Siedzi wędkarz na pomoście wędkarskim. Zamiast przynęt, leży obok niego zwykła, czerwona cegłówka.
Przechodzi obok niego pewna pani, widzi tą cegłówkę i pyta:
- Po co panu ta cegłówka na rybach?
- Ano, ryby na nią łapię.
- Jak to, na cegłówkę?
- No tak, na cegłówkę.
- Zdradzi mi pan jak to się robi?
- Nie da rady, to mój sekret.
- Ale bardzo pana proszę...
- No dobra, ale pod warunkiem że odda mi się pani.
Ciekawość w babce wzięła górę i się zgodziła. Po wszystkim pyta:
- No to jak, zdradzi mi pan ten sekret połowów na cegłówkę?
- Widzi pani, ryby to ja w ten sposób nie złapałem ani jednej. Ale takich jak pani, to już trzy.