other sites

Jaki piach? jakie 50?Sam napisałeś że wydajesz 35 zików a ja napisałem że trzeba ogólnie wydać od 30 do 50 (jeden nęci więcej drugi mniej)Nasuwa mi się małe pytanko czy glina kupiona w sklepie nie jest gliną naturalną bo jak piszesz nie posiada tego calego syfu ktory jest w mojej glinie kopanej? leszcze które wchodzą w moją zanęte z gliną po złowieniu aż doslownie plują nią i cofa im się ona tak więc jestem jej pewny,Kulę wielkości pomarańcza rzucam silnym ruchem o dno wiadra w ktorym rozrabiam zanęte i nie rozpada się ona więc klei się ok a dodane mleko w proszku chyba jednak lepiej smuży niż kupna glina smużąca(oczywicie moim zdaniem),każdy ma swój żut na beret ;)

Link to comment
Share on other sites

Calvuss, z całym szacunkiem-ale musisz się jeszcze sporo doinwestować w wiedzę. Glina samemu wykopana to jest pewna alternatywa, nie twierdzę że nie. Ale jak mam wsiąść w auto jechać parę km, kopać to wolę kupić mniej więcej za te same pieniądze (paliwo, stracony czas) lepszej jakości glinę.

Piszesz tu że rzucasz kulą o dno wiaderka (w końcu Ci pęknie ;)) Pamiętaj że co innego na brzegu, a co innego w wodzie, pomijając uciąg i ruchy wody oraz buszujące ryby w łowisku. W necie jest bardzo dużo filmów jak zachowuje się nasza mieszanka w wodzie, dają do myślenia. Co do smużenia- to sama zanęta też smuży, ale jak? Widzisz mi chodzi o smugę która jest gęsta i przez pewien czas utrzymuje się jak zawiesina i każdy ruch wody (ryby ryjące w niej) ją wzbudza i podnosi z dna.

Co do kasy, moje przeoczenie co do kwoty jakiej pisałeś. Ale zauważ że 35zł i jest I klasy i nie zanęta a gotowa do nęcenia mieszanka zanętowa wraz z robactwem. 

Piszesz, że jedni nęcą więcej-inni mniej. Łowiąc na jeziorze, bądź kanale na początek wrzucam jakieś 6-12 kul wielkości małych pomarańczy. W trakcie łowienia donęcam bardzo często-czasami z zegarkiem w ręku co 10min. ale są to kuleczki wielkości małego kurzego jajka, średnio ściśnięte (na raz, max dwa). Większej ilości moim zdaniem nie ma sensu sypać, bo ryby mają być pobudzone smakiem, zapachem i łatwością zdobycia pokarmu, a nie podpłynąć w jedno miejsce wessać 1/3 kuli i odpłynąć z pełnym brzuchem.

 

Napisałem ten artykuł, aby otworzyć większości wędkarzom oczy i podpowiedzieć. A co zrobicie z tą wiedzą-wasza sprawa, pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Żwir do maksymalnego dociążenia zanęty lub robaków na dużych uciągach. Ja osobiście jeszcze nie stosowałem, więc za dużo nie podpowiem.

Może i faktycznie mądre, ale z perspektywy wyczynu i zawodów, taki małe zboczenie :P

Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...

A jakiej gliny użyć na wodę stojącą z mulastym dnem i np. na kanał? Bo nie stosowałem jeszcze glin, ponieważ jestem początkującym. W aktualnej wczesnej wiośnie jaki stosunek zanęty do gliny zastosować? Odrazu jak mógłby ktoś podpowiedzieć w okresie czerwiec-wrzesien jakie proporcję? Tak jak napisałem stojące jezioro z mulastym dnem oraz kanał z niewielkim uciągiem.:)

Link to comment
Share on other sites

Ziemia bełchatowska, na bardzo muliste dno, na leciutki minimalny uciąg (bardziej ruchy wody) Pomieszać 1:1 z Argille. Teraz stosunek glina/ zanęta 2/1 jak już dobrze zacznie brać 1/1. Ważne aby teraz też nie przesadzać z mięskiem w naszej mieszance.

Link to comment
Share on other sites

Guest ŁYSY0312

Ziemia bełchatowska, na bardzo muliste dno, na leciutki minimalny uciąg (bardziej ruchy wody) Pomieszać 1:1 z Argille. Teraz stosunek glina/ zanęta 2/1 jak już dobrze zacznie brać 1/1. Ważne aby teraz też nie przesadzać z mięskiem w naszej mieszance.

