Jotes Napisano 21 Listopada 2014 Autor Zgłoszenie Napisano 21 Listopada 2014 W kwestii serwisowania mojego kijka jest tak: Niestety serwis nie posiada już górnego elementu na wymianę i w związku z tym zaproponowano mi bardzo uczciwe (moim zdaniem!) rozwiązanie. Mianowicie wymianę na dłuższy model (2,70 m) lub zwrot kasy. Ponieważ ten konkretny kijek bardzo mi podpasował, a nie wiem, jaki jest ten dłuższy. Zdecydowałem, że obejrzę go i pomacam, a dopiero zdecyduję. We wtorek po południu oględziny.
Gość Ozet Napisano 21 Listopada 2014 Zgłoszenie Napisano 21 Listopada 2014 Faktycznie, uczciwe rozwiązanie. Jarku, oprócz tradycyjnego pomacania kija, masz okazję przymierzyć do niego docelowy kołowrotek z nawiniętą żyłką. Mógłbyś na miejscu sprawdzić nie tylko wyważenie spina, ale po przeciągnięciu żyłki przez przelotki, jego ugięcie i wychwycić ewentualne wady w konstrukcji blanku.
Jotes Napisano 21 Listopada 2014 Autor Zgłoszenie Napisano 21 Listopada 2014 Cenna uwaga i tak też zrobię. By nie okazało się, jak w tym reklamowanym, że ma jakieś dziwne ugięcie tam, gdzie ciężar powinien się rozchodzić równomiernie. Dzięki!
Jotes Napisano 25 Listopada 2014 Autor Zgłoszenie Napisano 25 Listopada 2014 To nie była uczciwa propozycja, to było zwykłe chamskie zbycie klienta! Porównując te dwie długości, to dzień, a noc. Podczas, gdy ten 2,40 m, to delikatny kijek do finezyjnych połowów, tak 2,70 m, to zwykła łupa, niemająca nic wspólnego z finezją. Blank począwszy od rękojeści, jest gruby, że aż ordynarny. Jedynie wyglądem przypomina wersję 2,40 m. Okazuje się, że nie tyle nie ma do niego elementów na wymianę, bo kij nie jest stary. To po prostu w serwisie Kongera tak zbywają sprawy. Nie chciało się próżniakowi sprowadzić dla mnie górnego elementu i nie jestem ponoć jedynym klientem niezadowolonym z tego serwisu. Dla serwisu nie godzien byłem ich uwagi, dupę na mnie wypieli? To mam ich gdzieś - zamówiłem już Dragona. A pozytywną opinię/recenzję ich wyrobu, do kosza wyrzucam i również się na nich wypinam. Jak dla mnie, to daję Kongerowi czerwoną kartkę i wykreślam go z mojej listy życzeń - nigdy więcej Kongera! Amen!
Gość Ozet Napisano 25 Listopada 2014 Zgłoszenie Napisano 25 Listopada 2014 W tej sytuacji, bardzo słuszne podejście z Twojej strony.
Jotes Napisano 29 Listopada 2014 Autor Zgłoszenie Napisano 29 Listopada 2014 zamówiłem już Dragona Ochrzczony dzisiaj i to solidnie. Pod sandaczami i szczupakami na BT pięknie przechodzi w parabolę. Pod okoniami (25-35 cm) pełna finezja holu (tu miał jeszcze zapas mocy). I bez łaski jaśniepana serwisanta - poradziłem sobie bez niego.
Gość Ozet Napisano 30 Listopada 2014 Zgłoszenie Napisano 30 Listopada 2014 Dobra Jotesiku, spin fajny. Napisz lepiej coś o tych sandaczach. Łażę za nimi po znanych sobie miejscówkach i jakoś tak cienko. Trzy sztuki nieco powyżej 50-tki, a ile zimna użyłem to tylko ja wiem. Jeżeli wogóle mam jakieś brania, to tylko na kopytka 6 cm, na "pewniaki" z innych sezonów 7,5cm(ok.3"), nawet pstryknięcia. Zauważyłem że wbrew głoszonym poglądom, zupełnie w ciemnościach może wziąć szczupak. Przekonałem się o tym boleśnie kilka razy, bo podczas polowania na sandacze stosuję tylko agrafkę. Tak więc proszę o rozszerzenie wątku sandacza, choć zdaję sobie sprawę że zbiornik a rzeka to zupełnie różne bajki.
