Witam, jak obiecałem skrobię słów kilka z wyprawy z Jasiem Okno.
W niedzielne popołudnie odbieram telefon z info ,że jest pogoda i płyniemy.
Pobudka 3:30, w mietka i rura do Jasia, przeładunek do busa i kierunek marina.
Wypływamy z Górek ,zatoka spokojna i wszystko wskazuje, że będzie fajny dzionek .
Jasiu wiedziony węchem kieruje się na wraczek ,zestawy poszły do wody, Jan łowi na gumę , a ja na spławik,
jak mawia Grzybek ,czyli szprotkę.
Po chwili pierwsze kopnięcie i lamparcik ląduje w kaście, już mi się micha cieszy ,u Jasia cisza, nic nie gryzie gum, a ja wyjmuję kolejne dorsze.
Po kolejnym napłynięciu Jasiu zakłada szprota i też zaczyna walczyć, wreszcie ma brania.
Okazało się ,że tylko na mięsko dorszyki reagowały.
Zmieniamy miejscówkę, po drodze łowimy kilkanaście pięknych śledzi, tak w sumie pierwszy raz łowiłem śledzie na 28 metrach , ale za to jakie grubaski.
Pogoda się zmienia i na zatoce pokazują się dziury jak na naszych drogach, zaczyna nieźle bujać, ale PENETRATOR choć nie za duży zajefajnie trzyma się na fali.
No i w dodatku Jasiu łowi rybkę, o której marzę od kilku lat DIABEŁKA .
Wracając obławiamy jeszcze kilka zapisów , z których wychodzi kilka dorszy, a na wejściu łowimy trochę śledzi na kolację.
Jancio jeszcze raz dzięki za fajną przygodę i wspólne łowy.