Bełchatowska sama czy połączona z argillą, a zwłaszcza wymieszana z pracujacą zanętą ma tendencję przy ruchach wody do wynoszenia i szybkiego rozmywania się po łowisku. Dlatego warto taką mieszankę podać w kilku frakcjach doklejonych liantem lub bentonitem. Można też w ten sposób postopniować podanie robactwa - im mocniej doklejona mieszanka tym więcej w niej robaków.

Link to comment
Share on other sites

Jonasz jeszcze jedno pytanie. Bo właśnie odkryłem że obok mnie (ok.7km) płynie Noteć. Nie wiem jaki jest uciąg bo jutro dopiero po pracy się tam przejadę zobaczyć jak to wygląda i czy jest jak się rozbić:) I teraz pytanie jakie byś tam gliny polecił i jakie proporcje gliny/zanęta? Też 2paczki gliny na paczkę zanęty 1kg?

Link to comment
Share on other sites

No tak, ale chłopak pytał o kanał, staw. To są minimalne ruchy.....

 

michu, napisz jaki uciąg, jaka głębokość oraz jakie i ile ryb tam pływa.

 

Nie temat z Notecią nieaktualny. Byłem dzisiaj się podpytać to niestety nie nalkezy to pod PZW, bo Noteć jest podzielona i część należy do miasta a część do jednostki miasta Inowrocław czy coś takiego. Szkoda bo miałbym ok 7km na łowisko a tak mam nad Noteć (która jest najbliżej mnie) 18km w jedną stronę :( Czyli będe wędkował co 2 tyg. na kanale lub jeziorze bo wtedy jestem u narzyczonej i tam sa blisko łowiska:( Ale i tak spróbuję z gliną zobaczymy co z tego wyjdzie hehe :)

Link to comment
Share on other sites

Poniższy tekst dedykuję Michowi.

Jest wiele rodzajów ziem i glin stosowanych obecnie w wędkarstwie. Jeszcze więcej możliwych kombinacji ich połączeń, że gubią się w tym nawet doświadczeni wędkarze. Tym bardziej Tobie jako poczatkującemu, łatwo będzie zagubić się w tych wszystkich niuansach. Moja rada, w łowieniu indywidualnym stosuj proste, aczkolwiek skuteczne sposoby dociążania zanęty. Z tego co czytam, łowisz głównie w wodach stojących, więc do zanęty dodawaj ziemie przeznaczone do tego typu łowisk. Może to być ciemna lub jasna ziemia z kretowisk, ziemia torfowa, ziemia bełchatowska, lub tzw.Terre de Somme. Są to ziemie w zasadzie lekkie, więc idealne do obciążania/zubażania zanęt na wody stojące. Niekoniecznie muszą to być ziemie kupione w sklepie wędkarskim, gdyż na różnych łąkach, ugorach, terenach nadrzecznych znajdziesz ziemie o przeróżnych właściwościach i charakterystykach mechanicznych. Swój odpowiednik terre de Somme, znalazłem nad rzeką Wartą, ma jasnobrązowy kolor, słabo klei i dość mocno smuży w wodzie.Stosuję ją bardzo uniwersalnie we wszelkich wodach stojących, a także w wolno płynących kanałach od maja do października. Wczesną wiosną i późną jesienią, dodaję do zanęty czarną odmianę powyższej ziemi, która ma te same cechy, ale w wodzie daje czarną chmurkę. Jestem zwolennikiem starej szkoły nęcenia, więc ziemi czy gliny nie daje więcej niż zanęty, zwykle 1:2 a nawet 1:3 na korzyść zanęty. Wyjątkiem jest silny nurt Warty, gdzie zanętę trzeba mocno obciążyć i dokleić. W łowieniu indywidualnym, do zanęt dodaję wiosną pinki a w ciepłych miesiącach wyłącznie ziarna, więc zanęta musi być "silna", z małą ilością składników mineralnych, aby utrzymać ryby w łowisku. Ochotkę stosuję tylko na zawodach i wtedy owszem, można sobie pozwolić na znaczne rozcieńczenie zanęty, gdyż to właśnie ochotka "trzyma"rybę. Obciążenie zanęty jest niezbędne, choćby dlatego aby nasza mieszanka nie została wyniesiona przez podwodne prądy czy też nurt, poza obręb naszego stanowiska. Tylko na zarośniętych, płytkich łowiskach linowo-karasiowych obciążenia nie dodaję wcale. Logiczne jest więc, że im głębsze łowisko lub silniejszy nurt, tym składników mineralnych także kleju, dajemy więcej. Ziemia i glina są też składnikami zubażającymi zanętę, aby nie przekarmić ryb zwłaszcza w zimnych miesiącach. Ja jednak z dwojga złego, wolę zaryzykować przekarmienie ryb, ale mieć je w zanęcie, niż mają odejść bo zanęta była zbyt uboga.