Jotes Napisano 30 Listopada 2014 Autor Zgłoszenie Napisano 30 Listopada 2014 (edytowane) Wczoraj też właśnie miałem 3 sandacze ciut powyżej wymiaru i 3 szczupaki "na oko" po 60 cm (jeden rocznik). Gorzej było z okoniem i z nimi szału nie było, miałem ich ok 10 szt 25-35 cm. Było też sporo brań takich, jakby się opędzały od przynęty. Wziął do pyska za koniec paprocha, ale zaciąć się nie dało. Albo czuć było pstryknięcia i figa. Pierwszy sandacz złowiony bodaj w trzecim rzucie od rozpoczęcia połowów. Miło mnie zaskoczył, bo wziął na 3 cm paproszka motorowego (motor oil) z żółtym brokatem. Potem reszta ryb padła na kopytko Relaksa 3 cm motorowy z grubym żółtym brokatem. Łowiłem na 8 - 9 m, na mulistym dnie z dużą ilością racicznicy. Łowię na wleczonego z krótkimi przerwami - dwa wolne obroty i przerwa, dwa obroty itd. Trzeba się wczuć w tempo - po pierwszym braniu wszystko wiadomo. Tutaj najulubieńszym kolorem sandaczowym - ulubionym przez nie! - jest podbite oko z niebieskim brokatem, 5 cm twisterek. Wczoraj jednak ku mojemu zdumieniu omijały go. Szczupaki z chwilą nadejścia przymrozków już sporadycznie ucinają przynętę. Zacięte są zazwyczaj za wargę, albo w nożyczkach. Tak zacięty nie ma szans i tak właśnie było już wczoraj. A wczoraj dawało ognia, oj dawało! Nie dość, że mrozek -6 przez cały dzień, to jeszcze wiało jak w Wawie na zachodnim. Ot i tyle! Aha Ozecie, poszedłem za radą i kupiłem sobie nowiutki, cieplutki i porządny szalik. A właściwie szalokominiarkę duńskiej armii, wełna, anilana i elana. Karczycho było dobrze chronione. Ps: Dwa obroty i przerwa, dwa...Kijek cały czas nieruchomo i nisko, obserwuję z uwagą szczytówkę. Nie ma brań takich, że przywali nagle! Szczytówka tylko nieznacznie głębiej się ugina i nie czuć żadnego życia na drugim końcu zestawu. Wtedy już nie robię przerw, tylko lekko przyspieszam zwijanie żyłki. Zacinam dopiero, gdy poczuję rybę wyraźnie na kiju. Wcześniejsze zacięcie zawsze - ZAWSZE - jest puste. Tak biorą i okonie i sandacze i szczupaki. Tylko drobny okonek pyrga w przynętę i to czuć. Po zacięciu dopiero się okazuje, czego należy się spodziewać w podbieraku. Edytowane 30 Listopada 2014 przez Jotes
Gość Ozet Napisano 30 Listopada 2014 Zgłoszenie Napisano 30 Listopada 2014 Znaczy się stosujesz na sandacza technikę "warszawską", czyli podbicie(opad) z kołowrotka. Ja zwykle stosuję tzw. technikę "wrocławską", czyli podbicie kijem (nie lubię tego słowa, ale często go używam, później wstawię link do pewnego artykułu o wędziskach). Im krótszy i sztywniejszy, szybszy, spin tym lepiej, zacinam trochę odmiennie jak Ty, czyli na każde domniemanie obecności sandacza na końcu wędki. Czasem jest to wrażenie że przynęta wchodzi w gęste "zielsko", lub grzęźnie w mule, czasem mam wrażenie jakbym stracił przynętę, luz na żyłce, zacinam wtedy bez wahania. Często łącze obie techniki+ tradycyjne wleczenie przynęty, starając się uciekać od podręcznikowych schematów, jednak bez rewelacji w tym sezonie. To se ne wrati, jak mówią nasi nieodlegli sąsiedzi, ale to już temat na inną bajkę.
Jotes Napisano 30 Listopada 2014 Autor Zgłoszenie Napisano 30 Listopada 2014 Nie zrozumieliśmy się Zbyszku! Ja cały czas piszę o bocznym troku, jak wyżej BT. A jeśli chodzi o sandaczowe jigowanie, to ja łowię po tomaszowsku (by nie powiedzieć po jotesowsku). Gumę podrywam trzema szybkimi obrotami korby, ale kij też nieruchomo i czekam na to pstryknięcie, a czasem na podwójne. Zacinam również wszystko, co budzi moje podejrzenia, czyli branie z marszu np, gdy przynęta nagle zamiast opadać wciąż do dna, zatrzymuje się i robi się brzuch na żyłce. Warszawiacy łowią jeszcze inaczej i miałem przyjemność gościć tu u siebie na łodzi takiego łowcę z Pogawędek Wędkarskich (z resztą nie tylko jego jedynego). On używał takiego samego (dokładnie!) kija do sandaczowania, jak ja do BT (cw. 3-18 g). Łowił na kopyto nr 3 z główką 20 g. Zarzucał, a po opadnięciu przynęty na dno, podciągał ją tylko kijem, wlokąc gumę po dnie lub tylko nieznacznie odrywając ją na krótko z dna.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się