Link to comment
Share on other sites

Poniższy tekst dedykuję Michowi.Jest wiele rodzajów ziem i glin stosowanych obecnie w wędkarstwie. Jeszcze więcej możliwych kombinacji ich połączeń, że gubią się w tym nawet doświadczeni wędkarze. Tym bardziej Tobie jako poczatkującemu, łatwo będzie zagubić się w tych wszystkich niuansach. Moja rada, w łowieniu indywidualnym stosuj proste, aczkolwiek skuteczne sposoby dociążania zanęty. Z tego co czytam, łowisz głównie w wodach stojących, więc do zanęty dodawaj ziemie przeznaczone do tego typu łowisk. Może to być ciemna lub jasna ziemia z kretowisk, ziemia torfowa, ziemia bełchatowska, lub tzw.Terre de Somme. Są to ziemie w zasadzie lekkie, więc idealne do obciążania/zubażania zanęt na wody stojące. Niekoniecznie muszą to być ziemie kupione w sklepie wędkarskim, gdyż na różnych łąkach, ugorach, terenach nadrzecznych znajdziesz ziemie o przeróżnych właściwościach i charakterystykach mechanicznych. Swój odpowiednik terre de Somme, znalazłem nad rzeką Wartą, ma jasnobrązowy kolor, słabo klei i dość mocno smuży w wodzie.Stosuję ją bardzo uniwersalnie we wszelkich wodach stojących, a także w wolno płynących kanałach od maja do października. Wczesną wiosną i późną jesienią, dodaję do zanęty czarną odmianę powyższej ziemi, która ma te same cechy, ale w wodzie daje czarną chmurkę. Jestem zwolennikiem starej szkoły nęcenia, więc ziemi czy gliny nie daje więcej niż zanęty, zwykle 1:2 a nawet 1:3 na korzyść zanęty. Wyjątkiem jest silny nurt Warty, gdzie zanętę trzeba mocno obciążyć i dokleić. W łowieniu indywidualnym, do zanęt dodaję wiosną pinki a w ciepłych miesiącach wyłącznie ziarna, więc zanęta musi być "silna", z małą ilością składników mineralnych, aby utrzymać ryby w łowisku. Ochotkę stosuję tylko na zawodach i wtedy owszem, można sobie pozwolić na znaczne rozcieńczenie zanęty, gdyż to właśnie ochotka "trzyma"rybę. Obciążenie zanęty jest niezbędne, choćby dlatego aby nasza mieszanka nie została wyniesiona przez podwodne prądy czy też nurt, poza obręb naszego stanowiska. Tylko na zarośniętych, płytkich łowiskach linowo-karasiowych obciążenia nie dodaję wcale. Logiczne jest więc, że im głębsze łowisko lub silniejszy nurt, tym składników mineralnych także kleju, dajemy więcej. Ziemia i glina są też składnikami zubażającymi zanętę, aby nie przekarmić ryb zwłaszcza w zimnych miesiącach. Ja jednak z dwojga złego, wolę zaryzykować przekarmienie ryb, ale mieć je w zanęcie, niż mają odejść bo zanęta była zbyt uboga.

 

Dziękuję bardzo za konkretny opis a nawet i instrukcję obsługi. Wniosek z tego taki że muszę poeksperymentować :) Nie jestem typem człowieka co jak raz nic nie złowi to odrazu twierdzi że to głupie hobby itd. Nie poprostu widocznie coś nie tak i tyle :) Dlatego od przyszłego weekendu napewno wypróbuję Ozet Twoje wskazówki. Zapiszę sobie to w notatniku i poprostu będę analizował, ponieważ wiem że wielkim wyczynem jest dobrze zrobiona zanęta ba zanęta razem z gliną czy inną ziemią tak aby własnie tą rybę przyciagnąć. Co do łowienia to fakt głównie woda stojąca ponieważ jakoś bylem na kanale łowiąc na spławik to wogóle nie zauważałem żeby coś się działo oprócz tego że mój 2g spławik przelotowy pod wpływem nurtu stał lekko po skosie gdy żyłka mu się skończyła. Z tego co rozmawiam ze sprzedawcami ( oczywiście tylko wysłuchuję ich zdań) to wychodzą oni  z założenia że na kanały najlepszy jest bat lub tyczka. Miałem w sumie jutro jechać na kanał o uciągu ok 2g ale znajomy stwierdził  że łowienie tam na spławik to kiepska sprawa. Muszę tam poprostu kiedyś pojechać i sam obadać. Póki co sam się boję cokolwiek robić bo nie umiem nawet podstawowego zestawu spławikowego sam zmajstrować;p Ale pomalu dojdę do upragnionego celu wkońcu byłem samodzielnie na własnym sprzecie dopiero pierwszy raz w życiu w zeszly weekend:)

Edited by michu198719
Link to comment
Share on other sites

  • 4 months later...

Hmmm, po tych opisach i filmach obejrzanych na You Tube przypomniałem sobie dlaczego zarzuciłem bata i tyczkę :unsure:

 

 

To chyba nie na moje nerwy ;)

Gdzie tu znaleźć esencję samego wędkarstwa, obcowanie z przyrodą itp "bzdety"?

 

Gdzie te czasy kiedy na leszczynowy czy bambusowy patyczek łowiło się ryby bez tej całej otoczki, przygotowań, masy misek, dodatków, sitek?

 

Skończyłem z tym "sportem" kiedy na zawodach zaczęły się pogromy uklejek.

Kilkaset w godzinę - szok. To już nie dla mnie.

 

Wybaczcie trochę prywaty, przemyśleń...

Dzisiaj wracam do bata po latach ale na pewno z innym podejściem niż z tego filmu.

Link to comment
Share on other sites

@grzybek, każdy ma to, co go kręci, są gusta i guściki. Ja lubię zawody i startuje, a że się coraz bardziej rozwijam to i poziom zawodów się zmienia. Wolę przegrać z lepszymi, niż wygrywać ze słabszymi. 

Link to comment
Share on other sites

Wolę przegrać z lepszymi, niż wygrywać ze słabszymi. 

:)  Gratuluję zacięcia, też tak miałem ale ostatecznie, w starciu z wędkarzami to ryby są tymi słabszymi.

 

Życzę powodzenia Jonasz7 i sukcesów nad wodą, poważnie...

Link to comment
Share on other sites

w starciu z wędkarzami to ryby są tymi słabszymi.

 

Wcale, że nie:) nie raz wrzuciłem do wody robaków i zanęt za grubą kasę i złowiłem parę jazgarzy i jedną płotkę... I kto tu jest słabszy ? 

Widzisz, zawody-zawodami ja lubię rywalizację i będę rywalizował, ale nie z rybami, tylko z sąsiadem i mówię to o  zdrowej rywalizacji. Bo najważniejsze, aby się czegoś nauczyć, coś dopracować, coś podpatrzeć. Wielu zawodników na zawody jeździ wiadomo, aby wygrać, ale najważniejsze jest aby połowić :D 

Link to comment
Share on other sites

Rozumiem podejście do wędkarstwa zarówno Jonasza,jak i Grzybka.Gdy startuję w zawodach,budzi się we mnie duch rywalizacji i cieszy mnie gdy przyjęte wcześniej założenia i rozwiązania taktyczne przynoszą spodziewamy efekt.Jak to pięknie gdy ryba "siedzi"w zanęcie od początku do końca zawodów,i łowi się lekko niemal od niechcenia.W przypadku porażek,długo poszukuję ich przyczyn.Indywidualnie łowię na luzie,nęcę grubo,nie bacząc że przekarmię ryby,bo nie zależy mi aby wyłuskać wszystko co mam w łowisku jak w przypadku zawodów.Chodzi mi raczej aby złowić choć kilka ryb większego kalibru,reszta tych przekarmionych niech zostanie "na zaś".Wtedy właśnie mam czas na ptaszki,motylki,ważki,itp.czyli całą otoczkę wędkowania.Każdy łowi tak jak lubi,ważne żeby czerpać z tego radość i satysfakcję,już choćby z samego pobytu nad wodą.A Jonasz zdobył u mnie uznanie i szacunek opisanym tu na forum,przygotowaniem zanęty na mrozie.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...
 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...